Mówiono, że Szwajcarzy nie wytrzymają, że silna waluta zabije ich eksport i doprowadzi gospodarkę do recesji. Za niespełna tydzień druga rocznica szokującego ruchu Szwajcarskiego Banku Narodowego: zaprzestano sprzedaży franków, tym samym prowadząc do skokowego umocnienia franka. Każdy zajmujący się finansami pamięta zapewne, co robił tamtego dnia o tamtej porze, ponieważ ruch waluty o kilkadziesiąt procent w ciągu kilku minut zdarza się wyjątkowo rzadko. Cena franka w parę minut skoczyła z 3,5 zł do 5,2 zł, by w ciągu dnia ustabilizować się w pobliżu 4,3 zł. I choć chcielibyśmy, żeby tamtą decyzję można było rozpatrywać tylko w kategoriach historycznych, to tak nie jest. Pierwsza zła wiadomość jest taka, że frank nie staniał znacząco – wciąż kosztuje ponad 4 zł. Druga, jeszcze gorsza wiadomość jest taka, że Szwajcarzy z mocną walutą trzymają się bardzo dobrze. Frank jest mocny, ale bezrobocie jest niskie, eksport rośnie jak na drożdżach, a inwestorzy wciąż zgłaszają popyt na szwajcarskie aktywa.
To dla nas niebezpieczne zjawisko, ponieważ istnieje ryzyko, że przy kolejnych turbulencjach finansowych na świecie frank znów się znacząco umocni. To nie prognoza, ale ostrzeżenie – analiza ryzyk jest równie istotna, a może nawet istotniejsza niż stawianie punktowych prognoz. Taką ewentualność powinni mieć na uwadze nie tylko frankowicze, ale również decydenci w Narodowym Banku Polskim oraz menedżerowie i akcjonariusze banków. Jeżeli umocnienie franka byłoby gwałtowne, powiedzmy z 4,3 do 6 zł, wówczas zagrożona byłaby stabilność sektora bankowego. Ale nawet przy łagodniejszych ruchach, do 4,5–5 zł, będzie rosło ryzyko polityczne. Chęć rządzących do miękkich (nacisk regulacyjny) lub twardych rozwiązań problemu kredytów frankowych będzie wtedy rosła.
Spójrzmy, co się dzieje z gospodarką Szwajcarii od momentu gwałtownego umocnienia waluty. Kraj wpadł w deflację, ale nie była ona wcale głębsza niż w Polsce, która w tym samym czasie doświadczała osłabienia waluty. Co więcej, wedle ostatnich prognoz SNB w tym roku deflacja się zakończy. Umacnia się wzrost gospodarczy. Po przejściowym spowolnieniu w 2015 r. (ale bez wystąpienia recesji), już w 2016 r. wzrost przekroczył 1 proc., a w tym, według SNB, ma wynieść średnio 1,5 proc., czyli mniej więcej tyle, ile w strefie euro.