Sprawdza się system pozwalający na odnalezienie własnych zapomnianych kont i rachunków osób zmarłych. Ale wymaga poprawek.
Reklama
W banku czyli w sieci / Dziennik Gazeta Prawna
Nieco ponad miesiąc temu, 1 lipca, ruszyła centralna informacja o rachunkach (CIoR). Pozwala ona na uzyskanie informacji o kontach własnych i założonych przez osoby zmarłe we wszystkich bankach i SKOK-ach. Z danych, które uzyskaliśmy od Krajowej Izby Rozliczeniowej, prowadzącej CIoR, wynika, że w ubiegłym miesiącu przetworzyła ona niemal 700 zapytań. – W statystykach nie uwzględniamy wniosków, które nie mogły zostać przeprocesowane ze względu na braki formalne – zaznacza Anna Olszewska z KIR.
Najwięcej zapytań o rachunki, bo 413, pochodziło od spadkobierców. Duża część, 250, dotyczyła rachunków własnych. Pozostałe skierowały do banków organy uprawnione. Mogą to być m.in. sądy czy prokuratorzy. Kilka zapytań na wniosek prokuratury wysłał m.in. ING Bank Śląski. Każdy klient może złożyć wniosek w dowolnej instytucji finansowej, skąd trafia on do centralnej informacji, a ta kieruje zapytanie do wszystkich uczestników rynku.
Najwięcej wniosków trafiło do systemu przez PKO BP. Bank deklaruje, że w pierwszym miesiącu przypadło na niego ok. 1/3 zapytań o udzielenie zbiorczej informacji o rachunkach.
– Biorąc pod uwagę, że jest to nowa usługa, zainteresowanie można ocenić jako znaczące – ocenia Przemysław Podlasin, kierownik zespołu rozwoju relacji z klientami PKO BP. I przewiduje, że w kolejnych miesiącach będzie ono rosło. – Z pewnością proces poszukiwania rachunków usprawni pozyskiwanie środków w ramach postępowań spadkowych – dodaje.
Banki nie udzielają informacji o tym, jakie kwoty zidentyfikowane dzięki centralnej informacji ulokowane były na rachunkach i lokatach osób zmarłych. Także KIR nie prowadzi takich statystyk. W czasie prac nad ustawą o utworzeniu tej instytucji pojawiały się szacunki, że na takich kontach może zalegać od kilku do nawet kilkunastu miliardów złotych. Związek Banków Polskich ocenia, że bardziej prawdopodobna jest kwota rzędu kilkuset milionów.
– Banki są jednym z pierwszych miejsc, w którym spadkobiercy szukają środków po zmarłej osobie – tłumaczy dr Tadeusz Białek, dyrektor zespołu prawno-legislacyjnego ZBP.
Według Jarosława Sadowskiego z Expandera, firmy pośredniczącej w sprzedaży produktów finansowych, trudno obecnie przesądzać, która z wartości jest najbliższa rzeczywistości.
– Powstanie CIoR może pokazać faktyczną skalę tego zjawiska – dodaje.
Bankowcy są zadowoleni, że w systemie pojawiły się też wnioski osób szukających własnych rachunków, bo często zdarza się klientom o nich zapomnieć. – To także dobre narzędzie, jeśli chcemy sprawdzić, czy w którymś z banków nie pojawiło się konto na nasze nazwisko, którego nie zakładaliśmy. To oznaczałoby nieuprawnione wykorzystanie danych, być może w celu dokonania przestępstwa. Ich zdobycie nie jest trudne. Głośno bywa np. o fałszywych rekrutacjach do pracy, które służą jedynie wyłudzeniu danych – wskazuje dr Tadeusz Białek.
Część rozmówców DGP wątpi jednak, aby takie wykorzystanie systemu stało się powszechne. W tym celu należałoby zapytania do CIoR składać regularnie, a to przeważnie (posiadacze tylko niektórych kont mają usługę w pakiecie) kosztuje. Zgodnie z prawem bankowym koszt obsługi wniosku o zbiorczą informację o rachunkach nie może być wyższy niż koszt jej wygenerowania. I tak np. w Pekao prowizja za odbiór raportu w oddziale banku wynosi 30 zł, za przesłanie listem poleconym – 35 zł. W Getin Noble to 20 zł, w PKO BP i mBanku to 25 zł, a w ING – 60 zł. Na razie żadnych opłat nie pobiera BZ WBK.
Bankowcy wskazują przy tym, że doby start systemu nie oznacza, że nie wymaga on zmian. Według ZBP jedna z ważnych kwestii to krótki, trzydniowy termin, jaki banki mają na odpowiedź na wniosek. Według Tadeusza Białka problem z jego dotrzymaniem mają szczególnie mniejsze banki, których systemy nie są w stanie szybko przeanalizować wszystkich informacji. – W efekcie część wnioskodawców może nie otrzymywać kompletnej informacji. Na szczęście w odpowiedzi z Centrum wymieniane są banki, które nie udzieliły odpowiedzi w wymaganym terminie, co pozwala wnioskodawcy zidentyfikować luki – dodaje.
Druga sprawa to zakres czasowy, który muszą analizować banki. Od lipca pojawiały się np. pytania o rachunki zakładane w okresie międzywojennym. Takimi danymi nie dysponuje żaden bank. – Aby uniknąć spięć na linii wnioskodawca – bank warto byłby wyznaczyć maksymalne okresy, o jakie muszą cofać się banki analizując dane. Już na etapie prac nad ustawą wskazywaliśmy na ryzyko wystąpienia takich problemów. W lipcu, po pierwszych doświadczeniach, ponownie przesłaliśmy do MF prośbę o zmiany w ustawie wraz z propozycjami – informuje specjalista ZBP.
Nie ma danych na temat kont zakładanych przed 1939 rokiem