GÓRNICTWO Węglokoks nie ma pieniędzy na pomoc Katowickiemu Holdingowi Węglowemu. Propozycję jego dzierżawy mają za to firmy okołogórnicze – wynika z informacji DGP
Katowicki Holding Węglowy (KHW) potrzebuje na już ok. 0,5 mld zł. Z naszych informacji wynika, że brakuje pieniędzy nawet na wypłaty, dlatego w środę państwowy Węglokoks dokonał kolejnej przedpłaty za węgiel.
To właśnie ta spółka miała być kołem ratunkowym dla holdingu, przy wsparciu Enei – jak planował resort energii. Problem w tym, że Węglokoks bardzo mocno zaangażował się w ratowanie Kompanii Węglowej, czyli dzisiejszej Polskiej Grupy Górniczej. Nie dość, że wspomógł samą PGG (konwersja długu na akcje), to wcześniej od KW kupił kopalnie Bobrek i Piekary. Dziś kasa Węglokoksu świeci pustkami. – Zdolność kredytowa tej firmy to ok. 100 mln zł – mówi nam osoba znająca sprawę. Komentarza głównego zainteresowanego nie udało nam się w piątek uzyskać.
Dodatkowo pojawiają się informacje o tym, że Bruksela nie zatwierdzi planu naprawczego PGG i uzna go za niedozwoloną pomoc publiczną. – To plotki – ucina resort energii. Nawet jeśli Komisja Europejska zgodzi się na plan dla PGG, to Węglokoks, który miał tworzyć Polski Holding Węglowy (KHW i kopalnie Węglokoksu), może projektu nie udźwignąć.
Reklama
Co wtedy? Swój pomysł ma branża okołogórnicza – firmy skupione w Krajowej Organizacji Innowatorów Przemysłu Innovo. W skład Innovo wchodzą Kopex, Famur (te dwie firmy maszynowe mają już zgodę UOKiK na fuzję), Conbelts Bytom, Carboautomatyka, Emag, Fasing, Marat, Patentus i FTT Wolbrom, czyli kooperanci sektora węglowego. Proponują oni dzierżawę KHW od Skarbu Państwa, który nadal byłby właścicielem.
Firmy z Innovo nie dokapitalizowałyby KHW. Mogłyby natomiast wyposażyć holding w sprzęt (jego zbyt jest ostatnio coraz większym problemem dla producentów), a także zajęłyby się sprzedażą węgla. Mogłyby też zapewnić KHW kapitał obrotowy w postaci pożyczki.

Reklama
– Przejęcie zarządzania to oprócz przejęcia decyzji także przejęcie ryzyka i odpowiedzialności. Innovo nie włoży pieniędzy, zatem nie zastąpi Węglokoksu. Przejęcie zarządzania przez prywatny podmiot oznacza też pozbawienie polityków wpływu na bieg spraw, a przecież padły deklaracje o nielikwidowaniu kopalń – mówi nam osoba z Innovo.
W przypadku KHW w grę wchodziłaby zapewne tak redukcja zatrudnienia w celu obniżenia kosztów, jak i zamknięcie kopalni (do tego typowany jest Ruch Śląsk, część kopalni Wujek).
– Zarządzanie jest ciekawym pomysłem, ale zarządzający musi mieć pełne poparcie właściciela, a to byłoby niełatwe. W takiej konfiguracji można by się spodziewać nieustannych tarć na linii załoga-zarządzający-właściciel. Poza tym KHW potrzebuje dokapitalizowania, a zarządzający tego problemu nie rozwiązuje – ocenia Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK.
– Pomysł Innovo jest interesujący, jednak ma małe szanse na skuteczne wdrożenie. Udana restrukturyzacja KHW nieuchronnie musiałaby się wiązać z ograniczeniem kosztów pracy – w innym przypadku inwestycje w umaszynowienie czy usprawnienia organizacyjne nie miałyby sensu. To z kolei będzie budziło sprzeciw związków zawodowych. Bez wyraźnego mandatu ze strony Skarbu Państwa na wdrożenie niepopularnych działań Innovo nie będzie w stanie uzdrowić KHW – uważa Aleksander Śniegocki z WiseEuropa.
Holding to jednak niejedyny obiekt potencjalnych zainteresowań Innovo, które nie wyklucza zaangażowania w czeskim kopalnianym bankrucie – OKD. Organizacja rozważa też wykupienie ze Spółki Restrukturyzacji Kopalń przekazanej tam w celu likwidacji kopalni Makoszowy. Ale związkowcy twierdzą, że rząd nie chce wydać zgody na prywatyzację zakładu, którym interesowała się już m.in. australijska firma Balamara. Tyle że przy kupnie kopalni z SRK wchodzi w grę zwrot pomocy publicznej, a to, jak wynika z informacji DGP, w przypadku Makoszów nawet 160 mln zł.
– Analizowaliśmy sprawę kopalni Makoszowy i jest tam potencjał na restrukturyzację techniczną i organizacyjną. Jednak nadal problemem sektora jest nadprodukcja węgla i wysokie koszty. Obawiam się też, że któregoś dnia ktoś w UE dostrzeże niedozwoloną pomoc publiczną w przypadku Makoszów – zdradza nasz rozmówca z Innovo. UE godzi się tylko na pomoc publiczną na zamykanie kopalń, a kopalnia ta, będąc od 2015 r. w SRK, nadal wydobywa węgiel. – Myślę, że rząd niczego złośliwie nie blokuje, ale nie może sobie pozwolić na ryzyko upadku prywatnej firmy i porzucenie kopalni, bo kto wtedy ją zlikwiduje, wypłaci odprawy etc.? – tłumaczy nasz rozmówca.
Wydaje się, że mimo zapowiedzi rządu o niezamykaniu kopalń bezbolesna restrukturyzacja sektora nie będzie możliwa.
600 mln zł szacunkowa wycena Katowickiego Holdingu Węglowego
13,5 tys. ludzi zatrudnia KHW
717 mln zł wyniosło zaangażowanie Węglokoksu w PGG (nie licząc przedpłat i zakupu kopalń)