Sprawa miała swój początek w październiku 2018 r., gdy wniosek o pozbawienie matki władzy rodzicielskiej nad małoletnim synem wniósł jego ojciec. Zarzucał kobiecie, że chłopiec został przez nią porwany i wywieziony na Ukrainę. Matka przed sądem tłumaczyła, że była zmuszona uciekać przed byłym partnerem, który dopuszczał się wobec niej przemocy.
Opowiadała, że gdy go poznała, twierdził, że jest wdowcem, a jego synowie zginęli w wypadku samochodowym. Przez pierwsze lata mieszkała z synem na Ukrainie, czekając, aż partner ukończy budowany dla nich w Polsce dom. Kiedy przyjechała do naszego kraju, okazało się, że zarówno żona, jak i synowie mężczyzny żyją, a ten przez cały czas ją okłamywał.