Prezentujemy historię firmy „My Tummy” nadesłaną przez jej założycielkę Joannę Komorniczak na nasz konkurs "Moja droga do wolności gospodarczej".

Obecnie prowadzoną działalność rozpoczęłam w czerwcu 2010 roku. Projektowanie, produkcja i sprzedaż pod marką „My Tummy” odzieży ciążowej, odzieży dla kobiet karmiących, odzieży dziecięcej.

Przedsiębiorczość

Pomysł na stworzenie nowej marki i produkcję odzieży ciążowej powstał podczas mojej pierwszej ciąży. Po zorientowaniu się w ofercie rynkowej okazało się, że istnieje nisza i miejsce na ciekawe oraz wesołe produkty.

Pomysły na projekty pojawiały się dość szybko, problem polegał na doprowadzeniu do fazy produkcyjnej i faktycznej sprzedaży, czyli badaniu rynku pod względem zainteresowania klientów nowymi produktami.

Poszukiwania wysokiej jakości miękkich, ekologicznych i elastycznych dzianin rozpoczęłam w Azji, niestety za każdym razem, pomimo obietnic, materiały były zbyt niskiej jakości. Ze względu na strefy czasowe i łatwość komunikacji zdecydowałam się na poszukiwanie dzianin na terenie Europy. Dobrej jakości materiały znalazłam w Grecji, jednak postawiłam na produkcję w Polsce. Cały proces produkcyjny odbywa się w Łodzi!!! Miesiące poszukiwań dostawcy zatoczyły koło, z powrotem do Polski.

Wyniki finansowe / Media

Niestety już w pierwszej zleconej produkcji natrafiliśmy na problemy technologiczne. Wybrany podwykonawca nie sprostał naszym wymaganiom jakościowym i 30% produkcji zostało odrzucone ze względu na złą jakość nadruków. Mimo to produkty sprzedawały się świetnie na warszawskich targach Mother & Baby, od których zaczęła się sprzedaż produktów My Tummy. Po targach w czerwcu 2010 ruszyliśmy z 3 letnim synem, w trasę objazdową po Polsce w celu przedstawienia naszej oferty sklepom stacjonarnym i nawiązania kontaktów handlowych. W sierpniu 2010 rozpoczęła się sprzedaż na Allegro. Istniała już strona internetowa www.mytummy.pl, ale nie był to sklep internetowy a jedynie wizytówka marki, bez możliwości sprzedaży. W kwietniu 2011 ruszył pierwszy sklep internetowy i kampanie reklamowe w Internecie oraz pierwsze kontakty z gazetami branżowymi. Nasza sprzedaż rosła pomimo zapaści w gospodarce.

Dzisiaj, ten silnik przedsiębiorczości dopiero zaczyna powoli wchodzić na wyższe obroty z nowymi kolekcjami, które zwiększają asortyment My Tummy o kilkaset procent. Współpracujemy z dziesiątkami sklepów stacjonarnych w kraju i za granicą. Kilkanaście sklepów internetowych „My Tummy”, które pokrywają obszar od USA przez Europę po Australię powoli, bardzo powoli, zwiększa swoją sprzedaż. Sklepy w wielu przypadkach prowadzone są przez Franczyzobiorców. My, jako Franczyzodawca, wspieramy ich doradzając jak prowadzić biznes oraz w zakresie marketingu np. pozycjonując strony internetowe. Sklepy otwierane są nie tylko w różnych strefach czasowych (sprzedaż 24/7), ale również w różnych strefach klimatycznych, aby ograniczyć sezonowość produktów. Przykładowo teraz w Polsce jest lato, a w Australii zima. Zlecając produkcję w Polsce zatrudniamy dziesiątki polskich firm i dajemy pracę dziesiątkom, a nawet setkom ich pracowników. My też zwiększamy własne zatrudnienie.

Do końca 2012 finansowaliśmy produkcję i rozwój biznesu korzystając tylko z własnych środków. Dostaliśmy jedynie dofinansowanie z Urzędu Pracy na zatrudnienie 2 stażystów.

Na koniec 2012 podpisaliśmy umowę z PARP z działania 6.1 Paszport do Eksportu w wysokości 200,000 PLN, 50% dofinansowania na promocję zagranicą (wyniki finansowe zostały osiągnięte jeszcze bez wsparcia z PARP). Złożyliśmy wniosek o zwiększenie dofinansowania do 400,000 PLN i 75%.

W 2013 podpisaliśmy umowę z Raiffeisen Bank dotyczącą linii kredytowej z gwarancjami BGK (jeszcze niewykorzystane).

Urząd pracy przyznał nam kolejne dofinansowania na stażystę i doposażenie nowego stanowiska pracy.

Obecnie wnioskujemy o udzielenie kredytu obrotowego w Idea Bank w ramach programu „Jeremie” 100,000 PLN oprocentowanie 3% w skali roku. Bez zabezpieczeń.

Zdecydowaliśmy się na pozyskanie finansowania zewnętrznego, ponieważ chcemy znacznie zwiększyć tworzenie nowych kolekcji oraz ekspansję za granicą. Dalsze finansowanie z własnych środków mogłoby oznaczać straty na innych inwestycjach 20-50% w skali roku, dlatego chcemy korzystać z praktycznie darmowych kredytów.

Innowacyjność

Bardzo dynamicznie rozwijamy nasz asortyment oraz obecność w różnych strefach czasowych oraz klimatycznych. Nasz cel to budowa marki „My Tummy” i zwiększanie asortymentu oraz budowa stabilnej sieci sprzedaży, oba te aktywa mają już wartość samą w sobie oddzielnie, natomiast w połączeniu znacznie większą. Nasi partnerzy są bardzo zainteresowani dalszym udziałem w budowie tego przedsięwzięcia. Wszyscy widzimy w tym korzyści dla nas wszystkich.

Pomimo, że to nie są to nasi bezpośredni konkurenci, w ostatnim roku firmy takie jak LPP, Solar, Zara, H&M, itd. ogłaszały, że wchodzą na rynek e-commerce - my już tam jesteśmy. W pierwszej kolejności e-commerce i badanie rynku. Następnie, jeśli poszczególni partnerzy dojrzą do tej decyzji, tworzenie magazynów w poszczególnych krajach, detaliczna dystrybucja lokalna i większe zyski dla partnerów.

Działalność międzynarodowa

Jak widać na dzień dzisiejszy 35% sprzedaży to eksport. Chcemy, aby co najmniej 90% sprzedaży stanowił eksport. Takie było założenie od początku. Przykładowo marka mogła nazywać się „Mój Brzuszek” zamiast „My Tummy”, ale od początku chcieliśmy mieć zasięg międzynarodowy, powracających klientów i większy target wiekowy klientów. Nasi Partnerzy za granicą otrzymują od nas gotowe e-sklepy wraz z hostingiem oraz instrukcjami dotyczącymi marketingu i prowadzenia biznesu. Partnerzy odpowiedzialni są za promocję i dystrybucję lokalną. W przypadku sprzedaży hurtowej otrzymują prowizję plus wynegocjowane nadwyżki. Sprzedaż detaliczna jest w gestii Partnerów, 100% marży trafia do nich.

Strategia

Firma rozwija się w różnych regionach. Ze względu na potencjał finansowy zachodniej Europy, zaczęliśmy od tego regionu. Oczywiście wybiórczo, biorąc pod uwagę kraje z największym GDP na osobę, liczbę ludności i przyrost naturalny. Rozpoczynamy działalność na Północną Amerykę, ponieważ oba kraje są anglojęzyczne i mają wysokie GDP. W przypadku zwiększenia sprzedaży na tych rynkach pozwoli to na znacznie większą stabilizację przychodów i większą przewidywalność. Po osiągnięciu wyznaczonych celów, będzie można zastanowić się nad ekspansją na środkowo-południową Amerykę oraz wybrane kraje Azji. Konsultacje dotyczące Chin już się rozpoczęły, ponieważ w przypadku możliwości rozwoju na tym rynku, będą wymagane znacznie większe nakłady pracy i finansowe. Spotkaliśmy się z opinią, że Chińczyk wyprodukuje podróbkę dla Europejczyka, ale sam jej nie kupi. Zapłaci wiele za oryginał produkcji europejskiej.

Relacje z pracownikami i otoczeniem

Wśród kontrahentów spotykamy się z częstymi narzekaniami na problemy z płatnościami za faktury. My płacimy w większości przypadków w przeciągu kilku dni od otrzymania faktury lub przed. Nawet jeśli mamy termin 30 dni płatności. Niewiele zyskamy przetrzymując pieniądze. To nie jest nasz „core business”. Podobno jesteśmy ewenementem wśród zleceniodawców.

Ponadto w sytuacjach, kiedy rozpoczynamy współpracę z nowymi podwykonawcami zawsze zaznaczamy, że muszą spełnić 3 podstawowe warunki: 1. Musimy mieć produkty najwyższej jakości, 2. Musimy mieć jak najniższe ceny 3 . Podwykonawca musi na nas zarobić. Bez spełnienia tych warunków nie ma sensu współpracować. Prędzej czy później coś się rozpadnie.

Mieliśmy zabawną sytuację z Partnerem w Rosji. Stwierdził, że w Rosji nikt tak biznesu nie prowadzi jak my i wszystko bardzo mu się podoba, ale zastanawia go jedna rzecz. Mianowicie, on zarobi więcej niż my. Właśnie o to chodzi, naszym celem jest to, aby nasi partnerzy zarabiali jak najwięcej, ponieważ wtedy my się rozwijamy wspólnie z nimi. Nakłady na lokalny rozwój i promocję są ogromne, my to wiemy.

Odnośnie pracowników, współpraca dopiero się rozpoczyna. My pracowaliśmy już w wielkich korporacjach, znamy plusy i minusy. Staramy się wprowadzać tylko najlepsze elementy i stawiamy na efektywność. Teraz idziemy w kierunku profesjonalizacji biznesu oraz większego podziału obowiązków z konkretnymi celami. Nie wymagamy od pracowników, aby przesiedzieli w pracy określoną ilość godzin. Skupiamy się na realizacji zadań i nad rozwojem. Każdy może wskazać swoją opinię i często sugerowane zmiany są wprowadzane. Ponadto, wielu z naszych Partnerów jest polskimi emigrantami, jesteśmy przecież wszędzie, dlaczego nie wykorzystać tego polskiego potencjału na świecie. Łatwiejsza komunikacja i brak różnic kulturowych. My dobrze znamy j. angielski, ale nie wszyscy potencjalni Partnerzy władają nim swobodnie. Emigrantom jest ciężej tam na miejscu i chce im się bardziej pracować. W konsekwencji, całkiem przypadkiem, jakaś część pieniędzy wraca do Polski. Wielu z naszych Partnerów to rodzice z dziećmi, a nawet nasze byłe klientki.

Joanna Komorniczak

Prowadzisz firmę? Opisz nam swoją historię i wygraj udział w elitarnej debacie! Weź udział w konkursie „Moja droga do wolności gospodarczej” i podziel się z nami swoimi doświadczeniami. Szczegóły tutaj.