Buzek: Niemcy są za tym, żeby przejściowo gaz był finansowany z funduszy UE, bo wycofują się tak z energetyki nuklearnej, jak i węglowej. Prezydencja nigdy jednak nie proponuje rozwiązań najlepszych dla siebie.
Kiedy rozstrzygnie się sprawa możliwości finansowania gazu z budżetu UE?
To kwestia tygodni. Niemcom zależy, by przed końcem ich prezydencji, czyli przed końcem roku, uzgodnić kształt Funduszu Odbudowy i nowego budżetu Unii na lata 2021–2027 oraz dokończyć negocjacje programów sektorowych na najbliższe 7 lat. Te rozmowy dotyczą Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (EFRR), Funduszu Spójności (FS), instrumentu Łącząc Europę, programu Invest EU czy Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (FST) i rozstrzygną o „być albo nie być” dla finansowania gazu po 2020 r. A gaz jest niezbędny w Polsce dla przyspieszenia wychodzenia z węgla, zwalczania smogu, stabilizowania systemu opartego na OZE, a nawet ograniczenia zasięgu ubóstwa energetycznego.
Reklama
Ponoć KE chce dopuścić finansowanie gazu z funduszy spójności – EFRR i FS?

Reklama
Słyszę takie głosy w polskiej debacie, ale nie wiem, skąd one się biorą. W złożonej przez Komisję propozycji na lata 2021–2027 gaz jest wyłączony z finansowania. Wszystko w rękach Parlamentu Europejskiego i Rady UE, które negocjują ostateczne zapisy i widzą rolę dla gazu.
Co z resztą funduszy?
Sporo zależy od rządu, ale na razie nie idzie to dobrze. W propozycji Komisji Funduszu Odbudowy gaz nie został wyłączony z finansowania, ale zaczynają dochodzić sygnały z Rady UE o zapisach, które takie wsparcie mogą utrudnić, np. zapis o taksonomii, czyli klasyfikowaniu inwestycji ze względu na ich wpływ na środowisko. Jeśli chodzi o Fundusz Sprawiedliwej Transformacji, to KE w wyjściowym rozporządzeniu wyłączyła gaz z finansowania, a kraje członkowskie w Radzie UE bez sprzeciwu polskiego rządu poparły tę propozycję, co było dla mnie zdumiewające. W komisji PE ds. przemysłu, badań i energii, w której jestem sprawozdawcą w sprawie FST, udało się nam zbudować większość za postulatem stosowania gazu i obroniliśmy to na sesji plenarnej PE. Tylko dzięki temu piłka jest jeszcze w grze.
Kim są zagorzali przeciwnicy finansowania gazu?
To kraje skandynawskie, które przechodzą na odnawialne źródła energii i kraje, które chcą oszczędzać środki budżetowe i nie chcą wydawać ich na projekty gazowe.
Jakie jest stanowisko RFN?
Niemcy są za tym, żeby przejściowo gaz był finansowany, bo wycofują się tak z energetyki nuklearnej, jak i węglowej. Prezydencja nigdy nie proponuje jednak najlepszych dla siebie rozwiązań, stara się być neutralna i znaleźć kompromis do przyjęcia dla wszystkich. Nie opowiedzą się więc za tym wyraźnie, ale będą temu sprzyjać. Nowa infrastruktura gazowa może docelowo służyć do dystrybucji paliw przyszłości (biometanu i wodoru) i stymulować ich produkcję.
Jakie były reakcje w Brukseli na karę nałożoną przez UOKiK na Gazprom i pozostałe spółki uczestniczące w budowie Nord Stream 2?
Nie było wielkiego zaskoczenia, to naturalna konsekwencja działań UOKiK – jego zastrzeżeń z 2016 r. wobec utworzenia przez Gazprom i pięć europejskich firm konsorcjum mającego zbudować Nord Stream 2. Kara nałożona na Gazprom jest rekordowa, bo w 2018 r. KE ukarała Google 5 mld dol., a to jest 7 mld. Decyzja UOKiK może przyspieszyć wycofanie się europejskich firm z tego projektu – atmosfera wokół niego jest fatalna od początku, a teraz pogorszyła ją próba otrucia Aleksieja Nawalnego. Wycofanie się partnerów z Europy spowodowałoby problemy dla Gazpromu nawet z oddaniem pożyczonych na inwestycję pieniędzy. Są też głosy, że UOKiK jest w tej sprawie motywowany politycznie, bo Polska ma problem z rządami prawa. Odrzucam taką narrację, z obecnym rządem nie zgadzam się w wielu kwestiach – zwłaszcza jeśli chodzi o zmiany w systemie prawnym, które zagrażają podstawom integracji europejskiej – ale w sprawie podejścia do Nord Stream 2 zawsze uważałem, że rząd i urzędy działają prawidłowo. Rosja pod obecnymi rządami nie ma prawa kogokolwiek z praworządności rozliczać, może to robić TSUE. To pokazuje jednak, że kłopoty z praworządnością uderzają nie tylko w nasz porządek konstytucyjny i pozycję w UE, ale mogą też podważać najbardziej słuszne starania o zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego. Polski rząd powinien wyciągnąć z tego wnioski.