Przedsiębiorca ponosi opłaty nie tylko za odbiorniki we własnych samochodach, lecz także leasingowanych i dzierżawionych. I nie ma znaczenia, że zamontowane w nich radia nie są używane.
Reklama
Właścicielom firm często wydaje się, że jeśli leasingują auta, to nie mają obowiązku płacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego za zainstalowane w nich urządzenia. To jednak błędne przekonanie.

Reklama
– Zarówno w przypadku leasingu operacyjnego (polegającego na czasowym przekazaniu auta w użytkowanie – red.), jak i innych rodzajów leasingu istnieje obowiązek płacenia abonamentu RTV. Spoczywa on na leasingobiorcy, nie zaś na leasingodawcy – komentuje radca prawny Wojciech Szymczak z Kancelarii Prawnej Media.
W tym przypadku nie ma bowiem zastosowania art. 5 ust. 2 pkt 3 ustawy z 21 kwietnia 2005 r. o opłatach abonamentowych (t.j. Dz. U. z 2014 r. poz. 1204 ze zm.; dalej. u.o. o.a.), stanowiący, że „rejestracji nie podlegają odbiorniki przeznaczone wyłącznie do sprzedaży lub przekazania osobom trzecim do używania na podstawie umów, jeżeli czynności te należą do przedmiotu działalności gospodarczej danego przedsiębiorcy”. A ponieważ czynności sprzedaży odbiorników nie należą do przedmiotu działalności gospodarczej stron umowy leasingu, to leasingobiorca ma obowiązek opłacić abonament (wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 17 października 2016 r., sygn. akt VI SA/Wa 983/16).
Niestety, zdaniem mec. Szymczaka wielu przedsiębiorców nie jest świadomych obowiązku. A kary mogą być surowe. Zgodnie z danymi Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w ubiegłym roku opłaty karne za brak rejestracji odbiorników wyniosły łącznie 5,3 mln zł. Większość z tej kwoty zapłacić musieli przedsiębiorcy.
Rejestrowanie zepsutego radia
Część firm próbuje odwoływać się decyzji kontrolerów Poczty Polskiej (PP) o konieczności zapłaty zaległego abonamentu, argumentując, że co prawda radioodbiorniki w samochodach rzeczywiście są, ale nie są ich własnością, a na dodatek ich pracownicy ich nie używają. Takie tłumaczenie jednak nie pomoże. Zgodnie bowiem z art. 2 ust. 2 ustawy u.o.o.a. domniemywa się, że osoba posiadająca odbiornik radiofoniczny lub telewizyjny w stanie umożliwiającym natychmiastowy odbiór programu go używa. Przy czym nawet przy zepsutym urządzeniu trudno jest uniknąć abonamentu.
– Rejestracji podlega każdy zainstalowany w aucie odbiornik, nawet niesprawny – stwierdza radca prawny Piotr Strumiński, prawnik z zespołu Praktyki Postępowań Sądowych w Kancelarii Kochański Zięba i Partnerzy. – Jeśli nie chcemy za niego płacić abonamentu, najlepiej jest go wymontować. Trudno jest bowiem wykazać, że np. radio było zawsze zepsute lub takie pozostawało przez okres pięciu lat wstecz – dodaje Piotr Strumiński.
Kontrola na specjalnych zasadach
Bezskuteczna będzie również próba podważania wyników kontroli kontrolera PP z powołaniem się na naruszenie przepisów ustawy z 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1829 ze zm.). Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 20 grudnia 2016 r. (sygn. akt II GSK 933/15) potwierdził, że do kontroli obowiązku uiszczania opłat abonamentowych nie stosuje się powyższej regulacji.
Warto jednak pamiętać, że kontrole dokonywane są na podstawie upoważnienia. Przedsiębiorca może zweryfikować, czy kontroler je posiada. Jego wzór określono w rozporządzeniu ministra administracji i cyfryzacji z 10 września 2013 r. w sprawie kontroli wykonywania obowiązków związanych z opłatami abonamentowymi (Dz.U. z 2013 r. poz. 1140). Po inspekcji warto także zweryfikować informacje zawarte w protokole pokontrolnym. Jak podkreśla mec. Szymczak, niezakwestionowane na tym etapie wnioski kontrolera bardzo trudno jest potem podważyć przed sądem administracyjnym.
Mnożenie kar
Jeżeli pracownik PP stwierdzi podczas kontroli, że przedsiębiorca posiada niezarejestrowane odbiorniki RTV, nakazuje ich rejestrację oraz ustala opłatę za używanie sprzętu. Zgodnie z art. 5 ust. 3 u.o. o.a. stanowi ona trzydziestokrotność miesięcznej opłaty abonamentowej obowiązującej w dniu stwierdzenia używania niezarejestrowanego odbiornika. Na dodatek kary mnoży się przez liczbę niezgłoszonych urządzeń. Co prawda istnieje możliwość rozłożenia zaległości na raty (art. 10 ust. 1 u.o. o.a.), ale taka opcja jest przewidziana tylko dla wyjątkowych sytuacji – jeżeli przemawiają za tym szczególne względy społeczne lub przypadki losowe. Stosowny wniosek wraz z umotywowaniem prośby należy w tym celu kierować do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
Kara administracyjna przedawnia się po upływie pięciu lat, licząc od końca roku, w którym upłynął termin jej płatności. Wynika to z art. 2 par. 2 ustawy z 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 201 ze zm.).
Spodziewana abolicja
Niewykluczone, że osoby nieuiszczające abonamentu będą mogły uniknąć kary. W Sejmie trwają bowiem prace nad rządowym projektem ustawy o zmianie ustawy o opłatach abonamentowych oraz ustawy o radiofonii i telewizji (druk nr 1587). W akcie tym, który jest już po pierwszym czytaniu, pojawił się przepis (art. 8 ust. 1) zakładający abolicję dla osób, które zdecydują się zapłacić abonament radiowo-telewizyjny za pół roku z góry po wejściu ustawy w życie. Oznaczałoby to, że zaległe opłaty oraz postępowania egzekucyjne byłyby umorzone. Wciąż nie wiadomo jednak, czy abolicja rzeczywiście stanie się faktem. Na razie, stanowczo sprzeciwia się jej prezes Telewizji Polskiej Jacek Kurski.
Tymczasem w rządzie trwa dyskusja o przyszłości abonamentu – chodzi o to, czy powinien on być utrzymany w dotychczasowej formie czy też stać się obowiązkową opłatą audiowizualną doliczaną do podatków PIT, CIT i składki KRUS. Jak wynika z wypowiedzi wiceministra kultury Jarosława Sellina dla Radia Warszawa, informacji w tej sprawie należy się spodziewać jesienią.