Sprawa koncernu otworzyła nowe możliwości w walce z dominacją Rosjan na rynku surowca. Jak mówi nam brytyjski prawnik Alan Rile, Polska i kraje Europy Środkowej już dawno mogły poprzez swoje urzędy antymonopolowe podjąć działania analogiczne do tych, które rozpoczęła Komisja Europejska. W przypadku Polski jest to UOKiK. Pytanie, czy chcieliśmy to zrobić?

W Brukseli od pewnego czasu można usłyszeć, że w wojnie antymonopolowej z Gazpromem rykoszetem dostanie polskie PGNiG. Zmiana reguł gry dla Rosjan to również nowe rozdanie dla polskiej firmy. Zresztą tu ciekawostka. Zanim spółka dostanie od Brukseli, jej pozycję monopolistyczną zakwestionował... polski UOKiK. Ten sam, który według Rilea przed Komisją Europejską mógł walczyć z praktykami Gazpromu na rynku polskim. UOKiK w swoim raporcie napisał, że spółki z grupy PGNiG mają pozycję zbliżoną do monopolu na wszystkich szczeblach (wydobycie, magazynowanie i sprzedaż). Trudno polemizować z tą tezą.

Postępowanie antymonopolowe wobec Gazpromu pokazuje jednoznacznie, że wysokie ceny gazu w Polsce do pewnego stopnia fundujemy sobie sami.

PGNiG jest monopolistą jak Gazprom. Ale jest też jedną z czterech największych spółek polskich na warszawskiej giełdzie i jednym z najważniejszych płatników podatków. Nikt nie jest, nie był zainteresowany zmianą status quo. Możemy sobie dalej jak mantrę powtarzać, że gaz jest za drogi. I rytualnie wszystko zrzucać na Ruskich.