W obliczu rynkowych niedoborów na całym świecie Państwo Środka planuje wchodzić w coraz bardziej opłacalną technologiczną niszę. W tym tygodniu należącej do chińskiego kapitału Nexperii udało się nabyć 100 proc. akcji w Newport Wafer Fab – to największy brytyjski producent mikrochipów. Fabryka mieści się w południowej Walii, zatrudnia ok. 450 osób. Jej wydajność to ok. 35 tys. sztuk na miesiąc. Ceny transakcji nie ujawniono, CNBC wycenia ją jednak na ok. 63 mln funtów.
Choć Nexperia pochodzi z holenderskiego Nijmegen, to jest dziś jednym ze znaczących symboli azjatyckiej ekspansji na europejskim rynku półprzewodników. W 2016 r. spółka NXP zdecydowała się sprzedać ją dwóm chińskim inwestorom – JAC Capital i Wise Road Capital. Ma już zakłady produkcyjne w angielskim Stockport i niemieckim Hamburgu. W ubiegłym miesiącu ogłosiła, że w ciągu najbliższego półtora roku wyda na rozwój europejskich i azjatyckich zakładów ok. 700 mln dol.
Transakcja wzbudziła spore kontrowersje na Wyspach, bo chipy stały się obecnie strategicznym komponentem, którego brakuje na całym świecie. Jak donosi „The Guardian”, przewodniczący komisji spraw zagranicznych w Izbie Gmin Tom Tugendhat domagał się, aby umowa przejęcia była rozpatrywana z uwzględnieniem przepisów o bezpieczeństwie narodowym i inwestycjach, które umożliwiają uruchomienie mechanizmów ochrony kluczowych aktywów przed zagranicznym przejęciem. Rząd stwierdził jednak, że nie zamierza interweniować.
Reklama
To postawa odmienna niż u głównego partnera Wielkiej Brytanii – Stanów Zjednoczonych. Waszyngton od dłuższego czasu blokuje bowiem transakcje na rynku półprzewodników z udziałem Chin. Tak było za prezydentury Donalda Trumpa, gdy skutecznie przeciwstawiono się sprzedaży zaawansowanej technologii do produkcji chipów holenderskiego ASML do chińskiej spółki SMIC.

Reklama
Teraz Joe Biden kontynuuje linię swojego poprzednika. Wise Road Capital usiłował kupić za 1,4 mld dol. południowokoreańską spółkę Magnachip wyspecjalizowaną w półprzewodnikach do wyświetlaczy. W ubiegłym miesiącu fundusz uzyskał zgodę chińskich organów monopolowych. W ostatniej chwili zakup został zablokowany przez instytucje regulacyjne Korei Południowej. Decyzja ta została wsparta przez amerykański Komitet ds. Inwestycji Zagranicznych, który mógł zająć stanowisko ze względu na udziały Magnachip w tamtejszym rynku i fakt, że spółka jest notowana na nowojorskiej giełdzie.
Rywalizacja o chipowy prymat jest warta świeczki, bo części te stają się materiałem na wagę złota, a firmy zarabiają na nich krocie. Nie licząc amerykańskiego Intela, 14 największych producentów w I kw. 2020 r. wykazało niemalże 30-proc. wzrost sprzedaży w stosunku do roku poprzedniego. I nic nie zapowiada, by ta tendencja w najbliższym czasie miała się odwrócić, np. Samsung Electronics, który jest jednym z największych producentów, prognozuje, że w II kw. odnotuje wzrost zysku operacyjnego rzędu 53 proc. do poziomu ok. 11 mld dol.
Chiny coraz bardziej rozpychają się na rynku chipów. Jak wynika z danych tamtejszego urzędu statystycznego, w maju ich krajowa produkcja wzrosła o 37,6 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim, osiągając ok. 29,9 mld sztuk.
Pekin przygotował producentom wiele subsydiów po to, by wykorzystać moment deficytu występującego także na krajowym podwórku. Chce działać szybko, bo z powodu braku komponentów zauważalnie spada tamtejsza produkcja aut – w maju zmniejszyła się 6,8 proc. do 2,04 mln pojazdów w porównaniu z ubiegłym rokiem.
W tarapatach są też globalne koncerny motoryzacyjne, które miały nadzieję, że skorzystają na trwającym odmrożeniu największych światowych gospodarek. Z tym może być jednak trudno, bo kryzys braku komponentów wbrew wcześniejszym oczekiwaniom nie zbliża się do końca. Jak ocenił brytyjski Jaguar Land Rover, należący do indyjskiego Tata Motors, dostawy w III kw. będą jeszcze uboższe niż w pierwszej połowie roku. We wtorek o tym, że klienci nadal muszą liczyć się z opóźnionym dostarczaniem aut w związku z niedoborami części, poinformował również Mercedes-Benz.
Najwięksi producenci chipów w I kw. 2021 r.