– Z rynku schodzi jeden z dużych, rozpoznawalnych operatorów. Niektórym klientom jawił się nawet jako jedyne miejsce, w którym można było sprzedać złoto. Teraz skorzystamy, bo podaż złota ze strony klientów powinna się zwiększyć. Nie jestem w stanie podać dokładnych prognoz, ale szacujemy, że podaż złota może się zwiększyć nawet o jedną trzecią – mówi Piotr Wojda, wiceprezes Mennicy Wrocławskiej. Spółka już kilka miesięcy temu zdecydowała, że będzie inwestować w ten segment działalności, widząc rosnącą podaż złotego złomu i złota inwestycyjnego ze strony osób fizycznych. Dlatego wiceprezes Wojda nazywa decyzję NBP noworocznym prezentem.

Do tej pory w banku można było odsprzedać złoto monetarne. Najczęściej były to monety – np. za 20 dolarów amerykańskich bank centralny płacił przed końcem roku od 4,7 tys. do prawie 5,5 tys. zł (cena zależała od tego, w jakim stanie były sprzedawane monety). Wśród skupowanych monet były też m.in. ruble, marki niemieckie, jednouncjowe dolary kanadyjskie i szylingi austriackie oraz złote sztabki. Stugramowa sztabka o najwyższej próbie kosztowała ostatnio od 15,6 tys. zł do ponad 16,4 tys. zł. Ceny zależały od stanu sprzedawanych precjozów, ale na ogół dyskonto, o jakie NBP pomniejszał cenę skupowanego złota, nie przekraczało 5 proc. wobec ceny podstawowej.

W firmach komercyjnych dyskonto jest większe. Największa różnica jest oczywiście w lombardach, sięga kilkudziesięciu procent w porównaniu z ceną podstawową złota wyliczaną przez NBP (wczoraj było to 165,83 zł za gram najwyższej próby). Mniejszą marżę stosują firmy zajmujące się obrotem metalami szlachetnymi. Z cen ofertowych zamieszczanych na ich stronach internetowych wynika, że cena wyjściowa za złoty złom może być niższa o 5–10 proc. od podstawowej.

W przypadku tzw. starego złota, czyli np. historycznych monet, różnice w oferowanych cenach między tym, co proponował NBP, a ofertą komercyjną też są widoczne. Przykład: na stronie E-skupzlota.com.pl prowadzonej przez Inwestycje Alternatywne Profit maksymalna cena za 20 złotych dolarów to niewiele ponad 5 tys. zł.

Wiceprezes Wojda mówi, że decyzja NBP utwierdza go w przekonaniu, iż spółka zrobiła dobrze, decydując się na rozwój segmentu skupu kruszcu i inwestycje w linię do rafinacji metalu, która pomoże w odzyskiwaniu złota ze złomu.

Mennica Polska, która w swojej grupie ma już rafinerię złota (Mennicę Metale Szlachetne), jest bardziej ostrożna w ocenie skutków decyzji banku centralnego. Magda Sikorska, rzeczniczka grupy, zwraca uwagę, że NBP przestaje skupować przede wszystkim sztabki i monety.

– A to nie jest jedyne źródło pozyskiwania kruszcu dla MMSz – mówi. Rafineria pozyskuje złoto również z odpadów przemysłowych, zaś sama grupa nie zajmuje się skupem złota monetarnego od osób fizycznych. Mennica Polska odkupuje jedynie sztabki, które wcześniej sprzedała.