Tauron zaprezentował swoje wyniki finansowe za III kw. i dziewięć miesięcy 2024 r. I chociaż od lipca do końca września osiągnął zysk netto 636 mln zł, to za sprawą słabszych wyników w pierwszej połowie roku drugi największy koncern energetyczny w Polsce nadal jest na minusie.
Przedstawiciele zarządu Taurona podkreślali na piątkowej konferencji prasowej, że spółka wolała by wydzielenie aktywów węglowych, choć jedno cześnie jest gotowa na sytuacje, w której do tego nie dojdzie. Scenariusz wydzielenia kopalni i elektrowni węglowych przysłużyłby się Tauronowi, bo wprawdzie pozbyłby się on większości swoich mocy wytwórczych, ale pozostałyby mu źródła odnawialne oraz segment dystrybucji. Ten ostatni przynosi przedsiębiorstwu najwięcej zysków. Tauron Dystrybucja, spółka córka Tauronu, ma 5,97 mln klientów i działając na obszarze 57,9 tys. km kw., (18,5 proc. powierzchni kraju) jest największą tego typu firmą w Polsce. Od stycznia do końca września na same wykonania przyłączy i modernizację sieci Tauron wydał prawie 2 mld zł.
Jak jednak władze Tauronu wyobrażają sobie rentowność biznesu, jeśli w ich portfelu pozostaną coraz droższe i zniechęcające inwestorów elektrownie węglowe? Spółka liczy na rynek mocy, czyli mechanizm, w którym dużym, konwencjonalnym jednostkom wytwórczym płaci się nie za wytworzony prąd, ale za samą gotowość do jego wytworzenia w celu stabilizacji systemu. Ten system ma jednak wygasnąć z końcem 2025 r. Państwowe koncerny energetyczne chcą wydłużenia jego działania o co najmniej kilka lat. Ale na to musiałaby się zgodzić Komisja Europejska, gdyż mechanizm rynku mocy spełnia kryteria pomocy publicznej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.