Jeszcze przed początkiem zimy uruchomione mają zostać dwa nowe pływające terminale LNG u wybrzeży Niemiec – w Stade i Wilhelmshaven w Dolnej Saksonii na północnym zachodzie kraju. Rząd federalny przyspieszył inwestycje w reakcji na rosyjską inwazję na Ukrainę, zniszczenie gazociągów Nord Stream i kryzys energetyczny.
Rzecznik spółki Deutsche Energy Terminal (DET), która będzie operatorem pływających terminali, potwierdził, że jednostki te zaczną działać zgodnie z założonym harmonogramem. Wciąż jednak trwają prace budowlane. Pierwotnie termin został wyznaczony na pierwszą połowę roku, ale w maju okazało się, że są opóźnienia. Jako przyczynę wskazano „problemy z dostawcami” – w związku z zatrzymaniem dostaw gazu z Rosji do Europy. Na Starym Kontynencie znacząco wzrósł popyt na gaz skroplony, z kolei dostawcy nie byli w stanie w tak krótkim czasie zwiększyć produkcji źródła energii na tyle, by od razu móc zaspokoić całość zapotrzebowania.
Trwają prace nad połączeniem z lądowym systemem przesyłu gazu
Terminal LNG w Wilhelmshaven już działa, prace budowlane dotyczą dodatkowej, drugiej jednostki regazyfikacyjnej (FSRU). Z kolei terminal w Stade to zupełnie nowy obiekt. Wykonawcy pracują nad połączeniem części morskiej instalacji z lądowym systemem przesyłu gazu. Rzecznik DET zapewnił, że „prace na nabrzeżu idą pełną parą”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.