Obniżenie cen energii poniżej pewnego pułapu zużycia

Jarosław Kaczyński zapowiedział w weekend obniżenie cen energii poniżej pewnego pułapu zużycia. Prezes Prawa i Sprawiedliwości wymienił próg do 2 MWh (tyle wynosi średnie roczne zużycie gospodarstwa domowego w Polsce) albo do 90 proc. zużycia z poprzedniego roku. Dopiero po przekroczeniu tego progu cena prądu by wzrosła. – To jest takie zachęcanie do oszczędzania – mówił. Jak wskazuje nasze źródło w rządzie, prace nad regulacją zapowiedzianą przez prezesa PiS już trwają, a ich konkluzje mamy poznać w ciągu kilku tygodni.
Reklama
– W tym sezonie grzewczym podstawową obroną przed wyższymi rachunkami będzie oszczędzanie energii – wskazuje Sonia Buchholtz z Forum Energii. Jej zdaniem najlepszym wyjściem, choć do zastosowania dopiero w dłuższej perspektywie, byłaby kompleksowa termomodernizacja domów. – Propozycja zakładająca utrzymanie relatywnie niskich cen dla pierwszych 2 MWh zużytej energii ma istotne wady – dodaje Michał Smoleń z Fundacji Instrat. Jego zdaniem taki system nie zachęcałby do oszczędzania energii rodzin, które i tak nie przekraczają tego progu, np. dwu- i trzyosobowych gospodarstw domowych, szczególnie w miastach. – A tych oszczędności również potrzebujemy. Niezależnie od tego, kto je osiąga, wszyscy z nich korzystamy – akcentuje nasz rozmówca.
Z kolei wysokie ceny prądu powyżej ustalonego pułapu zużycia boleśnie dotknęłyby rodziny, które ogrzewają się za pomocą pomp ciepła, co przekłada się na dodatkowe 2–4 MWh rocznego zużycia energii elektrycznej. – Pompy ciepła to najbardziej ekologiczny sposób ogrzania domu jednorodzinnego, który zmniejsza nasze uzależnienie od importowanych paliw, więc powinien być wspierany, a nie karany – tłumaczy. Jego zdaniem rząd powinien wprowadzić powszechne programy oszczędzania energii przez instytucje publiczne i biznes oraz usprawnić istniejące programy poprawy efektywności energetycznej.

Ulgowe zasady nabywania gazu

Równolegle do zachęt do oszczędzania resorty aktywów państwowych i rolnictwa pracują nad ulgowymi zasadami nabywania gazu przez zakłady azotowe i producentów żywności. Minister rolnictwa Henryk Kowalczyk mówił w weekend, że rząd nie może pozwolić, by ceny nawozów przekraczały 4 tys. zł za tonę. – Myślę, że w tym tygodniu przedstawimy system wsparcia produkcji nawozów – dodał. Przedstawienie tych rozwiązań było oczekiwane już w ubiegłym tygodniu. Według naszych informacji rozpatrywano kilka wariantów. Możliwe, że rząd podejmie decyzję o wyborze któregoś z nich w trybie obiegowym. Z kolei resort rozwoju i technologii pracuje nad osłonami dla przedsiębiorstw energochłonnych. Według naszych źródeł mają one polegać na wypłacaniu firmom dopłat.

W UE ograniczenie zużycia gazu

Na kryzys energetyczny reaguje też Unia Europejska. Jeszcze przed wakacjami uzgodniono, że państwa członkowskie mają ograniczyć do końca przyszłego roku zużycie gazu o 15 proc. Zapowiedziano też dobrowolne dzielenie się nadwyżkami surowca z krajami będącymi w sytuacji kryzysowej. Pomysłem, który ma przynieść dodatkowe wpływy do budżetu, jest opłata od „nadmiernych zysków” elektrowni, które nie wykorzystują gazu do produkcji energii. Obecnie, z uwagi na system merit order, zgodnie z którym cenę energii wyznacza najdroższy surowiec (dziś jest nim gaz ziemny), elektrownie wykorzystujące inne surowce, w tym źródła odnawialne czy atom, notują duże zyski, które mogą zostać objęte limitem przez Komisję Europejską. Bruksela unika określania tego rozwiązania mianem podatku, ale mechanizm byłby regulacją ustalającą maksymalny limit zysków.

Limit cenowy na import rosyjskiego gazu

W związku z sześciokrotnym wzrostem cen gazu w ciągu roku KE chce zaproponować objęcie limitem cenowym importu rosyjskiego gazu. Kolejnym pomysłem jest stworzenie regionalnych czerwonych stref, którymi byłyby objęte kraje szczególnie uzależnione od rosyjskiego gazu, gdzie obowiązywałyby odgórnie narzucone administracyjne ceny surowca. Sprawa budzi obecnie kontrowersje w państwach członkowskich, spośród których część obawia się radykalnych ruchów Kremla po tym, jak Gazprom ogłosił w piątek bezterminowe zamknięcie gazociągu Nord Stream. Wcześniej kraje G7 ustaliły analogiczne limity cenowe dla rosyjskiej ropy, a szefowa KE Ursula von der Leyen stwierdziła w piątek, że nadszedł czas na „wprowadzenie limitu cenowego na rosyjski gaz rurociągowy”.
Wśród propozycji dyskutowanych obecnie w Brukseli jest także postulowane przez polski rząd zamrożenie na pewnym poziomie cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla, jednak nie zyskuje ono szerokiego poparcia. Prezydencja czeska proponuje natomiast stworzenie linii kredytowej dla krajów, które szczególnie doświadczą skutków rosnących cen lub wstrzymania dostaw gazu. Praga postuluje też wyłączenie gazu z rynku energii i zawieszenie systemu merit order oraz czasowe zawieszenie lub modyfikację funkcjonowania rynku instrumentów pochodnych opartych na cenach energii.
Ograniczenie zysków producentów energii oraz kwestia limitów cenowych zostaną omówione jutro na spotkaniu ambasadorów przy UE, w którym udział ma wziąć także szefowa KE Ursula von der Leyen. Część propozycji może zostać przyjęta już w piątek podczas spotkania ministrów energii. Cały pakiet propozycji dotyczących reakcji Brukseli na kryzys energetyczny zostanie jednak przedstawiony zapewne dopiero 14 września podczas corocznego wystąpienia szefowej KE. ©℗
Bruksela chce zaproponować objęcie limitem cenowym importu rosyjskiego gazu