Prezydencka ustawa ma być uchwalona przed wakacjami. Zgłoszone przez opozycję projekty pomocy zadłużonym poleżą w sejmowej zamrażarce. Banki będą musiały same porozumieć się z walutowymi kredytobiorcami. Jeśli tego nie zrobią, stracą część swoich pieniędzy.

Plan rozwiązania problemu hipotecznych kredytów walutowych zrodził się w grupie roboczej przy Komitecie Stabilności Finansowej. Instytucja ta odpowiada m.in. za rozpoznanie niebezpiecznych dla systemu finansowego zjawisk. To komitet zajmował się ostatnio sprawą frankowiczów, bo kredyty walutowe stanowią potencjalne zagrożenie systemowe dla banków. Tym większe, im słabszy jest złoty. Z naszych informacji – potwierdzonych w trzech niezależnych źródłach – wynika, że nowa koncepcja dociera się w rozmowach z ekspertami.

Główne założenie, jakie jej przyświeca, to zmusić banki, by same wypracowały sposób pomocy swoim klientom. Ta oferta musi być na tyle atrakcyjna, by frankowicze chcieli z niej korzystać, bo w innym wypadku bank spotka kara finansowa. Pomysł zakłada, że w działającym już Funduszu Wspierania Kredytobiorców (zarządza nim Bank Gospodarstwa Krajowego) powstałby specjalny subfundusz, na który zrzucałyby się banki posiadające portfel hipotecznych kredytów walutowych. Składka byłaby proporcjonalna do wielkości tego portfela. Bank miałby prawdopodobnie pół roku, by wykorzystać tę kwotę na pomoc swoim kredytobiorcom walutowym. Jeśli nie zdąży, to pieniądze wpadną do wspólnej puli subfunduszu, z której to inne banki będą mogły skorzystać, żeby porozumieć się ze swoimi klientami.