Radca został oskarżony o to, że przekroczył granice wolności słowa i rzeczową potrzebę, stwierdzając, iż sąd „hołduje kultowi biegłych” oraz „stosuje kolonialną matematykę na licencji RWPG”. Sąd jego zdaniem prowadził sprawę bez ładu i składu i dopuszczał się przy tym twierdzeń cynicznych. Odnosząc się do innych rozstrzygnięć tego sądu, stwierdził, że „tylko smród po nich pozostał”. Zdaniem rzecznika dyscyplinarnego takie zachowanie uchybiało ślubowaniu radcowskiemu i stanowiło nienależyte wykonanie czynności zawodowych.
Sąd izbowy uznał radcę za winnego i wymierzył mu karę nagany. W odwołaniu obwiniony zarzucał błędy w postępowaniu dowodowym i opieranie się na pismach rzecznika dyscyplinarnego, co doprowadziło do błędnego ustalenia okoliczności faktycznych i niezasadnego stwierdzenia jego winy. Wyższy Sąd Dyscyplinarny podtrzymał wyrok pierwszej instancji.