Organizacja kartowa Mastercard wspólnie z Santander Bank Polska, mBankiem i Bankiem Millennium złożyły w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów wniosek o rozszerzenie działalności Polskiego Standardu Płatności, operatora systemu Blik, o usługę płatności odroczonych.
Jest to kolejny przykład zainteresowania kredytodawców formułą BNPL (buy now pay later, czyli kup teraz zapłać później). Niecałe dwa tygodnie temu przygotowanie takiego rozwiązania zapowiedział PKO Bank Polski, największy gracz na naszym rynku bankowym. Ma być gotowe w drugiej połowie roku. Od kilku lat usługę BNPL oferuje ING Bank Śląski we współpracy z czeską firmą Twisto.
Płatności odroczone to krótkoterminowe pożyczki udzielane konsumentom korzystającym ze sklepów internetowych. W początkowym okresie, wynoszącym np. miesiąc, kredyt jest darmowy. Dopiero później pojawiają się opłaty.
Reklama
Ale w grę wchodzi również inny model zarabiania na BNPL. – Odroczona płatność z punktu widzenia sprzedawcy oznacza wzrost średniego koszyka. I sprzedawca sam jest gotów za to zapłacić – mówi Szymon Midera, założyciel i szef Shumee, platformy e-commerce.

Reklama
W projekcie tworzonym wokół Polskiego Standardu Płatności są na razie tylko trzy banki – choć operator Blika ma wśród udziałowców również PKO BP, ING BSK i Alior Bank. Według osoby zbliżonej do nowej inicjatywy, wniosek mógłby być złożony wcześniej, ale inni partnerzy czekali na stanowisko PKO BP w tej sprawie.
Blik jest najważniejszą metodą płatności w krajowym handlu internetowym. W I kw. użytkownicy systemu zapłacili w sieci 156 mln razy, o niemal 40 proc. więcej niż rok wcześniej. Wartość transakcji online zwiększyła się o 6 mld zł, do 18,8 mld zł. – Od IV kw. 2018 r. Blik konsekwentnie zwiększa w tym kanale dystans do kart. Zgodnie z danymi udostępnionymi przez Narodowy Bank Polski na koniec grudnia 2021 r. liczba transakcji Blikiem była wyższa od liczby transakcji kartami aż o 230 proc. – podkreślał przy okazji prezentacji wyników za I kw. br. Dariusz Mazurkiewicz, prezes PSP.
Płatności odroczone to szybko rosnący biznes. Według jednego z raportów w Polsce w ciągu najbliższych lat skala transakcji z wykorzystaniem BNPL co roku będzie się powiększała niemal o połowę i z niespełna 400 mln dol. w 2021 r. urośnie do 7,9 mld dol. w 2028 r. Część graczy na rynku handlu internetowego stawia na własne rozwiązania. Najbardziej dobitnym przykładem jest rozwiązanie wprowadzone przez Allegro, największego gracza na krajowym rynku e-commerce. Firma poinformowała kilka dni temu, że w I kw. tego roku w ramach Allegro Pay udzieliła pożyczek na kwotę niemal 965 mln zł. To wzrost o 440 proc. w skali roku.
Z usługami typu BNPL wiążą się również zagrożenia. – Są to usługi, które w bardzo łatwy sposób mogą wpędzać niedoświadczonych konsumentów, np. młodych ludzi, w spiralę zadłużenia. Usługa polegająca na odroczonej płatności jest łatwo dostępna dla klienta. Klient ma od razu w sklepie opcję kupienia na kredyt. Wszystko jest de facto w porządku, jeżeli ten kredyt zostanie spłacony w terminie odroczenia. Problem pojawia się wtedy, gdy te terminy miną i włączą się opcje podwyższonych oprocentowań i pewnego uwiązania klienta do tego kredytu – podkreślał kilka miesięcy temu po posiedzeniu sejmowej podkomisji do spraw przeciwdziałania praktykom monopolistycznym i ochrony praw konsumenta Paweł Zagaj, zastępca rzecznika finansowego. – To nie jest praktyka, którą my w tym momencie piętnujemy. To bardziej spostrzeżenie na rynku czegoś, co się pojawia i zaczyna być rzeczywiście zauważalne. Często jest to usługa oferowana przez firmy fintechowe. One mogą mieć wpływ na poziom zadłużenia czy popularyzację brania kredytu, ponieważ nie myśli się wtedy, że to w ogóle jest kredyt – zaznaczał.
Najbardziej znana europejska platforma BNPL to szwedzka Klarna, której wycena rynkowa jest liczona w dziesiątkach miliardów dolarów. Na początku tego roku firma zapowiadała debiut giełdowy, ale ostatnio była zmuszona do zwolnienia jednej dziesiątej załogi. ©℗
Finansiści przestrzegają przed nieroztropnym korzystaniem z tej usługi