Rozmowa z Beatą Moskal-Słaniewską, Prezydent Świdnicy (woj. dolnośląskie), miasta będącego organizatorem i gospodarzem Kongresu Turystyki Polskiej

Kiedy kilka lat temu świdnicki samorząd postanowił zorganizować duże, cykliczne, ogólnopolskie wydarzenie, jakim jest Kongres Turystyki Polskiej, wielu zastanawiało się dlaczego ta branża i dlaczego w Świdnicy? Tymczasem chyba właśnie o to chodziło – wypełnić lukę w potrzebie branżowej dyskusji, przewrotnie w miejscu, które potrzebuje impulsu w zakresie rozwoju turystyki. Udało się?

Od wielu lat byłam przekonana, że Świdnica ma ogromny, niewykorzystany potencjał turystyczny. Mamy dobrą bazę hotelową i restauracyjną, ale przede wszystkim piękne zabytki, którymi warto się chwalić, czyli Kościół Pokoju – obiekt z listy UNESCO, przepiękna Katedra, niezwykle bogaty układ urbanistyczny starego miasta z wieloma przepięknymi kamienicami. Świdnica jest dobrą bazą wypadową do zwiedzania Sudetów, pobliskiego zamku Książ, Sztolni Walimskich i wielu innych ciekawych miejsc, które znajdują się w odległości kilkunastu-kilkudziesięciu kilometrów od miasta. Stąd też byliśmy pewni, że dobrym pretekstem będzie połączenie tych dwóch dążeń, czyli promowania Świdnicy, jako miasta turystycznego, poprzez konferencję o możliwościach samorządu w tym zakresie. Z tym pomysłem pojechaliśmy do Ministerstwa Sportu i Turystyki, trafiliśmy na bardzo podatny grunt i życzliwość. W ramach tej inicjatywy w 2015 r. odbyła się konferencja przygotowawcza, w 2016 Kongres Turystyki Polskiej, a w ubiegłym roku kolejna konferencja. W tym roku ponownie spotkamy się w Świdnicy w październiku, by dyskutować o najważniejszych trendach i wyzwaniach sektora turystycznego.

Jakie KTP ma znaczenie dla branży turystycznej, a jakie dla samej Świdnicy, jej mieszkańców i tutejszych przedsiębiorców?

Polska branża turystyczna spotkała się w tak szerokim gronie po raz pierwszy od wielu lat. To podkreślali szefowie izb turystycznych i innych organizacji, które zajmują się profesjonalnie turystyką, a także przedstawiciele środowiska naukowego. Udało się zdefiniować najważniejsze cele, jakie stawiamy przed sobą i oczekiwane zmiany w prawie. Była też okazja do wymiany dobrych doświadczeń i praktyk. Stąd Kongres Turystyki Polskiej w Świdnicy ma funkcję integrującą, konsolidacyjną – i to jest jedna strona tej idei. Drugą jest to, że zwróciliśmy uwagę na nasze miasto, przyjechali do nas branżowcy, którzy byli pod dużym wrażeniem nie tylko w zakresie organizacji samej imprezy, ale także przekonali się, że nasz region jest idealny do uprawiania aktywnego wypoczynku. Zaowocowało to m.in. wzmożonym ruchem turystycznym, przyjazdami do nas licznych wycieczek i indywidualnych gości. Ożywiła się cała branża, hotelarze i restauratorzy mówią o zwiększonej ilości gości. Według naszych danych możemy mówić o trzykrotnym wzroście liczby turystów w Świdnicy na przestrzeni lat 2014-2017. 

Jakie wnioski z tych debat wyciąga samo miasto dla siebie? Jakie przyjmowane są tu kierunki inwestycyjne w zakresie turystyki i przemysłu czasu wolnego, wzrostu atrakcyjności miasta, współpracy z innymi podmiotami i samorządami?

Samorząd może zadbać o dobrą promocję – i to robimy. Zaczęliśmy współpracę z różnego rodzaju wydawnictwami, portalami, mediami, które promują walory turystyczne Polski. Powstało kilka ciekawych filmów o Świdnicy, które były emitowane na antenie stacji publicznych i niepublicznych. Napisano wiele ciepłych artykułów o naszym mieście, pokazujących jego walory. Uczestniczyliśmy w projekcie Beaty Maciejewskiej „Spacerownik  Dolnośląski”, w którym pokazaliśmy Świdnicę od trochę innej strony – zagadek, tajemnic i ciekawostek. Dzięki tej aktywności kolejne osoby dowiadują się o naszym mieście czegoś ciekawego i zachęcone tym – przyjeżdżają.
Przygotowaliśmy także „Strategię turystyki”, gdzie wyznaczyliśmy sobie najważniejsze kierunki nie tylko dotyczące działań miasta, ale także przedsiębiorców. Oczywiście dokument powstawał przy czynnym udziale osób, które są bezpośrednio zainteresowane, aby ruch turystyczny się rozwijał.

Zaczęliśmy również współpracować regionalnie. Od początku mojej kadencji jesteśmy członkiem Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej, dzięki czemu nie tylko wymieniamy się doświadczeniami i promujemy się nawzajem, ale także planujemy wspólne promowanie walorów Dolnego Śląska. Od niedawna jesteśmy też członkiem Lokalnej Organizacji Turystycznej Aglomeracji Wałbrzyskiej, obejmującej m.in. gminy Wałbrzych, Walim czy Jedlina Zdrój. Pokazujemy się nawzajem z jak najlepszej strony, bowiem przekonaliśmy się, że razem można więcej. Nie jesteśmy dla siebie konkurencją, a wsparciem, a nasze oferty się uzupełniają wzajemnie.

A jakie są te ogólne, główne kierunki inwestycyjne miasta? Stawia się obecnie na ideę zrównoważonego rozwoju. W to wpisuje się atrakcyjność miasta w wielu obszarach, zarówno dla mieszkańców (problem odpływu ludności), przedsiębiorstw już tu działających, jak i potencjalnych inwestorów. Jak wiele miast w Polsce, Świdnica przechodzi etap przeobrażeń – co udało się osiągnąć?

Zrównoważony rozwój to dostrzeganie potrzeb różnych grup społecznych. Z jednej strony rodziny z dziećmi, czy osoby, które mają bardzo wysokie oczekiwania jeśli chodzi o życie kulturalne, a z drugiej – seniorzy, czy ci, którzy wolą mieć dobrze przygotowane tereny rekreacyjne i obiekty do uprawiania sportu. Stąd też inwestycje są bardzo różne, bo wszak nasz nowy żłobek służyć będzie młodym rodzinom, poprawiając ich komfort życia. Ale ostatnie trzy lata to też ogromne inwestycje w tereny zielone i rekreacyjne, nowe place zabaw, siłownie plenerowe i rewitalizacja pięknych świdnickich parków.
Tworzymy miejsca integracji rodzinnej, ale też realizujemy bardzo duży program inwestycyjny modernizacji obiektów sportowych. Oddaliśmy do użytku lodowisko, które zmieniliśmy w nowoczesną, całoroczną halę, w której po sezonie zimowym można jeździć na rolkach. W tej chwili modernizujemy stadion, nie tylko odtwarzając płytę do piłki nożnej, ale także budując nowoczesną część lekkoatletyczną. Kolejny punkt, to remont basenu odkrytego. Oczywiście ostatniego słowa jeszcze nie powiedzieliśmy w tym zakresie. Ważne jest też to, że przy szkołach powstają kolejne miejsca do uprawiania sportu i do rekreacji.

Jeśli mieszkańcom tworzy się dobre warunki do życia, pokazuje się atrakcyjne miasto, jeśli mogą oni tutaj kupić mieszkanie, wynająć je w naszym TBS-ie, nabyć działkę budowlaną, ale też mieć mają zapewnione życie poza pracą, czyli rozrywkę, kulturę, rekreację, to wtedy tych atutów mamy wystarczająco dużo, żeby młodzi ludzie nie tylko od nas nie uciekali, ale chcieli się do nas przeprowadzić z innych miast. Także z większych, jak choćby nieodległego Wrocławia. Wiemy, że są mieszkańcy którzy wyjechali tam na studia i rozpoczęli pracę, a dziś wracają do Świdnicy.

Jakim miastem ma być Świdnica za kolejne 5, 10 lat i w następnych dekadach?

Na pewno miastem, które będzie coraz bardziej dbało o stan środowiska naturalnego. I w tym zakresie już dziś bardzo dużo robimy. Coraz skuteczniej walczymy z niską emisją, staramy się wpłynąć na mentalność świdniczan, bo np. budowa ścieżek rowerowych, to nie tylko rekreacja, ale również próba wprowadzenia zmian w nawykach dnia codziennego, by mieszkańcy przesiedli się z czterech kółek na dwa i dojeżdżali do pracy rowerami, tak jak się to dzieje w wielu miastach zachodnioeuropejskich. To też zmiana mentalności w kontekście tworzenia w naszych mieszkańcach poczucia prawdziwej wspólnoty samorządowej, współodpowiedzialności za to, co się wokół dzieje, za mienie komunalne, współuczestnictwo w organizacji różnego rodzaju wydarzeń. To przynosi efekty i to mnie bardzo cieszy, bo tych inicjatyw, zaczynając od festynów, rozgrywek sportowych, po koncerty, wernisaże czy happeningi jest coraz więcej. Udział miasta polega często na udostępnieniu lokalu czy niewielkim wsparciu finansowym, a resztę robią sami mieszkańcy. I to jest nasz wspólny, ogromny sukces.  

A co obecnie jest największą bolączką samorządu w Świdnicy? Jakie czynniki zarówno o charakterze społecznym, jak i gospodarczym hamują procesy inwestycyjne i rozwojowe? Jak Świdnica radzi sobie z ich pokonywaniem?

Tak, jak w każdym mieście barierą są możliwości finansowe. Mamy zdefiniowane wszystkie potrzeby, jeśli chodzi o infrastrukturę drogową, budowę nowych chodników czy miejsc parkingowych. Według kosztorysów sprzed dwóch lat jest to kwota około 195 mln zł. Tymczasem na tę sferę życia miasto jest w stanie dziś wydać 20-25 mln zł rocznie. A chcielibyśmy oczywiście więcej.

Bolączką jest również niewystarczająca ilość mieszkań komunalnych i socjalnych – i to jest też problem, z którym poradzimy sobie nieprędko, choć wiele w tym zakresie robimy. Znowu barierą jest pieniądz. Resztę inwestycji prowadzimy w miarę płynnie, zwracając uwagę na to, czego potrzebują mieszkańcy nie tylko centrum miasta, jak działo się to wcześniej, ale wszystkich dzielnic, tworząc tam m.in. kluby seniora i aktywności społecznej czy miejsca integracji, gdzie mieszkańcy mogą się spotykać. 

W mijającej kadencji samorządu stała się Pani jedną z najbardziej rozpoznawalnych i aktywnych kobiet-prezydentów miast w Polsce. Jest Pani blisko ludzi, obecna w mediach społecznościowych, czynnie uczestniczy w debatach o znaczeniu ogólnopolskim i międzynarodowym. Czy to, że prezydentem tak dużego miasta jest kobieta ma wpływ na styl prezydentury?

Zawsze podkreślam, że w każdej pracy najlepsza jest równowaga. I mężczyźni, i kobiety mają swoje typowe, kulturowo zdefiniowane cechy związane z płcią. Mężczyzna to wojownik, kobieta to obrończyni domowego ogniska. Dziś oczywiście odchodzi się od tak stereotypowo określanych ról społecznych, ale faktem jest, że na przykład kobiety są bardziej skłonne do kompromisu, chętniej siadają do negocjacji, łatwiej znajdują rozwiązania w sprawach trudnych. Miastem zarządzają trochę tak, jak swoim domem, gdzie bez względu na to, jak wiele jest w nim dzieci, to potrzeby każdego są tak samo ważne. To przekłada się potem na konkretne decyzje.

Zachęcam zawsze bardzo gorąco wszystkie kobiety, żeby nie bały się uczestniczyć w życiu publicznym, żeby starały się zostać radną, wójtem, burmistrzem czy prezydentem, bo doskonale sprawdzają się na tych stanowiskach. Jesteśmy pracowite i skrupulatne – oczywiście nie odmawiam tego mężczyznom, ale jesteśmy równie dobre jak oni, w co nie zawsze kobiety wierzą. Zawsze powtarzam – dziewczyny jesteście świetne i mądre, nadajecie się również do pełnienia funkcji publicznych. Natomiast to, czy ktoś jest dobrym, czy złym prezydentem, nie zależy od płci, tylko od tego jak pojmuje tę bardzo odpowiedzialną i niełatwą misję. Czy jest na tyle zdeterminowany i zaangażowany, żeby wypełniać ją nie na 100, ale co najmniej na 200 procent.