To my (zwykli klienci, a także firmy) dajemy na sobie zarabiać bankowcom odsetkami od kredytów i opłatami za prowadzenie rachunków.

Trzymając się unijnych porównań: w ubiegłym roku byliśmy na czwartym miejscu, jeśli chodzi o proporcję dochodów banków z prowizji do wielkości aktywów bankowych. Średnio – nie biorąc pod uwagę różnic w wielkości banków – w UE banki zarabiały na prowizjach kwotę odpowiadającą 0,7 proc. aktywów. W Polsce było to nieco ponad 1 proc.

Co robić? Nakazywać obniżki prowizji? Nakładać specjalne podatki?

Pouczający może być przykład Węgier, gdzie rząd zdecydował się w ostatnich latach na kilka rozwiązań, które miały ograniczyć zyski banków, a pomóc obywatelom. Efekt? W 2009 r. proporcja prowizji do aktywów dawała tamtejszym bankom ósme miejsce w UE. W ubiegłym roku były na pierwszym.

Wbrew pozorom większą siłą dysponują sami klienci. Muszą tylko być bardziej zdecydowani, jeśli uznają, że płacą za dużo.