W ostatnich latach, zgodnie z unijną polityką klimatyczno-energetyczną, w Polsce powoli odchodzono od energetyki węglowej na rzecz nisko- i zeroemisyjnych technologii. – Kryzys energetyczny, objawiający się szczególnie rekordowo wysokimi cenami gazu ziemnego, obserwowany od połowy 2021 r. sprzyja powrotowi węgla do łask – mówi Anna Senderowicz, analityczka PKO BP. Ograniczenie dostaw gazu i węgla w wyniku wojny w Ukrainie, ogłoszonych sankcji i działań Rosji to problem dla energetyki, ciepłownictwa i odbiorców indywidualnych. Dlatego zdaniem ekspertki polityka energetyczna kraju najpewniej nakierowana będzie obecnie szczególnie na bezpieczeństwo dostaw, z mniejszym priorytetem na opłacalność ekonomiczną oraz względy ochrony środowiska. – Powrót do węgla kamiennego może potrwać kilka lat, po czym zdolności wytwórcze najpewniej będą redukowane z powodu opłat ETS – dodaje.
Według Anny Senderowicz wydobycie energetycznego węgla kamiennego trudno będzie znacząco zwiększyć, m.in. ze względu na unijne zobowiązania ograniczenia produkcji węgla oraz bariery techniczne. Z najnowszych danych Agencji Rozwoju Przemysłu wynika, że w I kwartale 2022 r. wydobycie węgla wyniosło 14,33 mln ton, niewiele przekraczając poziom ubiegłoroczny. Inwestycje górnicze są czasochłonne i kosztowne. Zdaniem prezesa Polskiej Grupy Górniczej Tomasza Rogali przygotowanie eksploatacji ściany węgla (ok. 800 tys. ton) wymaga zainwestowania 200 mln zł i może trwać 17–18 miesięcy. Prezes PGG wskazuje, że spółka może zwiększyć wydobycie o 1,5 mln ton wobec planu na 2023 r., który opiewa na 23 mln ton. Identyczne jest założenie na rok 2022.
Anna Senderowicz przypomina też, że umowa społeczna podpisana z górnikami zawiera harmonogram wygaszania kopalń do 2049 r. W obliczu wojny Polska chce zmodyfikować plan dla poszczególnych kopalń i wydłużyć pracę niektórych z nich, a także wystąpić do Komisji Europejskiej o uwzględnienie węgla jako paliwa przejściowego w transformacji energetycznej UE. W znowelizowanej Polityce Energetycznej Państwa do 2040 r. rząd zamierza uwzględnić inwestycje w energetykę węglową, w szczególności w modernizację bloków energetycznych i czyste technologie węglowe. – Zdaniem Fransa Timmermansa, odpowiedzialnego za Zielony Ład w UE, kraje, które zdecydują się pozostać dłużej przy węglu, ale potem od razu przejdą na OZE (np. zamiast przejściowego zwiększenia udziału gazu ziemnego w miksie energetycznym), wciąż będą się mieścić w parametrach unijnej polityki klimatycznej, przy czym nie powinno się spowalniać transformacji energetycznej – akcentuje ekspertka.
Reklama
Jaka jest dziś luka na rynku węgla i czy uda się zwiększyć krajowe wydobycie? – Trudno to precyzyjnie oszacować, ale mówimy o 6–10 mln ton – odpowiada analityk rynku energii Krzysztof Kępa. Jak dodaje, można spodziewać się, że surowiec podrożeje jesienią. Przypomina, że polskie kopalnie były sukcesywnie „wygaszane” przez kolejne rządy na przestrzeni ostatnich 20 lat, aby dostosować nasz kraj do wymogów unijnej polityki klimatycznej. Jednocześnie te istniejące ograniczały inwestycje w perspektywiczne złoża. – W rezultacie polska baza surowcowa istotnie się skurczyła. Nasze złoża węgla kamiennego nadal są imponujące, ale położone dość głęboko. Potrzeba byłoby zatem gigantycznych nakładów kapitału, pracy i czasu, a przede wszystkim: decyzji strategicznej, by go wydobywać – podkreśla Kępa.
Włodzimierz Ehrenhalt, główny ekspert Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, uważa, że można spróbować zwiększyć wydobycie poprzez inną organizację pracy w kopalniach – na trzy zmiany w systemie akordowym, zakup nowych maszyn, uruchomienie zamkniętych szybów, jeżeli jest to możliwe. – Wszystko to powinno dać jakieś 2–3 mln ton dodatkowo, ale nie od razu. Na zimę dałoby się zwiększyć wydobycie, ale od importu nie uciekniemy w tym roku i będzie to import dużo droższy niż z Rosji – podkreśla. Zastrzega, że ewentualne inwestycje powinny dotyczyć rentownych kopalń, takich jak Bogdanka i Rybnicki Okręg Węglowy. W jego ocenie inwestycje w trwale nierentowne kopalnie to dyskusyjna sprawa, ale jeśli sytuacja geopolityczna będzie tego wymagała, to trzeba będzie się nad tym zastanowić. – Nawet przy bardzo dynamicznym rozwoju nowoczesnej energetyki, jeszcze przez wiele lat będziemy potrzebowali ok. 30 mln to węgla kamiennego rocznie – mówi przedstawiciel ZPP.
Jak podaje analityczka PKO BP, importowany do Polski węgiel trafia głównie do odbiorców prywatnych, takich jak gospodarstwa domowe, budynki użyteczności publicznej oraz rolnictwo. – W 2021 r. do tej grupy sprzedano 78 proc. całkowitego wolumenu importowanego węgla. Odbiorcami 17 proc. wolumenu były ciepłownie – podaje.
Polskie kopalnie nie są w stanie w pełni zaspokoić potrzeb odbiorców indywidualnych, małych firm i sektora ciepłowniczego, gdyż przeważającą część produkcji kierują do wytwórców energii elektrycznej. Część surowca jest wysyłana m.in. do Czech, Ukrainy, Austrii. W pierwszych dwóch miesiącach 2022 r., według GUS, eksport węgla kamiennego zwiększył się o 36,8 proc. przy wyższym o 23,6 proc. imporcie.
Jaka jest alternatywa dla węgla? Dla użytkowników indywidualnych – np. pompa ciepła w połączeniu z fotowoltaiką. A dla ciepłowni i elektrociepłowni, oprócz gazu, który obecnie jawi się jako opcja niepewna i droga? Jak mówi Justyna Mosoń, prezes Rafako Innovation, przyspieszenie inwestycji w zeroemisyjne źródła ciepła, które sprawia, że systemy ciepłownicze staną się efektywne energetycznie i ekonomicznie. – Należy budować hybrydowe systemy, które będą integrowały różnorodne rozwiązania – wskazuje, dodając, że kluczowe pozostaje finansowanie tych inwestycji tak, żeby zachować ceny dla odbiorców na akceptowalnym poziomie. ©℗