Zgodnie z obowiązującymi przepisami licytacja mieszkania jest możliwa nawet wtedy, gdy dług wynosi ułamek jego wartości. Ministerstwo Sprawiedliwości chce z tym skończyć. W projekcie, który czeka na rozpatrzenie przez Sejm, proponuje dodanie art. 9521 kodeksu postępowania cywilnego. Jego par. 2 ma stanowić, że wierzyciel jest uprawniony do złożenia wniosku o zlicytowanie lokalu dłużnika, jeżeli wysokość egzekwowanej należności głównej stanowi co najmniej równowartość jednej dwudziestej sumy oszacowania. Czyli mówiąc prościej: jeśli czyjś dom jest wart 500 tys. zł, zlicytować go będzie można jedynie wówczas, gdy dług wynosi co najmniej 25 tys. zł.

Zadłużeni Polacy

Zadłużeni Polacy

źródło: DGP

Osłabienie wierzycieli

Przeciwnikiem regulacji jest adwokat Radosław Płonka, wspólnik w kancelarii Płonka Ozga i ekspert prawny BCC. – Ograniczenia w egzekucji należy powiązać z rzeczywistym majątkiem dłużnika – uważa. Na przykład jeśli ktoś ma dom wart 2 mln zł (i to jego jedyny majątek) i dług w wysokości 80 tys. zł, zdaniem Płonki powinno się sprzedać drogi dom, spłacić wierzyciela, a z pozostałych pieniędzy dłużnik mógłby sobie kupić mniej okazałą nieruchomość.

Negatywnie propozycję resortu odbierają też przedstawiciele sektora finansowego, w szczególności bankowego. Uważają oni egzekucję z nieruchomości za skuteczną metodę mobilizowania dłużników do spłaty zobowiązań.

Związek Banków Polskich przypomina, że w projekcie ustawy przewidziano również zakaz przenoszenia własności nieruchomości na zabezpieczenie zaciągniętych zobowiązań. „Można się spodziewać, że rozwiązania te negatywnie wpłyną na i tak niską skuteczność egzekucji. Mogą być one wykorzystywane przez nieuczciwych dłużników, którzy formalnie nie posiadają żadnego majątku poza nieruchomością” – uważa ZBP. 

Przypomina, że dziś wszczęcie egzekucji z nieruchomości to jedyne narzędzie, którym wierzyciel może zmotywować dłużnika do spłaty. A mając na względzie przeciętny czas trwania egzekucji, w zasadzie dłużnik, który chciał uregulować należność i zebrał środki, mógł być spokojny o dach nad głową.

Zastrzeżenia formułuje też Krajowy Związek Banków Spółdzielczych. Uważa, że ograniczenie egzekucji z nieruchomości spowoduje obniżenie ściągalności wielu długów. „Ponadto należy mieć na uwadze, iż zgodnie z art. 70 ust. 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe (Dz.U. z 2018 r. poz. 2187) bank może udzielić kredytu jedynie pod warunkiem ustanowienia zabezpieczenia” – spostrzega. Tym samym ustawodawca, chcąc chronić najbiedniejszych, w praktyce odetnie ich od możliwości zaciągnięcia jakiegokolwiek zobowiązania w banku.

KZBS zwraca uwagę na dodatkowe utrudnienia dla wierzycieli. W celu rozpoczęcia postępowania egzekucyjnego z nieruchomości bank lub instytucja pożyczkowa będą zmuszone do poniesienia wydatków. O skuteczności złożonego wniosku wierzyciel dowie się dopiero po ustaleniu sumy oszacowania, co następuje już po poniesieniu kosztów. Może się zatem okazać, że instytucja wyda pieniądze, a wskutek niższego od przewidywanego oszacowania egzekucja będzie niemożliwa. Sektor bankowy pyta, czy konsekwencje chęci odzyskania swoich pieniędzy rzeczywiście powinien ponosić wierzyciel.

Ochrona mieszkania

Resort sprawiedliwości tłumaczy, że tworzy przepisy z myślą o milionach Polaków. A jak wynika z docierających do niego sygnałów, na rynku pożyczkowym od lat roi się od patologii. Ministerstwo podkreśla, że trudne sytuacje życiowe dotykają często osób starszych, schorowanych. I jakkolwiek w wielu przypadkach nie podlega dyskusji, że nie spłaciły zaciągniętej pożyczki, ponoszone przez nie konsekwencje nie mogą być daleko większe od przewin.

– W praktyce egzekucyjnej nagminne są przypadki, w których egzekucja z nieruchomości dłużnika (wartej kilkaset tysięcy złotych) była kierowana w celu odzyskania kwot o bagatelnej wartości (rzędu kilku tysięcy złotych). Możliwość stosowania środków egzekucyjnych skierowanych do nieruchomości służących zaspokojeniu celów mieszkaniowych dłużnika przy egzekucji niewielkich kwot stoi w oczywistej sprzeczności z podstawowymi założeniami ochrony dłużnika przed egzekucją naruszającą jego godność osobistą – tłumaczy MS.

Przypomina, że potrzeba wprowadzenia nowych regulacji wynika chociażby z art. 30 konstytucji, zapewniającego przyrodzoną i niezbywalną godność człowieka, oraz art. 75 ustawy zasadniczej, który obliguje władze do prowadzenia polityki sprzyjającej zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli i przeciwdziałania bezdomności.

Resort zwraca uwagę, że w szczególnych przypadkach sąd będzie mógł wyrazić zgodę na egzekucję z nieruchomości, nawet gdyby dług wynosił mniej niż 5 proc. jej wartości. Ma to być bezpiecznik gwarantujący, że nowe przepisy nie będą służyły wyłudzaniu pieniędzy z banków i instytucji pożyczkowych.

Nie wiadomo, czy w obecnej kadencji Sejmu uda się uchwalić ustawę. Jest ona w trakcie notyfikacji w Komisji Europejskiej. Rząd nie ukrywa, że to jeden z priorytetowych projektów. Sugeruje, że jeśli nawet nie zostanie przyjęta w obecnej kadencji Sejmu, trafi do głosowania wkrótce po ukonstytuowaniu się nowego parlamentu. 

Etap legislacyjny

Projekt ustawy w Sejmie

15 banków centralnych obniżyło stopy procentowe, strach zaczyna dominować