Wydawałoby się, że w technologii czyszczenia obuwia ludzkość osiągnęła już wszystko. Wynalazek z Bydgoszczy pokazuje, że to nieprawda.
Każdy z nas zna powiedzenie od „pucybuta do milionera”. Gdyby wynalazek dr. inż. Krzysztofa Tyszczuka powstał kilka dekad wcześniej, z pewnością uniemożliwiłby zrobienie oszałamiających e-karier przynajmniej kilku specjalistom od lśniącego obuwia. Alternatywnie mógłby im pomóc, bo urządzenie naukowca z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy zajmuje się tą częścią obuwia, której nie polerują pucybuci – podeszwą.
Jak mówi dr Tyszczuk, zaczęło się od grilla z sąsiadem. Ten, podczas biesiady, wygłosił apel do świata nauki o rozwiązywanie bardziej przyziemnych problemów – stwierdził, że bardzo przydałoby się urządzenie, które szybko czyściłoby z błota obuwie robocze, aby mógł wchodzić na chodnik czy do domu bez brudzenia podłoża. Dziś trudno stwierdzić, czy prośba była żartem czy nieświadomym odkryciem niezagospodarowanej niszy rynkowej. Doktor Tyszczuk potraktował jednak problem błota bardzo poważnie. – Z reguły jestem bardzo dociekliwym człowiekiem, stąd udaje mi się dużo takich problemów rozwiązać – podkreśla. A czyszczenie podeszew okazało się być trudniejszą łamigłówką, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.