Powierzenie pieniędzy TFI też nie pomogło: stopa zwrotu funduszy akcji polskich z ostatnich 60 miesięcy to -22 proc. – Strategia „kup i trzymaj” w przypadku rynku akcji to obecnie gra niewarta świeczki – mówi krótko Łukasz Wróbel, analityk Noble Securities.

Wtórują mu Arkadiusz Bogusz, zarządzający Ipopema Asset Management, oraz Piotr Kuczyński, analityk Xelionu. – Rynki akcji stały się bardzo zmienne, a cykle gospodarcze uległy skróceniu. W ciągu pięciu lat większość akcji z GPW zanotowała ujemne stopy zwrotu. Są oczywiście spółki, które dały dobrze zarobić, jednak ich wyselekcjonowanie jest niezwykle trudne, wręcz niemożliwe – przyznaje Bogusz.

Jaką więc strategię powinien stosować inwestor indywidualny w czasach dużej zmienności cen akcji? – Rozwiązaniem mogą być fundusze absolutnej stopy zwrotu, gdzie zarządzający decyduje, która klasa aktywów w danym momencie daje najlepszy stosunek ryzyka do zysków. Rozsądnie jest zdywersyfikować swoje środki pomiędzy kilka funduszy – mówi Bogusz.

Z kolei Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ, przekonuje, że nie należy odwracać się od giełdy, tylko stosować znane od dawna zasady. Przypomina, że główna giełdowa maksyma mówi, iż „trend jest twoim przyjacielem”. – Oznacza to, że należy inwestować w papiery spółek pozostających w trendach wzrostowych, a nie spadkowych. Zgodnie z zasadą unikania spadających noży nie należy kupować akcji, których cena spada od dłuższego czasu, tylko poczekać, aż trend ten się odwróci – przekonuje Bugaj.

Przed takim podejściem przestrzega jednak Piotr Kuczyński. – Papiery często tracą 40 proc. po to tylko, żeby po niewielkim odbiciu stracić następne 40 proc. – ostrzega. Według analityka firmy Xelion najlepiej wkładać pieniądze w branżę, do której w danym momencie wchodzi większy kapitał.

Z kolei Grzegorz Zięba, kierownik sprzedaży detalicznej KBC Securities, przypomina, że przy inwestycji w akcje lub fundusze akcji podstawowe założenie to bezterminowość inwestycji. – To dobra stopa zwrotu ma nas skłonić do wyjścia z inwestycji, a nie to, że mamy do uregulowania płatności – mówi Zięba.

Ze spisaniem na straty strategii „kup i trzymaj” nie zgadza się m.in. Jakub Krawczyk, analityk Skarbiec TFI. – Ostatnie lata to bardzo specyficzny okres w historii giełd. Powoli się jednak kończy, co w połączeniu z atrakcyjnymi wycenami może ponownie przemawiać za strategią „kup i trzymaj” – uważa Krawczyk.

– Oceniając perspektywę powodzenia danej strategii inwestycyjnej, należy zastanowić się, czego możemy się po niej spodziewać w ciągu najbliższych lat, a nie oceniać jej skuteczność na podstawie przeszłości. Dlatego należy przede wszystkim skoncentrować się na perspektywach zysków danych spółek i branż – mówi Joanna Ałasa, analityk akcji ING Investment Management. – Ale rynek akcji i tak nas zapewne zaskoczy – dodaje.