Organizacje działające na rzecz praw obywatelskich i grupy przeciwne zakazowi aborcji w Stanach Zjednoczonych przewidują, że organy ścigania będą żądały od Google’a, Facebooka i innych firm internetowych informacji na temat ich użytkowników – w celu wytropienia osób dokonujących takich zabiegów czy też pomagających przy nich.
Sytuacja w USA w kwestii przerywania ciąży diametralnie zmieniła się po piątkowym wyroku Sądu Najwyższego. Rozstrzygnął on, że amerykańska konstytucja nie gwarantuje prawa do aborcji – i tym samym pozostawia sprawę w gestii prawodawców w poszczególnych stanach. Jak pisaliśmy w DGP wczoraj, w kilku stanach przepisy aborcyjne od razu zostały zaostrzone, a w kolejnych kilkunastu dojdzie do tego w najbliższym czasie. Natomiast ok. 20 stanów – przeważnie na wybrzeżach Wschodnim i Zachodnim – zachowa w tej dziedzinie dotychczasowe przepisy lub może nawet je jeszcze zliberalizuje.