Każdy, kto ma w BM BPH rachunek od co najmniej trzech lat i dokonuje przynajmniej jednej transakcji rocznie, automatycznie uzyska obniżenie prowizji o 0,01 pkt proc. Każde następne trzy lata dadzą kolejną zniżkę. Prowizja, która standardowo wynosi 0,38 proc., może spaść do 0,28 proc.

– Próg ten został ustalony na podstawie analiz wielu czynników, w tym m.in. wysokości rocznych kosztów stałych generowanych przez klientów – tłumaczy Mariusz Bieńkowski, dyrektor BM BPH.

Na tym nie koniec. Klienci zawierający transakcje odwrotne w ciągu jednej sesji, tzw. day traderzy, otrzymają zwrot połowy prowizji od każdej z nich. To oznacza, że np. przy transakcjach kontraktami na WIG20, gdzie standardowa prowizja wynosi 9 zł, spadnie ona do 4,5 zł.

Mocno ze stawkami – na razie w promocji dla nowych klientów – schodzi też ING Securities. Firma zaoferowała zwrot prowizji od zleceń kupna i sprzedaży dla transakcji akcjami, na których została wygenerowana strata. Będą one obciążone jedynie kosztami ponoszonymi na rzecz GPW i KDPW. Podstawową zachętą jest jednak wprowadzenie na rok stałej prowizji – w wysokości 5 zł, dla transakcji do 5 tys. zł, czyli na poziomie 0,1 proc. Standardowa opłata od zleceń internetowych wynosi w ING Securities 0,39 proc. Przy transakcji na 5 tys. zł daje to 19,5 zł.

– Od 1 marca stawka 5 zł zostanie wprowadzona na stałe – zapowiada Dariusz Nolewajka z ING Securities. Dodaje, że od kiedy firma wystartowała z promocją, widać wzrost liczby otwieranych rachunków.

Tego typu promocje i stałe obniżki opłat to efekt wzmagającej się konkurencji o klientów indywidualnych. – Efekt jest niestety zwykle taki, że ceny spadają, a aktywność inwestorów nie rośnie, co niezbyt dobrze wróży dochodom z typowej działalności maklerskiej – ocenia Grzegorz Zawada, dyrektor DM PKO BP.

W 2013 r. udział inwestorów indywidualnych w obrotach na rynku akcji GPW spadł o 3 pkt proc. do 15 proc. Część brokerów zapowiada, że nie zamierza brać udziału w cenowej wojnie. Nieoficjalnie szefowie dużych biur maklerskich przyznają jednak, że każda obniżka u konkurencji powoduje, że szczególnie aktywni klienci zaczynają negocjować swoje stawki. A tych zmian w cennikach nie widać.

Brokerzy ustępują, bo inwestorzy indywidualni są grupą, która ma duży wpływ na ich wyniki. Stawki płacone przez nich są ciągle znacznie wyższe niż prowizje od instytucji. – Teraz najniższa opłata dla drobnych graczy wynosi ok. 0,19 proc. Wielcy płacą nawet o 1/3 mniej.

Udział indywidualnych inwestorów w obrotach GPW spada, ale nadal jest zdecydowanie wyższy niż na bardziej rozwiniętych giełdach. Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, wskazuje, że jeszcze niedawno na giełdzie w Paryżu udział drobnych graczy w obrotach wynosił 5 proc. Z badań ogłoszonych właśnie przez Erste Bank wynika, że czterech na 10 Austriaków nie wie w ogóle, co oznacza termin „papier wartościowy”.

– Stąd duży nacisk na pozyskiwanie nowych klientów. Tym bardziej że inwestorzy indywidualni coraz częściej stają się źródłem innych przychodów niż tylko prowizji z transakcji giełdowych. Oferta brokerów rozrasta się o fundusze inwestycyjne, instrumenty powiązane z rynkiem forex czy rynkiem obligacji – mówi szef DM PKO BP.