Liczne procesy o kredyty powiązane z kursem waluty obcej, w tym zwłaszcza CHF, ujawniają coraz większą liczbę danych o nieuczciwym postępowaniu banków. Banki zachwalając korzystniejsze kredyty „frankowe”, tańsze w spłacie ze względu na niższe oprocentowanie, celowo bagatelizowały lub milczały na temat ryzyka walutowego, które mogło doprowadzić – a w wielu przypadkach doprowadziło – nawet do bankructwa kredytobiorców.



Brak właściwej informacji o ryzyku związanym z danym typem umowy kredytowej i jego ekonomicznych konsekwencjach jest uznawany przez prawo unijne za działanie nieuczciwe. W głośnym orzeczeniu z 20 września 2017 r. Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że na banku ciąży obowiązek przedstawienia w jasny i zrozumiały sposób wszystkich konsekwencji ekonomicznych zaciąganego zobowiązania.
W ślad za tym orzeczeniem Sąd Najwyższy Hiszpanii w wyroku z 15 listopada 2017 r. uznał, że brak wyczerpującej informacji o ryzyku oznacza, że cały mechanizm powiązania kredytu z walutą obcą upada.
Reklama
Również w Polsce sądy zaczynają, choć powoli, podzielać tę linię rozumowania, czego wyrazem jest wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 4 października 2017 r., który uznał umowę kredytu indeksowanego za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego.

Reklama
W praktyce konsumenci polskich banków byli masowo wprowadzani w błąd co do ryzyka związanego z oferowanym produktem. Zapewniani więc byli, że frank jest stabilną walutą, albo prezentowano im dane dotyczące kursu franka z krótkiego okresu, w którym pozostawał on względnie stały. Kredytobiorcy byli także zapewniani, że wysokość miesięcznej raty może się wahać o 100 czy 200 zł, natomiast nikt z nich nie był uprzedzany, że ryzyko dotyczy całego zobowiązania i że w związku z tym jego wysokość może z dnia na dzień wzrosnąć o kilkaset tysięcy złotych. Do tego należy dodać, że banki w pełni zabezpieczyły się przed ryzykiem (głównie poprzez instrumenty finansowe na rynku walutowym), które w całości zostało przerzucone na kredytobiorców.
Sam ten fakt powinien powodować, że tego typu umowy i mechanizm powiązania z kursem waluty obcej powinien być uznawany za nieuczciwy i bezskuteczny.
Jednak problem polega nie tylko na tym, że kredytobiorcy, idąc do banku, wbrew swej woli wzięli udział w ruletce. Problem polega również na tym, że tej gry nie mogli wygrać.
Kurs CHF nigdy nie był tak stabilny / Dziennik Gazeta Prawna
W ekonomii nie istnieje jedna teoria opisująca wszystkie czynniki wpływające na kurs walut. Jednak jedną z ważniejszych jest teoria parytetu stóp procentowych, która opisuje związek pomiędzy stopą procentową a kursem walut.
Głosi ona, że w sytuacji, w której kapitał może się swobodnie przemieszczać, różnice w wysokości stóp procentowych pomiędzy krajami oddają przewidywania co do zmian kursów walut tych państw. Inaczej bowiem, jeżeli kursy miałyby być niezmienne, kapitał popłynąłby do kraju o wyższej stopie procentowej, gdzie przyniósłby wyższe dochody. Innymi słowy, jeżeli oprocentowanie w CHF jest niskie, a w PLN wysokie, to oznacza to, że rynek przewiduje, że kurs PLN/CHF wzrośnie, a opłacalność obu inwestycji będzie zbliżona.
Od strony kredytobiorców oznacza to, że niższa stopa procentowa nie zapewnia wcale niższego kosztu spłaty kredytu, gdyż koszt ten będzie powiększony przez nieuchronny wzrost kursu waluty obcej, z którą powiązany jest kredyt.
Spojrzenie na dane historyczne (por. grafiki) potwierdza zaś, że kurs CHF nigdy nie był stabilny, lecz przez ostatnie sześćdziesiąt lat rósł nieustannie.
W okresie 1953–2017 r. w stosunku do najmocniejszej z analizowanych walut, tj. marki niemieckiej, kurs CHF rósł rocznie o średnio 1,02 proc., w stosunku do dolara amerykańskiego o 2,74 proc., funta brytyjskiego o 3,92 proc., hiszpańskiej pesety o 4,58 proc.
Oczywiście istniały okresy, w których poszczególne waluty nie traciły na wartości lub wręcz umacniały się w stosunku do CHF. Jednak stan ten trwał co najwyżej przez kilka lat. W okresie typowym dla kredytu hipotecznego, a więc 30-letnim, kurs CHF wzrastał jednak znacząco w stosunku do każdej z walut. Zmiany te były często bardzo wysokie, np. dla USD przeciętnie kurs był wyższy o 71 proc. od kursu z roku zaciągnięcia. Również i dla Polski należy wskazać, że w latach 1990–2017 r. kurs CHF wzrósł o 501 proc., przy średnim tempie wzrostu 7,5 proc. rocznie.
Historia zmian kursów walutowych pokazuje więc, że kredyt powiązany z CHF mógł być opłacalny wyłącznie w krótkim okresie, o ile w tym okresie akurat kurs CHF pozostawał względnie stabilny. Jednak w dłuższym okresie, powiedzmy 20 czy 30 lat, istniało prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że dojdzie do znaczącego wzrostu kursu CHF, a kredyt powiązany z tym kursem okaże się znacznie droższy w spłacie, niż by to wynikało z samego niższego oprocentowania, a nawet droższy w spłacie niż kredyt w walucie krajowej.
Ponieważ trudno uwierzyć, aby specjaliści z banków przygotowujący ten produkt nie znali tendencji na rynku walutowym, należy uznać, że celowo przemilczeli ten fakt, gdyż inaczej nie znaleźliby zainteresowanych ofertą.
Kredytobiorcy, idąc do banku po kredyt na zakup nieruchomości, nieoczekiwanie weszli do kasyna. Wszystko wskazuje na to, że było to kasyno prowadzone przez szulerów.