Samsung wprowadza system, który może przyspieszyć rozwój rynku płatności mobilnych
Reklama
Nowy system mobilnych płatności najszybciej, bo już w czerwcu tego roku, ma być dostępny w USA i Korei, ale z informacji, które uzyskał DGP, wynika, że Samsung prowadzi już negocjacje także z kilkoma polskimi bankami. – Są one bardzo zaawansowane, ale na razie nie mogę zdradzić szczegółów – mówi Jerzy Łabuda z biura prasowego Samsunga. Informacje o toczących się rozmowach nieoficjalnie potwierdzają też przedstawiciele kilku działających w Polsce instytucji finansowych. Ale zaznaczają, że na razie nie ma mowy o jakichkolwiek pracach wdrożeniowych.
Łabuda dodaje, że smartfony umożliwiające korzystanie z Samsung Pay, bo tak się nazywa nowa usługa, będą dostępne na naszym rynku już w kwietniu. Kiedy będzie można nimi płacić mobilnie przy użyciu nowego rozwiązania? Na razie nie wiadomo.
Rozwiązanie Samsung Pay powstało przy współpracy producenta z organizacjami płatniczymi: MasterCardem i Visą. Aby klienci mogli z niego korzystać, wydawcy kart tych instytucji np. w Polsce będą musieli się porozumieć z Samsungiem. Nie będą natomiast musieli mieć specjalnych umów z operatorami komórkowymi. To przewaga Samsung Pay nad płatnościami mobilnymi w tzw. modelu simcentrycznym, w którym dane potrzebne do przeprowadzenia transakcji umieszczone są na karcie SIM telefonu komórkowego.
Rozwiązanie wdrażane przez koreańską firmę wykorzystuje technologię bezstykową. Zapłacić telefonem będzie można w placówkach handlowych wyposażonych w terminale z czytnikami zbliżeniowymi NFC, ale także w urządzeniach starszego typu, odczytujących dane z paska magnetycznego umieszczonego na karcie. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu w telefonach technologii Magnetic Secure Transmision (MST). Użytkownik smartfonu z MST zapłaci za towar, zbliżając słuchawkę do miejsca, przez które sprzedawca zazwyczaj przeciąga kartę.
Przed koreańskim producentem smartfonów stoi kilka problemów. Dziś w Samsung Pay są zaopatrzone tylko dwa modele telefonów. S6 i S6 Edge zostały właśnie zaprezentowane na światowym kongresie MWC w Barcelonie, a ich cena będzie znacząco przekraczać 2,5 tys. zł. To byłaby bariera ograniczająca możliwość powszechnego stosowania. Dlatego producent zapowiada, że nowy moduł do płacenia znajdzie się też w tańszych urządzeniach z serii A, które można kupić już za ok. 1,2 tys. zł. Z czasem Samsung Pay zapewne pojawi się też w najtańszych urządzeniach. Biorąc pod uwagę, że wymieniamy smartfona przeciętnie raz na dwa lata, za dwa lata na rynku może być już wiele telefonów gotowych na oferowanie płatności Samsunga.
Zdaniem ekspertów wprowadzenie przez koreański koncern systemu płatności opartego na technologii zbliżeniowej oraz wykorzystującego chmurę obliczeniową ostatecznie potwierdza wykrystalizowanie się standardu płatności mobilnych, jaki będzie obowiązywał przez najbliższe lata. – Może to przesądzić o porażce innych rozwiązań, np. płatności simcentrycznych – uważa Wojciech Bolanowski, doradca prezesa PKO BP, współtwórca mBanku i MultiBanku, a później IKO, czyli aplikacji płatniczej PKO. – Globalnym organizacjom płatniczym, takim jak MasterCard i Visa, uda się obronić dominującą pozycję. Bo zarówno Apple Pay, jak i Samsung Pay bazują na systemach kartowych tych firm – mówi Wojciech Bolanowski. Beneficjentem nowej sytuacji pozostają również banki, które są głównymi wydawcami instrumentów płatniczych.
Eksperci są zdania, że teraz kwestią czasu jest to, kiedy analogiczne rozwiązanie płatnicze zaprezentuje Google, właściciel systemu Android. Zapewne czekają na to mniejsi producenci smartfonów, którzy nie będą w stanie zaproponować klientom swojego pomysłu w tym zakresie. Pojawia się tylko wątpliwość, czy organizacje płatnicze ze względów bezpieczeństwa zgodzą się na takie otwarte rozwiązanie.