Dla co trzeciej firmy prowadzącej transakcje z partnerami zagranicznymi największym zagrożeniem jest ryzyko kursowe. Ponad 45 proc. w żaden sposób się przed nim nie zabezpiecza – wynika z analizy Akcenty
Reklama
Ryzyko walutowe (zwane też kursowym) to niebezpieczeństwo pogorszenia sytuacji finansowej firmy w związku z niekorzystnymi wahaniami kursu walutowego. Ich przyczyną są niemożliwe do dokładnego przewidzenia zmiany, które mogą powodować zarówno zyski, jak i straty. Na ryzyko walutowe składa się kilka typów ryzyk: transakcyjne, konwersji, bilansowe, ekonomiczne oraz transferu.
Ryzyko transakcyjne
Najbardziej problematyczne jest ryzyko transakcyjne – to właśnie o nim powszechnie mówi się „ryzyko kursowe” lub „walutowe”. Jest to niepewność co do strat i zysków wynikających z wahań kursowych w przypadku konkretnych transakcji, która pojawia się już podczas przyjmowania czy składania wiążącego zamówienia handlowego. Choć to ryzyko transakcyjne jest najbardziej problematyczne, jest jednocześnie tym, przed którym firma może się ustrzec w największym zakresie.
Ryzyko kursowe ma dwa wymiary. Z jednej strony obawą mogą być same wahania kursów. Aż 1/3 polskich przedsiębiorców zapytanych o największe zagrożenia, które widzą przed sobą w perspektywie roku, najbardziej boi się właśnie zmienności kursów walut – wynika z badania firmy Akcenta obsługującej transakcje walutowe.
Takie spojrzenie jest charakterystyczne dla przedsiębiorców, dla których najważniejsza jest stabilność biznesu, możliwość planowania długoterminowego zarówno po stronie przychodów, jak i po stronie kosztów. Jednocześnie część przedsiębiorców – 13,6 proc. – boi się podążania kursów w niekorzystnym dla nich kierunku. Na to ryzyko wykazują firmy, które za wszelką cenę dążą do maksymalizacji zysków.
Niekorzystnych zmian kursów walut, jak i ich wahań najmocniej obawiają się firmy z branży spożywczej. Prawie połowa tej grupy (45,5 proc.) wskazała, iż wahania kursów walut są dla nich największym zagrożeniem w prowadzeniu działalności.
Jednocześnie jednak aż 45 proc. w żaden sposób nie zabezpiecza się przed ryzykiem kursowym. Przedsiębiorcy nie mają pełnej świadomości, jak proces zabezpieczania się przed ryzykiem kursowym wygląda w wymiarze operacyjnym. Najchętniej zabezpieczają się firmy z branży spożywczej (47,7 proc.), natomiast na ryzyko związane z niestabilnością kursów walut najczęściej wystawiają się firmy z branży AGD (64,4 proc. nie zabezpiecza się w ogóle).
Wnioski z raportu potwierdza Remigiusz Chrzanowski, reprezentujący markę Łucznik, producenta maszyn do szycia i małego AGD.
– Nie ubezpieczamy się od wahań kursowych. Jedyne, co stosujemy, to skupujemy większą ilość waluty po gwarantowanym kursie. Takie zabezpieczenie stosujemy jednak najwyżej na okres trzech miesięcy – podkreśla.
Marcin Muński, prezes zarządu Cocomo Art., firmy specjalizującej się w ręcznie robionych słodyczach, zauważa jednak, że zabezpieczanie się przed ryzykiem kursowym ma sens w przypadku sprzedaży produktów niskomarżowych.
– Nawet delikatne wahnięcie w kursie waluty powoduje, że firmy, które handlują takim towarem, notują spadek marży, a tym samym zagrożony zaczyna być ich zarobek. W naszym przypadku zmiany tego typu nie mają znaczenia, zarabiamy po prostu albo więcej, albo mniej – tłumaczy i dodaje, że to nie oznacza, iż firma nie zabezpiecza swoich zagranicznych transakcji. – Owszem tak, ale zabezpieczamy się na wypadek niewypłacalności kontrahenta. Dla nas najważniejsze jest bowiem, by należności spływały na czas, by nie utracić płynności finansowej – podkreśla.
Praktyczne wykorzystanie konkretnych narzędzi, które służą minimalizowaniu ryzyka walutowego, jest bardzo niskie. Wynika ono z braku doświadczenia, ale też z niskiego poziomu wiedzy.
Jak się zabezpieczyć
Jeśli chodzi o znajomość narzędzi eliminowania ryzyka kursowego, to prawie 59 proc. badanych prezesów i właścicieli firm słyszała o takich rozwiązaniach. Wśród tej grupy 40,9 proc. respondentów korzystało z tego typu zabezpieczeń w przeszłości. 45,5 proc. – nie. Aż 13,6 proc. badanych nie umiało stwierdzić, czy ich firma stosowała zabezpieczenia przed ryzykiem kursowym i jakie to były zabezpieczenia.
Tymczasem sposobów zabezpieczających przed ryzykiem kursowym jest wiele – od natychmiastowego zakupu waluty obcej przez netting, instrumentu stosowany przez duże przedsiębiorstwa, polegający na wzajemnej kompensacie należności w celu zmniejszenia pozycji poddanych ryzyku kursowemu, poprzez cross-hedging, aż po transakcje terminowe, takie jak opcje walutowe, forwardy oraz swapy.
Każdy z tych sposobów jest dobry, pod warunkiem że nie służy spekulacji, tylko faktycznej ochronie interesów firmy.
Potwierdza to Tomasz Szecówka, kierownik departamentu doradztwa korporacyjnego Dom Maklerski TMS Brokers.
– Dlatego przed wyborem jednego z instrumentów należy zrobić ich wycenę oraz analizę rynku, na którym się działa. Opcje walutowe są najbardziej elastycznym instrumentem, dają możliwość skorzystania przedsiębiorcy ze zmiennych kursów. Zupełnie odwrotnie niż na przykład forward, który polega na wynegocjowaniu sztywnych w skali kwartału czy pół roku kursów we współpracy. Trzeba jednak wiedzieć, że opcje są droższe od forwardu. Wybierając je, przedsiębiorca musi uszczuplić swoją marżę na biznesie od 0,5 do nawet 2 proc. – wylicza Tomasz Szecówka.