Łańcuchami dostaw do fotowoltaiki mogą wstrząsnąć przepisy rozszerzające odpowiedzialność koncernów za praktyki podwykonawców, a w szczególności ich zgodność z międzynarodowymi standardami w zakresie praw człowieka. Jak wynika z niedawnego raportu brytyjskich naukowców z Uniwersytetu Sheffield Hallam (SHU), blisko połowa krzemu stosowanego w produkcji komponentów dla energetyki słonecznej pochodzi z chińskiego Xinjangu, gdzie wykorzystywana jest praca przymusowa Ujgurów.
Raport wymienia z nazwy dziesiątki firm należących do grona światowych potentatów na rynku fotowoltaiki, które pośrednio korzystają z owoców niewolniczej pracy, w tym koncerny niemieckie. A w ostatniej fazie prac w Bundestagu są przepisy o tzw. rozszerzonej odpowiedzialności biznesu. Regulacja, która może być uchwalona jeszcze w tym miesiącu, nałoży na duże niemieckie firmy obowiązek kontrolowania i wpływania na podwykonawców w zakresie standardów pracowniczych oraz dotyczących praw człowieka. Za ich niewypełnienie grozić będą grzywny. Podobne założenia przyświecają opracowywanym w Brukseli regulacjom unijnym.