BRE Bank (obecnie mBank), Bank Zachodni WBK oraz Sygma Bank – te trzy instytucje zostały ukarane przez prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) za praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów.

– Decyzje są efektem postępowań wszczętych na skutek skarg konsumentów, w których to konsumenci skarżyli się na opieszałe przekazywanie do Biura Informacji Kredytowej informacji o spłacie zobowiązań wobec banków – tłumaczy Dorota Nawrocka, główny specjalista delegatury UOKiK w Krakowie.

Na BRE Bank i Sygma Bank prezes UOKiK nałożyła sankcje pieniężne. Pierwszy bank otrzymał karę w wysokości 1 550 919 zł, a drugi – 102 572 zł.

– Bank Zachodni WBK zobowiązał się do zaniechania tej praktyki i w ten sposób uniknął sankcji pieniężnej – wyjaśnia Dorota Nawrocka.

Bez daty

W decyzjach prezes UOKiK stwierdza, że banki zaniechały „niezwłocznego przekazywania do Biura Informacji Kredytowej SA informacji o wygaśnięciu zobowiązania kredytobiorców będących konsumentami”.

– W przypadku Sygma Banku zwłoka wynosiła do 40 dni, w przypadku BRE Banku do 45 dni, a w BZ WBK do 50 dni – mówi Dorota Nawrocka.

UOKiK uznał więc, że banki, które są przecież instytucjami zaufania publicznego, naruszały dobre obyczaje.

Podobnie tę sytuację oceniają prawnicy.

– Przekazywanie informacji do BIK w terminach miesięcznych lub dłuższych wydaje się zbyt długie – przyznaje Joanna Ogorzałek, radca prawny w kancelarii AMlegal.

Wskazuje jednak, że problematyczne może być określenie minimalnego terminu, w jakim banki powinny wywiązywać się z tego typu obowiązków.

– Przepisy nie wskazują żadnej daty, która byłaby wiążąca dla banków co do przekazywania cyklicznych informacji o prowadzonych przez nie rachunkach kredytowych. Zasady współpracy między bankami a BIK określają bowiem dwustronne umowy cywilnoprawne oraz regulamin gromadzenia, przetwarzania i udostępniania informacji – zaznacza mec. Ogorzałek.

Z drugiej jednak strony dzięki obecnym możliwościom technicznym można szybko wymieniać tego typu informacje. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, aby banki aktualizowały informacje na temat swoich klientów gromadzone w BIK w raportach, np. cotygodniowych.

Skutki dla klientów

Najistotniejsze jest jednak to, aby interesy klientów były prawidłowo zabezpieczone. A skutki opieszałości banków w przekazywaniu danych na ich temat do BIK mogą być poważne.

– Negatywne skutki takich działań mógł odczuć każdy konsument, który spłacił kredyt w jednym banku i zamierzał zaciągnąć kolejny w innym. Ponieważ informacja o jego zadłużeniu dalej figurowała w bazie BIK, konsument mógł być oceniany jako niemający zdolności kredytowej i w konsekwencji spotkać się z odmową udzielenia kredytu – wyjaśnia Dorota Nawrocka.

Co gorsza, klient nie miał możliwości sprostowania w BIK nieprawdziwych informacji na swój temat.

– Sprostowanie lub zmiana informacji następują wyłącznie z inicjatywy banku, który taką informację przekazał – zaznacza mec. Ogorzałek.

Jedyne więc, co pozostawało takiemu klientowi, to zwrócić się do banku, w którym spłacił kredyt i który zaniechał poinformowania o tym BIK, o wydanie zaświadczenia o spłacie zadłużenia. A to znacznie wydłużało całą procedurę kredytowania i – w niektórych przypadkach – narażało konsumenta na dodatkowe koszty. Dla przykładu – BRE Bank pobierał za to 40 zł.

Argumenty banków

Z decyzją UOKiK nie zgadza się Sygma Bank.

– Od decyzji oczywiście będziemy się odwoływać. Istotne dla klientów i BIK jest to, że Sygma Bank od prawie roku aktualizuje przesyłanie danych do BIK w trybie tygodniowym – przekonuje Ewa Katyk, zarządzająca zgodnością i jakością w Sygma Banku.

Od decyzji urzędu odwołał się także mBank.

– Z perspektywy banku decyzja została wydana z naruszeniem obowiązującego prawa. UOKiK nie uwzględnił bowiem w pełni materiału dowodowego zebranego w sprawie – mówi Krzysztof Olszewski, rzecznik prasowy mBanku.

Jego zdaniem urząd nie wziął pod uwagę, że z materiału dowodowego jednoznacznie wynika, iż bank czynił takie aktualizacje na bieżąco, w trybie korekt online.