Nowy prezes musi dokończyć arbitraż z Gazpromem i zapewnienić dostawy gazu do Polski po wygaśnięciu kontraktu jamalskiego.
PGNiG ma teraz za szefa zawodowego polityka, a nie geologa z epizodami politycznymi. Jerzy Kwieciński był ministrem rozwoju i inwestycji, a także finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego. Jest postrzegany jako zręczny dyplomata. Podjął m.in. negocjacje z Brukselą w sprawie złagodzenia jej polityki zmierzającej do zaprzestania finansowania infrastruktury gazowej w Polsce i innych krajach regionu. Zdaniem rządu i ekspertów gaz może nam ułatwić proces odchodzenia od węgla, niedającego się z dnia na dzień zastąpić odnawialnymi źródłami energii. Dyplomacja przyda się też, gdy zajdzie potrzeba dogadywania się z Rosją na mniejsze dostawy po wygaśnięciu kontraktu jamalskiego.
Kwieciński zastępuje Piotra Woźniaka, który bywał postrzegany jako zbyt bezkompromisowy realizator strategii spółki. Jego zaplecze polityczne osłabło wraz z odejściem ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. Nowy nadzorca państwowych firm, wicepremier Jacek Sasin, postanowił wprowadzić swoje porządki. Sprzyjało temu wygaśnięcie kadencji zarządu PGNiG z końcem roku.
Reklama
Kwieciński będzie potrzebował wsparcia osób doświadczonych w sektorze paliwowym i w samej spółce. Wraz z nim rada nadzorcza PGNiG na trzyletnią kadencję powołała trzech nowych wiceprezesów, ze starego składu zarządu pozostanie tylko Robert Perkowski. Wśród nowo powołanych członków największe doświadczenie ma Jarosław Wróbel, który był m.in. prezesem Polskiej Spółki Gazownictwa z grupy PGNiG i szefem Orlenu Południe. Będzie odpowiadał za handel i to na nim spocznie ciężar dogadywania nowych kontraktów na dostawy gazu, które zastąpią wygasający pod koniec 2022 r. kontrakt z Rosją. Poza już zakontraktowanymi ilościami gazu LNG z USA (ok. 9 mld m sześc. rocznie) trzeba zapewnić 6 mld m sześc. z Norwegii.
Finansami zajmie się Przemysław Wacławski, dotąd członek zarządu Unipetrolu, czeskiej spółki PKN Orlen. A dotychczasowy wiceprezes i pełniący obowiązki prezesa społki PGE Energia Odnawialna Arkadiusz Sekściński będzie odpowiedzialny za rozwój. Może to zwiastować zielony kierunek w gazowym koncernie.

Reklama
Zmiany w PGNiG zostały ogłoszone w dzień, w którym operator gazociągów przesyłowych Gaz-System podpisał umowę z niemiecką firmą metalurgiczną Europipe GmbH na dostawę rur dla podmorskiej części gazociągu Baltic Pipe. Rurą tą od jesieni 2022 r. ma do Polski z Danii przez Morze Bałtyckie trafiać norweski gaz. Część ma pochodzić z własnego wydobycia PGNiG (ok. 2,5 mld m sześc. rocznie), a na część spółka ma podpisać kontrakty z dostawcami. Gazociąg będzie mógł przesyłać do Polski 10 mld m sześc. gazu. Układanie gazociągu ma się rozpocząć w tym roku. Obecny na podpisaniu umowy pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski zapewnił, że inwestycja odbywa się zgodnie z harmonogramem i zostanie ukończona w terminie.
Tuż przed ogłoszeniem zmian kadrowych w PGNiG Naimski podkreślał, jak dużą rolę spółka odgrywa w polskich planach energetycznych. – Zarząd PGNiG jest bardzo ważnym uczestnikiem procesu i realizacji tej strategii – powiedział, dziękując PGNiG za dotychczasowy wkład w dywersyfikację źródeł dostaw surowców energetycznych. Choć potwierdził, że Polska nie chce się już wiązać długoterminowym kontraktem z Gazpromem po wygaśnięciu kontraktu jamalskiego z końcem 2022 r., to nie wykluczył innych form zakupu z Rosji w przyszłości w razie korzystnej ceny. Celem jest zbudowanie infrastruktury, która pozwoli na zaopatrzenie Polski i jej sąsiadów w gaz inny niż dominujące dotąd rosyjskie dostawy. Zauważył, że Gaz-System nie ma w planie rozbierania gazociągów biegnących z Rosji przez Polskę.
W grudniu PGNiG informował, że wyrok Trybunału Arbitrażowego w sporze z Gazpromem o ceny gazu w kontrakcie jamalskim spodziewany jest w lutym lub marcu 2020 r. „Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie zamknął postępowanie dowodowe i formalnie określił termin wydania wyroku w sprawie z powództwa PGNiG przeciwko Gazpromowi dotyczącego warunków dostaw i zmiany ceny gazu w kontrakcie jamalskim” – informowała spółka. Od tej daty TA ma nie przyjmować już nowych dokumentów. Ale arbitraż nie został skończony i wraz z innymi sprawa ta znajdzie się na biurku Jerzego Kwiecińskiego.