FDP, właściciel marki Polcard, w przyszłym roku zamierza zaoferować aplikację do płatności mobilnych. Tym, co system firmy ma wyróżniać na tle konkurencji, będzie nowa karta płatnicza. – W perspektywie najbliższych dziesięciu lat płatności mobilne nie zastąpią plastikowej karty, która będzie, obok gotówki, podstawowym instrumentem płatniczym – uważa Janusz Diemko, prezes FDP.

Jak powiedział, FDP prowadzi już rozmowy z kilkoma bankami zainteresowanymi kartą, którą można będzie płacić wyłącznie w Polsce. Ich nazw nie chce zdradzić, ale można podejrzewać, że to te same instytucje, z którymi FDP już współpracuje przy wydawaniu kart Visy i MasterCarda. W tym gronie znajdują się m.in. Raiffeisen Polbank, Alior, SGB Bank czy Deutsche Bank. Na razie nie wiadomo, jaka marka znajdzie się na nowych plastikach. – Naturalnie najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby nowa karta występowała pod logo Polcardu, bo jest rozpoznawalne. Ale nie przywiązujemy się do tego i jeżeli nazwa z jakichś względów okaże się przeszkodą dla powodzenia projektu, to możemy z tego zrezygnować na korzyść Polskiej Karty czy jakiejkolwiek innej nazwy – tłumaczy prezes FDP.

Pomysłowi FDP sprzyjać może nowelizacja ustawy o usługach płatniczych, nad którą pracuje obecnie Sejm. Znajdują się w niej zapisy ustalające maksymalny pułap prowizji od transakcji kartami. Ustawowa obniżka będzie oznaczać znaczne zmniejszenie dochodów banków. Instytucje te mogą więc szukać sposobów na ratowanie swoich przychodów. Stąd tak liczne ostatnio projekty płatności mobilnych, które nie będą podlegać ustawowym rygorom. Ale projektowana nowelizacja ustawy zakłada również, że nowy podmiot, który zechciałby wejść na rynek kart płatniczych, przez trzy lata nie musiałby stosować się do limitu interchange. Dzięki karcie Polcardu przez pewien czas banki mogłyby zarabiać więcej, niż będą otrzymywać z plastików Visy i MasterCarda.

Dodatkową zaletą pomysłu Polcardu jest to, że nie będzie problemu z obsługą oferowanych przez firmę płatności. Obecnie FDP jest największym w kraju agentem rozliczeniowym – należy do niego co trzeci terminal do przyjmowania płatności kartami. – Nasze rozwiązanie powstaje w oparciu o system Polcard, dzięki czemu działać będzie niezależnie od organizacji płatniczych i jest otwarte dla wszystkich uczestników rynku – wyjaśnia Janusz Diemko.

W nowym systemie firma chce zaoferować geolokalizację i program lojalnościowy.

Ale plan FDP ma także pewne wady. Jeżeli koszty obsługi nowej karty byłyby znacznie wyższe niż pozostałych, spotkałoby się to z oporem ze strony właścicieli sklepów, którzy nie chcieliby płatności Polcardem przyjmować. Również inni agenci rozliczeniowi, konkurenci FDP, mogliby nie chcieć oferować obsługi tej karty. Zdaniem Roberta Łaniewskiego, prezesa Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego, instrument proponowany przez FDP ma szansę powodzenia, jeżeli zostanie wyposażony w wartości dodane, takie jak np. programy lojalnościowe. – Tylko wtedy inni agenci rozliczeniowi oraz detaliści zaakceptują wyższą niż obecnie projektowana ustawowo opłatę interchange – uważa Łaniewski. Prezes FDP dodaje, że interchange krajowej karty wcale nie musiałby być wyższy, aby bankom opłacało się je wydawać. Będą się z nią wiązać niższe koszty, bo instytucje nie będą musiały ponosić wysokich opłat na rzecz międzynarodowych organizacji płatniczych.

Polcard, zanim został przejęty przez firmę First Data, już wydawał kiedyś karty płatnicze. Pierwsze plastiki z tym logo znalazły się na rynku w 1993 r. Kilka lat temu zaprzestano ich emisji.

Nowy podmiot przez trzy lata nie musi stosować limitu interchange