Dynamiczny wzrost wycen ich jednostek wynika z przeświadczenia inwestorów, że Turcja zmienia się w tygrysa: jej gospodarka szybko rośnie, nie jest obciążona długami, a do tego jest perspektywiczna ze względu na wysoki – w porównaniu z krajami Zachodu – przyrost naturalny.

Turcja - kraj, który nie boi się kryzysu. Tylko wojny

Można więc oczekiwać, że konsumpcja wewnętrzna będzie w przyszłości mocną stroną tego rynku. Jedynym zagrożeniem może być wojna w regionie.

W który fundusz akcji tureckich zainwestować?

Najlepiej w kilka, by zdywersyfikować ryzyko. Jeśli nas na to nie stać, najbardziej dostępne są fundusze Investor Turcja i Polbank Skarby Turcji – wystarczy 100 zł, by rozpocząć inwestycję. Najbardziej elitarny jest Quercus Bałkany i Turcja: pierwsza wpłata to minimum 20 tys. zł.

Warto patrzeć nie tylko na wyniki funduszy – które przecież mogą się już nie powtórzyć nawet przy sprzyjającej koniunkturze – lecz także na koszty. Najwyższą opłatę za zarządzanie pobiera Investor Turcja (4 proc. w skali roku). Jest on generalnie najtańszy wśród funduszy akcji tureckich, bo w jego przypadku koszty operacyjne pochłaniają w skali roku najmniejszy procent aktywów (2,09 proc.).

Najbardziej zdywersyfikowany jest Investor Turcja – papiery 10 spółek o największym udziale stanowią 45,6 proc. portfela. Najmniej: HSBC Turkey Equity (62 proc.). W portfelu każdego z funduszy akcji tureckich największy udział mają papiery banku. W przypadku produktów Arki, Quercusa, BNP Paribas i HSBC jest to Garanti Bank, a w przypadku funduszy Polbanku i Investors TFI: Is Bank. Najbardziej skoncentrowane na branży finansowej są portfele funduszy BNP Paribas i HSBC – papiery banków i innych instytucji finansowych stanowią w nich ponad 44 proc.