– Z tak istotnym naruszeniem praw strony oraz obrońców to jeszcze się nie spotkałem – mówi mec. Tomasz Mielke, który wraz z mec. Adamem Janusem reprezentują jednego ze strażników więziennych zatrzymanych pod zarzutem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej trudniącej się przemytem nielegalnych substancji w Areszcie Śledczym na Białołęce.
Zatrzymań dokonano 16 września 2020 r. i tego samego dnia złożono wnioski o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Zgodnie z kodeksem postępowania karnego zarówno podejrzany, jak i jego obrońca mają prawo wglądu do akt postępowania przygotowawczego w zakresie dowodów, które stanowią podstawę wniosku o zastosowanie aresztu. Jednak – jak zapewniają obrońcy – przed posiedzeniem aresztowym udostępniono im tylko część wyjaśnień małego świadka koronnego, który zeznaje przeciwko ich klientowi.
Sąd nie uwzględnił zażalenia na zastosowanie tego środka, opierając się na stanowisku prokuratury, która twierdziła, że obrońcy otrzymali dostęp do akt, co nie było zgodne z prawdą. Adwokaci zwrócili się więc do rzecznika praw obywatelskich. Interwencja Adama Bodnara okazała się skuteczna. Prokurator, składając w grudniu 2020 r. wniosek do sądu o przedłużenie aresztu dla strażnika więziennego, nie dość, że wydał zgodę na dostęp do poszczególnych części akt stanowiących podstawę wniosku o przedłużenie tymczasowego aresztu, to jeszcze pozwolił obrońcom na wykonanie fotokopii.
Sądowy ping-pong
– Jak tylko zostaliśmy poinformowani o wyznaczeniu terminu posiedzenia w przedmiocie wniosku o przedłużenie tymczasowego aresztu i wyznaczeniu posiedzenia w pierwszym możliwym terminie wyznaczonym przez sąd, zjawiłem się w czytelni, by się zapoznać z aktami w zakresie wskazanym przez prokuratora. Ale akta udostępnione w czytelni sądu znowu były niekompletne. Napisałem więc kolejny wniosek o udostępnienie akt brakujących fragmentów objętych zgodą prokuratora, lecz na próżno – opisuje mec. Adam Janus.
– Zostaliśmy poinformowani e-mailem, że na skutek zarządzenia zastępcy przewodniczącej V Wydziału Karnego brak jest zgody na udostępnienie akt głównych, ponieważ znajdują się one obecnie w referatach czterech sędziów – dodaje mec. Mielke. – Przy czym pomimo iż od razu wystąpiliśmy o doręczenie tego zarządzenia, do tej pory go nie otrzymaliśmy.
W efekcie sąd, mimo protestów adwokatów, zdecydował o przedłużeniu aresztu, nie dając obrońcom szans na zapoznanie się z dowodami, na podstawie których został oparty wniosek o przedłużenie. Sąd apelacyjny natomiast, który rozpatrywał zażalenie, podtrzymał decyzję sądu okręgowego.
– W tej sprawie najbardziej znamienne jest, że mamy zgodę prokuratora (który jest gospodarzem postępowania przygotowawczego) na dostęp do akt we wskazanym przez niego zakresie. Następnie sąd okręgowy, który jest tylko dysponentem akt, nie wykonuje tego zarządzenia, powołując się na podstawy czy też okoliczności nieznane kodeksowi postępowania karnego. W efekcie dochodzi do rażącego naruszenia art. 249a k.p.k., który stanowi, że podstawę orzeczenia o zastosowaniu lub przedłużeniu TA mogą stanowić ustalenia poczynione na podstawie dowodów jawnych dla oskarżonego lub jego obrońcy, a sąd apelacyjny rozpatrując środek odwoławczy nie widzi w tym wszystkim problemu. To nie ma nic wspólnego ze standardami demokratycznego państwa prawa – ocenia mec. Mielke.
Kardynalne uprawnienia
Naruszenie art. 249a k.p.k. nie skutkuje automatycznym uchyleniem postanowienia o tymczasowym aresztowaniu. Jeśli przesłanki są na tyle mocne, że nawet zapoznanie się oskarżonego ze zgromadzonymi dowodami nie mogłoby wpłynąć na decyzję sądu, postanowienie nie podlega uchyleniu. Jednak, jak podkreślają adwokaci, to wcale nie oznacza, że można pozbawiać kardynalnych uprawnień procesowych podejrzanego oraz jego obrońców, zwłaszcza tłumacząc ten fakt koniecznością zapoznania się z aktami postępowania przez sędziów. Obrońcy oraz strony zgodnie z kodeksem postępowania karnego mają prawa poznać dowody stanowiące podstawę wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztu czy też wniosku o przedłużenie tymczasowego aresztu, a sąd jako dysponent akt ma obowiązek te akta obrońcom udostępnić.
W informacji przekazanej obrońcom nie wskazano dokładnie, który sędzia wydał zarządzenie. Najprawdopodobniej chodzi o sędzię Beatę Ziółkowską, bo to ona pełni funkcję zastępcy przewodniczącej V Wydziału Karnego w SO Warszawa-Praga. Ponad tydzień temu zapytaliśmy służby prasowe praskiego sądu, dlaczego pozbawiono obrońców i zatrzymanego prawa do zapoznania się z dowodami oraz dlaczego nie stanowiło to przeszkody dla wydania decyzji o przedłużeniu aresztu. Pomimo licznych prób do zamknięcia tego wydania DGP nie udało nam się uzyskać odpowiedzi.
Pełnomocnicy nie kryją oburzenia, choć część z naszych rozmówców odmówiła komentarza pod nazwiskiem. – To jest nie do pomyślenia, by w XXI w. w środku Europy nie udostępnić akt obrońcom dlatego, że sędziowie je czytają? Co to jest w ogóle za tłumaczenie? W przedmiocie udostępniania akt z postępowania przygotowawczego sąd jest tylko wykonawcą woli prokuratora. Występowałem w wielu sprawach karnych, również skomplikowanych i wieloosobowych, ale nigdy nie spotkałem się z czymś takim – mówi jeden ze stołecznych adwokatów z wieloletnim doświadczeniem w sprawach karnych.
Iluzoryczna równość broni
Podobne wrażanie ma dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Nie słyszałem jeszcze o takiej sprawie, w której prokuratura zgodziłaby się na dostęp do akt, a sąd to fizycznie uniemożliwił – przyznaje karnista. – Jak w takiej sytuacji obrońca miałby realizować prawo do obrony i polemizować ze stanowiskiem prokuratora bez odniesienia się do dowodów zgromadzonych w aktach? Równość broni jest wówczas już zupełną iluzją, a wydawanie postanowień o zastosowaniu najsurowszego ze środków zapobiegawczych bez okazania dowodów oskarżonego jest, co to dużo mówić, niedopuszczalne – dodaje dr Kładoczny.
Zdegustowania postawą sądu nie kryje również mec. Krzysztof Stępiński, jeden z nestorów stołecznej palestry. – Sąd udowodnił, że obrońcy są tylko elementem scenografii procesowej – mówi gorzko adwokat, który przypomina, że oskarżony nie może ponosić negatywnych skutków złej organizacji pracy sądu.
Jednak jak przyznaje dr Małgorzata Pyrcak-Górowska z Uniwersytetu Jagiellońskiego, dochodzą do niej sygnały, że sytuacje, w których sąd wydaje postanowienie o zastosowaniu tymczasowego aresztowania lub przedłużenia tego środka bez uprzedniego udostępnienia obrońcy akt sprawy w części dotyczącej dowodów dołączonych do wniosku o TA, są coraz częstsze.
– Jako przyczynę takiego stanu rzeczy sądy powołują nieraz problemy organizacyjne. Taka praktyka nie może jednak zostać zaakceptowana. Artykuł 249a k.p.k. to przepis kierowany do sądu, który zakłada, że podstawą orzeczenia o zastosowaniu lub przedłużeniu tymczasowego aresztowania mogą być jedynie ustalenia poczynione na podstawie dowodów jawnych w szczególności dla oskarżonego i jego obrońcy. W konsekwencji sąd nie może czynić podstawą faktyczną postanowienia aresztowego dowodów, których oskarżonemu i obrońcy nie ujawniono – mówi dr Pyrcak-Górowska. Dodając, że uregulowanie art. 249a k.p.k. ma charakter gwarancyjny.
– Tymczasowe aresztowanie jest istotną ingerencją w konstytucyjnie gwarantowane prawa i wolności, wiąże się z faktycznym pozbawieniem człowieka wolności. Jego stosowanie wymaga bezwzględnego przestrzegania uregulowań, które mają gwarantować oskarżonemu sprawiedliwy proces. Jeśli akta w zakresie dowodów stanowiących podstawę zastosowania tymczasowego aresztowania nie zostaną udostępnione obrońcy, to trudno w ogóle mówić o możliwości faktycznego sprawowania funkcji obrońcy, taka obrona jest wyłącznie fikcyjna – pointuje adw. Pyrcak-Górowska.

opinia

To problem o charakterze systemowym
Mikołaj Pietrzak, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie
Takie działanie sądu budzi nasz głęboki sprzeciw. Wydanie orzeczenia dotyczącego zastosowania lub przedłużenia tymczasowego aresztowania bez umożliwienia obrońcy dostępu do akt postępowania jest rażącym naruszeniem prawa do obrony. Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie, jak i ja osobiście, zawsze interweniujemy w takich sprawach i również w opisywanej sytuacji zamierzam wystąpić do prezesa Sądu Okręgowego Warszawa-Praga oraz rzecznika praw obywatelskich.
Jest to problem o charakterze systemowym, który wymaga pilnej reakcji ustawodawcy. Konieczne jest natychmiastowe wprowadzenie mechanizmów faktycznie gwarantujących możliwość zapoznania się z aktami i tym samym realizacji prawa do obrony, jako że obecne rozwiązania są daleko niewystarczające i narażają Polskę na odpowiedzialność odszkodowawczą w związku z ewentualnymi skargami do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka obywateli polskich, których prawo do obrony zostało w ten sposób naruszone.