W tym tygodniu ma się rozstrzygnąć, kto zostanie nowym przewodniczącym Krajowej Rady Sądownictwa. – Realne wydają się kandydatury osób, które nie pełnią funkcji administracyjnych. Sędzia Paweł Styrna wydaje się kandydatem kompromisowym – mówi nam sędzia Maciej Nawacki, z którym, co ciekawe, sędzia Styrna na forum rady wielokrotnie wchodził w konflikt. Nic dziwnego, że o ewentualnej kandydaturze Styrny pochlebnie wypowiadają się też członkowie KRS, którym z sędzią Nawackim nie po drodze.
Nie wiadomo, czy swoją kandydaturę zgłosi poseł PiS i wiceszef KRS Arkadiusz Mularczyk, który w rozmowie z nami oznajmił, że przekonamy się o tym w dniu posiedzenia. Na giełdzie nazwisk potencjalnych kandydatów są: Jędrzej Kondek, Marek Jaskulski oraz Joanna Kołodziej-Michałowicz. Część członków rady mówi także o kandydaturze przedstawiciela prezydenta w KRS Wiesława Johanna, ale on nie zamierza stanąć w szranki.
Zgodnie z decyzją I prezes Sądu Najwyższego posiedzenie rady, na którym zapadną decyzje personalne, odbędzie się w najbliższy piątek. Rzecznik SN Aleksander Stępkowski powiedział nam, że prezes Małgorzata Manowska poprowadzi posiedzenie, na którym ma być wybrany nowy szef KRS.
Reklama
Pierwsza prezes SN może być zadowolona, bo uniknęła potencjalnego kryzysu prawnego w związku z sytuacją w KRS. W połowie stycznia rada, powołując się na utratę zaufania, odwołała ze stanowiska przewodniczącego tego organu Leszka Mazura. Na tym samym posiedzeniu podjęto również uchwałę o usunięciu z prezydium KRS Maciej Mitery. Te decyzje wzbudziły wątpliwości co do ich zgodności z prawem. W związku z tym prezes Manowska zwróciła się o analizy prawne, które wskazały, że rada nie mogła odwołać swojego przewodniczącego.

Reklama
Problem stracił na aktualności, gdy w zeszły piątek Mazur złożył rezygnację z funkcji. – Przy obopólnym braku zaufania uznałem, że pozostawanie na stanowisku będzie prowadzić do paraliżu prac KRS, która jest przecież organem kolegialnym – tłumaczy powody swojej decyzji sędzia Mazur.
Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że gdyby nie decyzja Mazura, prezes Manowska, która jest przekonana, że uchwała KRS była wadliwa, powinna wystąpić do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie konfliktu kompetencyjnego.
Choć w piątek odbędą się wybory nowego przewodniczącego, to nie jest jeszcze przesądzone, czy odbędą się również wybory nowych członków prezydium rady. – Nie wiadomo, czy pani I prezes SN zdecyduje się na wprowadzenie tego punktu do porządku obrad. Są poważne wątpliwości, czy można usunąć członka z prezydium, gdyż chroni go zapisana w ustawie czteroletnia kadencja – wskazuje sędzia Mazur.
Część sędziów wymienianych jako kandydaci na przewodniczącego KRS to osoby należące do radykalnego skrzydła rady. Tymczasem zarówno Leszek Mazur, jak i Maciej Mitera są postrzegani przez środowisko związane z wiceministrem jako osoby o poglądach bardziej liberalnych. Wśród członków KRS, którzy byli za odwołaniem przewodniczącego Mazura, pojawiały się zarzuty, że był „hamulcowym”. Arkadiusz Mularczyk powiedział ostatnio portalowi wPolityce.pl, że podjęte decyzje służą wdrażaniu reform w wymiarze sprawiedliwości.
– Pozostała część kadencji to okazja do inspirowania zmian. Chciałbym, by udało się przeforsować koncepcję sądów pokoju. To realne w granicach konstytucji i może uda się osiągnąć konsensus polityczny w tej sprawie – mówi Maciej Nawacki.
Biorąc pod uwagę, że do zmian w radzie dochodzi w przededniu wcielenia w życie przez obóz rządzący planów dalszej reformy wymiaru sprawiedliwości, mogą one mieć istotne znaczenie. Jednym z elementów reformy miałoby być spłaszczenie struktury sądownictwa. A to z kolei mogłoby stać się pretekstem do weryfikacji środowiska i usunięcia z jego szeregów osób, które są nieprzychylne zmianom przeprowadzanym przez Zjednoczoną Prawicę. Konstytucja stanowi bowiem, że w razie zmiany ustroju sądów wolno przenosić sędziów do innych sądów, a nawet w stan spoczynku. Jednak nie da się tego zrobić bez zgody KRS. A na to, jak przebiegają prace w radzie, wpływ mają przede wszystkim jej przewodniczący oraz prezydium.