Fundusze złota wcale nie kupują sztabek ani złotych monet. Wiązałoby się to bowiem z dużymi kosztami transakcyjnymi i operacyjnymi, które wynikają choćby z konieczności magazynowania, i byłoby po prostu niewygodne. – Znacznie prościej jest kupić złoto w postaci kontraktu terminowego, który przecież przewiduje w końcowym rozliczeniu jego fizyczną dostawę lub przekazanie certyfikatów – mówi Łukasz Tokarski, zarządzający z Superfund TFI.

Jednak otwarte fundusze nie dokonują także takich inwestycji. Z zasady zgodnie z polskim prawem nie mogą bezpośrednio kupować kontraktów terminowych na złoto czy w ogóle innych derywatów surowcowych (wyjątek stanowią niektóre specjalistyczne FIO, jeśli minimalna wpłata wynosi 40 tys. euro). – W efekcie otwarte fundusze nie mają możliwości odzwierciedlać w 100 proc. wahań kursu złota – wyjaśnia Tokarski.

Fundusze otwarte kupują więc jednostki uczestnictwa innych, najczęściej zagranicznych funduszy, które mogą inwestować w derywaty na złoto. W przypadku Superfund Goldfuture jest to zarejestrowany w Luksemburgu fundusz Superfund Sicav, który może bezpośrednio inwestować na rynku kontraktów terminowych.

– Zakup jednostek naszego funduszu oznacza połączenie długoterminowej strategii inwestycji w złoto, za pośrednictwem kontraktów, ze strategią managed futures Superfund. Nie jest to więc czysta inwestycja w złoto – mówi Tokarski.

Są również fundusze złota inwestujące głównie lub wyłącznie w spółki, które zajmują się wydobyciem, przerobem, dystrybucją lub handlem tym metalem. Niektóre z polskich funduszy również mają tego rodzaju strategię. Należy do nich np. PKO Złota. Nie ogranicza się jednak do zakupu walorów firm przetwarzających złoto, w swoim portfelu może mieć również papiery przedsiębiorstw działających na rynku innych metali szlachetnych: srebra, platyny czy palladu. Z karty informacyjnej funduszu wynika, że 60,1 proc. jego aktywów stanowią właśnie akcje i udziały. Struktura sektorowa portfela to 43,4 proc. branża surowcowa, a 16,7 proc. – finanse.

Wyceny funduszy podążają za ceną złota

Wyceny funduszy podążają za ceną złota

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Cena akcji takich spółek nie podąża oczywiście za ceną złota jeden do jednego. Zależy od sytuacji na rynku oraz od wydarzeń dotyczących samych przedsiębiorstw. W takich firmach może się poprawiać efektywność albo odwrotnie, mogą one też podejmować nietrafne decyzje inwestycyjne – mówi Wojciech Zych, zarządzający w Quercus TFI.

Dodaje, że w przypadku funduszu, którym zarządza, wysoka (blisko 100-proc.) ekspozycja na cenę spotową złota uzyskiwana jest dzięki notowanym na giełdzie w Nowym Jorku kontraktom terminowym na ten metal. Dodaje, że to najefektywniejszy i najtańszy sposób uzyskania wysokiej korelacji z ceną kruszcu.

Jak wynika z karty funduszu, na koniec sierpnia 88,45 proc. jego aktywów było zaangażowane w depozyty i środki pieniężne, pozostałe zaś 11,55 proc. stanowiły depozyty zabezpieczające.

Bezpośrednio w kontrakty mogą inwestować fundusze zamknięte. Tego typu funduszem działającym na naszym rynku jest Investor Gold FIZ. I tu jednak wśród składników lokat wymienia się akcje trzech kanadyjskich spółek z branży złota (0,9 proc. ogółu aktywów), dłużne papiery wartościowe (6,4 proc.) czy depozyty (ponad 28 proc.).