Wartość „złych” kredytów mieszkaniowych denominowanych w szwajcarskiej walucie to już ok. 3,7 mld zł. Przedstawiciele firm windykacyjnych spodziewają się, że to właśnie kredyty we frankach banki będą sprzedawać w pierwszej kolejności
W całym „frankowym” portfelu coraz więcej jest kredytów niespłacanych regularnie – w styczniu było ich już 2,7 proc. w porównaniu do niewiele ponad 2 proc. rok wcześniej. Pula złych kredytów udzielonych w tej walucie nominalnie też zwiększa się dość szybko, jest ich dziś o jedną czwartą więcej niż przed rokiem. Dla porównania – w przypadku kredytów mieszkaniowych w innych walutach, „złych” jest tylko 1 proc.
Przedstawiciele firm windykacyjnych spodziewają się, że to właśnie kredyty we frankach banki będą sprzedawać w pierwszej kolejności. Częściowo wynika to z efektu skali: portfele, które stopniowo będą wypuszczane na rynek, to kredyty udzielane w latach 2006-2008. A wtedy na rynku kredytów hipotecznych królował frank. Drugi powód to duże wzrosty zadłużenia wynikające z umocnienia franka – przez co w wielu przypadkach wartość kredytowanej nieruchomości jest niższa niż kredyt przeliczony na złote. Dla windykatorów to szansa. Niższa wartość zabezpieczenia przy wysokim długu może oznaczać niską cenę sprzedawanej wierzytelności.