Zaproponowana przez Ministerstwo Klimatu zmiana zasad dla prosumentów, którzy zamontują w swoich domach panele fotowoltaiczne, powoduje, że dziś więcej osób jest zainteresowanych tego typu inwestycjami. Ci którzy zrobią to do końca 2021 r. będą mogli bowiem liczyć na dotychczasowe, korzystniejsze zasady rozliczania. Gminy sięgają więc chętnie po środki z regionalnych funduszy operacyjnych na fotowoltaikę i rozdysponowują je wśród mieszkańców. Jednak przydzielona im pula często okazuje się zbyt mała i trzeba dokonać wyboru, kto otrzyma dofinansowanie – a chodzi o nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych na jedno gospodarstwo (np. w dotychczasowych transzach rządowego programu „Mój prąd” dofinansowanie wynosiło 5 tys. zł). Część z JST wybiera więc najprostsze metody – kolejność zgłoszeń lub losowanie. Jednak są i takie, gdzie beneficjentów wybiera się w losowaniu.
Eksperci podzieleni
– Zdarza, że w konkursach jest więcej ofert, niż może być przyznanych dofinansowań – przyznaje Krzysztof Gruszecki, radca prawny specjalizujący się w zagadnieniach związanych z ochroną środowiska. – Z reguły przyjmuje się wtedy, że decydującym kryterium będzie kolejność zgłoszeń. Zamyka się listę, gdy wpłynie ich odpowiednia liczba. To najbardziej obiektywne kryterium, bo każdy może sprawdzić, w którym momencie środki się skończyły. Natomiast losowaniem rządzi przypadek, przy czym jeśli wygrywa burmistrz lub jego przyjaciel, rodzą się wątpliwości – dodaje Krzysztof Gruszecki [ramka].
Szczęście uśmiechnęło się do lokalnych VIP-ów
Gmina miejsko-wiejska Choroszcz w marcu 2021 r. podpisała umowę z marszałkiem woj. podlaskiego i przygotowała dla mieszkańców program grantowy dotyczący instalacji fotowoltaicznych. Mogła w nim startować bardzo duża grupa zainteresowanych, bowiem wyłączenia były nieliczne – niedozwolony był jedynie montaż paneli na dachach azbestowych i budynkach, w których faktycznie prowadzona jest działalność gospodarcza. Ponadto przewidziano wysokie dofinansowanie – do 65 proc. wartości inwestycji, która mogła kosztować nawet 54 tys. zł (czyli można uzyskać nawet 35 tys. zł dofinansowania). Z licznie złożonych wniosków ponad 200 spełniło wymogi formalne i merytoryczne. Tymczasem dopłat gmina mogła przyznać jedynie 65. Postanowiono więc zorganizować losowanie, co przewidywał regulamin naboru. Wyniki losowania wzbudziły kontrowersje, bo wśród zwycięzców była ponad dwudziestka VIP-ów z Choroszczy i położonego po sąsiedzku Białegostoku – w tym burmistrz i przewodnicząca rady. Poza tym losowanie zorganizowano z dnia na dzień, tak więc zainteresowane osoby nie mogły w nim uczestniczyć (tłumaczono to pandemią). Gdy o sprawie zrobiło się głośno, gmina odwołała wyniki losowania (nowe ma się odbyć dzisiaj). Osoby, które wygrały w poprzednim rozdaniu, nie będą mogły mieć roszczeń do gminy, gdyż zastrzegła w regulaminie, że może unieważnić postępowania bez podania przyczyny.
Podobnie uważa Sylwia Słomiak, konsultująca i koordynująca programy środowiskowe. – Gdyby gmina zadecydowała się na zasadę, że kto pierwszy, ten lepszy, to byłoby niby jaśniej i bardziej standardowo, lecz też pojawiałoby się pytania, np. czy ci, którzy zgłosili się na początku, wiedzieli o składaniu wniosków w tym samym czasie, co inni. I czy i w tym przypadku nie było nadreprezentacji lokalnych urzędników ¬– dodaje ekspertka. W efekcie, jak stwierdza, jej osobiście wyłonienie beneficjentów w drodze losowania nie szokuje. – Jeśli sponsor, w tym przypadku marszałek województwa, to zaakceptuje, a gmina wytłumaczy się dużym zainteresowaniem i potrafi uzasadnić, dlaczego tak dużo zgłoszeń się pojawiło, to dopuściłabym taką możliwość – mówi.
Innego zdania jest Paweł Ścigalski, pełnomocnik prezydenta miasta Krakowa ds. jakości powietrza. – W Krakowie takiego rozwiązania nie stosowaliśmy i dla mnie nie ma ono sensu. Uważam, że nie jest to dobra droga do osiągnięcia celu. Podobnie zresztą jak i ustalenie priorytetów według kolejności zgłoszeń. Bo i w jednym, i w drugim przypadku pomoc publiczna nie trafia do najbardziej potrzebujących – mówi.
Zdecydowanie przeciwny losowaniu jest też Marcin Nagórek, radca prawny. – Wprowadzenie losowości przyznawania dotacji stanowiłoby wypaczenie art. 403 ust. 5 ustawy z 27 kwietnia 2001 r. – Prawo ochrony środowiska (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1219; ost.zm. Dz.U. z 2021 r. poz. 868) w zakresie konstrukcji uchwały dotacyjnej i to nawet przy założeniu, że same wnioski o środki spełniałyby wymogi formalno-prawne – mówi. [opinia].

opinia eksperta

Losowanie wypacza ideę dotacji
Marcin Nagórek, radca prawny
Środki na cele związane z szeroko pojętą ochroną środowiska podlegają dystrybucji wedle określonych wymogów wskazanych w aktach prawa miejscowego. Podstawę działania w tym zakresie stanowi art. 403 ust. 5 prawa ochrony środowiska, z którego wynika, że zasady udzielania dotacji celowej, obejmujące w szczególności kryteria wyboru inwestycji do finansowania lub dofinansowania oraz tryb postępowania w sprawie udzielania dotacji i sposób jej rozliczania, określa odpowiednio rada gminy albo rada powiatu w drodze uchwały.
Ubieganie się o środki – w przypadku każdego z potencjalnych beneficjentów – jest związane z koniecznością złożenia stosownej dokumentacji, która powinna podlegać ocenie przez podmiot dotujący. W praktyce każdy wniosek powinien być rozpatrzony indywidualnie, w oparciu o przesłanki i złożoną dokumentacją. Przy takich wymogach, które powinny znaleźć się także w treści uchwały dotacyjnej, nie sposób przyjąć rozwiązań, które by przewidywały przyznawanie środków w drodze losowania. Dotyczy to zarówno środków własnych gminy, jak i tych, które gmina dystrybuuje, pozyskując ze źródeł zewnętrznych, np. z RPO. Wprowadzenie losowości stanowiłoby także wypaczenie wymogów, których wymaga od lokalnego ustawodawcy art. 403 ust. 5 prawa ochrony środowiska w zakresie konstrukcji uchwały dotacyjnej, i to nawet przy założeniu, że same wnioski o środki spełniałyby wymogi formalno-prawne.
Z powyższych względów przekazywanie środków na różne cele z zakresu ochrony środowiska powinno się odbywać z poszanowaniem zasad przyznawania dotacji, w tym z zachowaniem indywidualnej oceny każdego wniosku, co ma związek z zachowaniem reguł z art. 44 ust. 3 pkt 1 ustawy z 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 305). . Stąd jedynym racjonalnym rozwiązaniem wydaje się być przyjęcie przez radę gminy specjalnej uchwały dotacyjnej na podstawie ww. art. 403 ust. 5 prawa ochrony środowiska, w której będzie uregulowany każde etap postępowania ze środkami. Być może rozwiązaniem jest po prostu obniżenie kwoty wsparcia na jednego beneficjenta albo ustalenie dodatkowych kryteriów w ramach uchwały dotacyjnej, które preferowałyby określony rodzaj inwestycji. ©℗
Poprawne postępowanie
Co zrobić, żeby losowanie nie było niezbędne? – Jeśli gmina stworzy kryteria, które będzie spełniać bardzo dużo osób, sama stworzy sobie problem. Dlatego na wstępie dobrze jest opracować takie wymogi, które doprowadzą do rozsądnej selekcji – podpowiada Krzysztof Gruszecki.
Także Paweł Ścigalski, który ma duże doświadczenie przy likwidacji pieców opalanych paliwem stałym w Krakowie, mówi, że kluczowe znaczenie ma przemyślenie kryteriów i ustawienie ich w taki sposób, by w pierwszej kolejności pomoc trafiła do tych, którzy jej najbardziej potrzebują. Dodaje, że stolica Małopolski organizuje właśnie dotacje do termomodernizacji, tak by mieszkańcy mogli obniżyć sobie koszty opalania domów paliwem droższym niż węgiel. – W pierwszej transzy zdecydowaliśmy, że wsparcie (najwyższe w tym programie) otrzymają osoby, których dochody nie przekraczają 250 proc. kryterium dochodowego obliczanego na podstawie przepisów o pomocy społecznej. Teraz, na kolejnym etapie, poluzowaliśmy kryteria dochodowe, jednocześnie obniżając wysokość pomocy – wyjaśnia. Dodaje, że miasto ponadto przyjęło, że dofinansowania nie mogą uzyskać mieszkańcy z budynków oddanych do użytku później niż po 1 stycznia 2009 r. – W ten sposób staramy się, by środki były właściwie rozdysponowane – dodaje Paweł Ścigalski. Zaznacza, że zasady przyznawania dotacji są ściśle określone i transparentne – są bowiem zapisane w uchwale nr CII/2657/18 Rady Miasta Krakowa z 23 maja 2018 r. w sprawie przyjęcia „Programu termomodernizacji budynków jednorodzinnych dla Miasta Krakowa”.
Zdaniem Sylwii Słomiak przyjęciem kryteriów zawężających krąg beneficjentów jest zdecydowanie lepsze niż losowanie czy kolejność zgłoszeń. Ale i trudniejsze. Stąd niektóre JST nie chcą korzystać z tej drogi. Gminom, które decydują się na loterię, ekspertka radzi, by wcześniej dobrze ją przemyślały – przede wszystkim zadbały o to, by był regulamin, który określi zasady rozdziału środków. – Powinny być one transparentne, a samo losowanie przeprowadzone najlepiej z udziałem organizacji pozarządowych, a nie jedynie pracowników urzędu – mówi Sylwia Słomiak. – Rekomendowałabym też wcześniejsze uprzedzanie mieszkańców o losowaniu i zapewnienie im osobistego udziału w tym wydarzeniu. A jeśli nie jest to możliwe, to przynajmniej transmisję online. I niektóre gminy już tak robią, np. Mszana, rozdzielając środki na wymianę kopciuchów, zorganizowała niedawno transmisję losowania na stronie, na której zazwyczaj są transmitowane sesje rady.