Kredyty gotówkowe są dostępne już nie tylko dla dotychczasowych, ale coraz częściej także i dla nowych klientów.
Reklama
W ciągu roku krajowe banki udzielają już ponad 67,5 mld zł kredytów konsumpcyjnych – wynika z szacunkowych danych Narodowego Banku Polskiego. Taki wynik sektor bankowy osiągnął od marca ub.r. do lutego br. To rezultat o 3,2 proc. wyższy niż w poprzednich 12 miesiącach. Od kilku miesięcy rynek pożyczek gotówkowych przyśpiesza. A banki wchodzą w nowe segmenty.
Do niedawna instytucje kredytowe stosowały bezpieczne podejście: kredyty gotówkowe oferowały swoim dotychczasowym klientom. Zadowolone były obie strony: klient miał dostęp do szybkiej pożyczki. Nierzadko to z banku wychodziła oferta pożyczenia określonej kwoty. Bank miał z kolei niskie ryzyko. Chociaż kredyt był udzielany bez zabezpieczenia, to na podstawie historii rachunku oferowano je tym klientom (i w takich kwotach), co do których było wysokie prawdopodobieństwo spłaty.
Obecnie jest jednak coraz więcej banków gotowych udzielać niezabezpieczonej pożyczki także nowym klientom. Tego typu działalność prowadzi np. PKO BP i Pekao. Pojawiają się nawet oferty tego rodzaju kredytów udzielanych przez internet. To istotna zmiana, bo w tym kanale nie ma bezpośredniego kontaktu klienta z pracownikiem instytucji finansowej.
– Widzimy, że coraz więcej banków oferuje kredyty na niższe kwoty, takie, które były domeną rynku pożyczkowego – mówi Maciej Borowiecki, szef internetowej firmy pożyczkowej Wonga w Polsce.
Kredyty przez internet sprzedaje np. Bank BGŻ BNP Paribas. – W ramach iGotówki zostało złożonych już ponad 340 tys. wniosków o kredyt – informuje Joanna Błaszczyk z biura prasowego banku. Według niej w tym roku planowany jest rozwój tej oferty.
Kredyty konsumpcyjne / Dziennik Gazeta Prawna
Dziś do tej grupy dołącza Euro Bank. – Kredyt w 15 minut to często slogan. U nas cała procedura i przelew środków na rachunek klienta rzeczywiście zajmuje kilka–kilkanaście minut. To może być idealny produkt dla kogoś, kto chce wziąć pierwszy kredyt – przekonuje Wojciech Frabiński, dyrektor departamentu kanałów zdalnych we wrocławskiej instytucji.
– Jeśli potrzebujemy zastrzyku gotówki, to zwykle nie mamy czasu na czekanie. Idziemy tam, gdzie dostaniemy pieniądze szybko – uważa Bartłomiej Babicz, dyrektor zarządzający obszarem bankowości detalicznej w Nest Banku. Z zaprezentowanych wczoraj przez tę instytucję wyników badania Kantar Millward Brown wynika, że dla 35 proc. ankietowanych właśnie szybkość udzielenia kredytu jest decydująca w wyborze oferty konkretnej instytucji.
– Do końca roku chcemy sprzedać 10 tys. kredytów. W porównaniu ze skalą działania banku – rocznie udzielamy kilkaset tysięcy pożyczek gotówkowych – to wydaje się stosunkowo niewiele. Biorąc jednak pod uwagę specyfikę produktu, wydaje nam się to dość ambitnym celem. Chcemy oferować produkt na tych warunkach do końca roku. Później będziemy go rozwijać, co oznacza prawdopodobnie zwiększanie maksymalnej kwoty i wydłużanie okresu spłaty – dodaje Wojciech Humiński, wiceprezes Euro Banku.
Firmy pożyczkowe robią jednak to samo. – Konsekwentnie realizujemy strategię budowy firmy, która oferuje klientom pożyczki ratalne w cenach porównywalnych do bankowych. Dziś oferujemy pożyczki w wysokości do 20 tys. zł na do 60 miesięcy, ale zamierzamy systematycznie zwiększać zarówno maksymalną ich kwotę, jak i okres spłaty – deklaruje Marcin Borowiecki z Wongi.
Wychodzenie do nowych klientów oznacza wzrost ryzyka kredytowego. Podobną tendencję – jeszcze wtedy wyłącznie w tradycyjnych pożyczkach gotówkowych, udzielanych w oddziałach – mieliśmy w czasie poprzedniego boomu gospodarczego, w drugiej połowie poprzedniej dekady. Wielu klientów wpadło w pułapkę zadłużenia – jedne kredyty spłacali, zaciągając kolejne. Były przypadki osób równocześnie zadłużonych w kilku różnych instytucjach.
Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych, organizacja zrzeszająca m.in. firmy pożyczkowe, niedawno zaprezentowała dane mówiące o tym, na co Polacy przeznaczają środki uzyskane z instytucji finansowych. 25 proc. klientów środki z uzyskanego kredytu lub pożyczki wydaje na zakup drobnych dóbr trwałych, np. sprzętu RTV-AGD.
Regularnie spada liczba tych gospodarstw, które zaciągają kredyt bądź pożyczkę na spłatę wcześniej zaciągniętego zobowiązania. Odsetek ten wynosi dziś 17,5 proc. W ciągu ostatnich 10 lat zmniejszył się o jedną trzecią. – Kredytobiorcy korzystają z dobrej koniunktury, obniżając skalę swojego zadłużenia przeterminowanego, co będzie miało pozytywne znaczenie dla dalszej poprawy ich sytuacji finansowej w przyszłości – ocenia Andrzej Roter, prezes KPF.
Sprzedawanie przez banki pożyczek nowym klientom ma na celu nie tylko uzyskanie szybkiego dochodu w najbardziej dochodowym segmencie rynku. Służy też temu, by w przyszłości zwiększyć liczbę rachunków osobistych, a w ślad za tym także innych produktów.