Radykalne zmniejszenie liczby wydawanych budynków „w naturze” na rzecz większej liczby wypłacanych odszkodowań. To główny cel nowelizacji ustaw o komisji weryfikacyjnej i gospodarce nieruchomościami, którą zajmował się w piątek Sejm. Posłowie rozpatrywali poprawki Senatu.
Reklama
Kluczowe rozwiązanie przyjęte w ustawie dotyczy art. 214a ustawy o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 65 ze zm.). W noweli przewidziano istotne rozszerzenie tzw. odmownych przesłanek dekretowych. Dziś uprawniony może odzyskać nieruchomość w naturze lub w niektórych przypadkach otrzymać odszkodowanie. Po wejściu w życie nowych przepisów zasadą stanie się możliwość ubiegania się o odszkodowania. Zwrotom w naturze nie będą podlegać np. nieruchomości, w których mieszka choć jeden lokator, przeznaczane na cele nauki, oświaty i kultury, położone na terenie kompleksów wypoczynkowych. Do zwrotu nie dojdzie również w przypadku, gdy niemożliwe byłoby pogodzenie zwrotu z „prawidłowym ukształtowaniem stosunków sąsiedzkich”. Ta ostatnia przesłanka zresztą wzbudziła wątpliwości. Prokuratoria Generalna RP w swej opinii legislacyjnej podniosła bowiem, że takie określenie może wywołać „niebezpieczeństwo relatywizmu postrzegania wartości, do których odsyła”. Innymi słowy, decyzje, w których podstawę odmowy stanowić będzie ta klauzula generalna, nie ostaną się – zdaniem PGRP – po weryfikacji sądowoadministracyjnej. Powodem będzie niejednolite rozumienie pojęcia „prawidłowego ukształtowania stosunków sąsiedzkich” przez organy stosujące prawo. Tak też uważali senatorowie, lecz ich argumentacja nie uzyskała aprobaty u sejmowej większości.
Postanowiono za to, w ślad za senacką propozycją, że odszkodowania i zadośćuczynienia za reprywatyzacyjne krzywdy będą mogli otrzymać następcy prawni zmarłego uprawnionego.
Ustawa jest chwalona przez środowiska lokatorskie. Część aktywistów mówi wręcz, że to kolejna mała ustawa reprywatyzacyjna, gdyż skończy z największą patologią, czyli zwracaniem nieruchomości z lokatorami.
Fatalnie przyjęte rozwiązania ocenił z kolei Związek Miast Polskich.
„Wzywamy rząd do zaniechania polityki doraźnych działań, związanych z interwencjami w nagłaśnianych medialnie fragmentach całego nierozwiązanego problemu reprywatyzacji w Polsce. W naszych miastach jest wciąż ponad milion nieruchomości o nieuregulowanym stanie prawnym, który jest wynikiem lekceważenia prawa przez ponad pół wieku i braku stanowczości poprzednich rządów i większości parlamentarnych, niezbędnej do rozwiązania tej sprawy sprawiedliwie, na miarę rzeczywistych możliwości państwa polskiego i z konkretnym terminem załatwiania spraw indywidualnych, po którym nastąpi przedawnienie roszczeń” – wskazano w opinii ZMP. Miejscy włodarze domagają się uchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej z prawdziwego zdarzenia. Wątpliwości ma też miasto stołeczne Warszawa. Obawia się ono tego, jaka będzie praktyka wypłacania odszkodowań osobom uprawnionym do zwrotu nieruchomości. Stołeczni urzędnicy zakładają, że niemal wszystkie wydatki spadną na stolicę, co spowoduje, że trudno będzie dopiąć warszawski budżet.
Etap legislacyjny
Ustawa trafiła do podpisu prezydenta