Galopujące stawki za energię elektryczną to temat numer jeden w rozmowach na linii rząd – samorząd. Na ostatnim posiedzeniu Komisji Wspólnej lokalni włodarze ostrzegli polityków, że miasta i gminy nie udźwigną tak wielkich podwyżek. W grę wchodzą cięcia w inwestycjach i podwyżki opłat za usługi publiczne. Zwłaszcza za transport, wodę i ścieki.

– Samorządy, które przeprowadziły przetargi na energię jeszcze w pierwszej połowie roku, uzyskały podwyżkę rzędu 20–30 proc. A te, które zrobiły to we wrześniu czy w październiku, uzyskały już wzrosty na poziomie 70 proc. – zwrócił uwagę Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich.

Z naszych rozmów z samorządowcami wyłaniają się dwie główne strategie działania. Pierwsza zakłada, że trzeba pomyśleć o podwyżkach lokalnych opłat. Czyli, aby na rachunki za prąd „zrzucili się” mieszkańcy. Zwłaszcza że – zgodnie z dotychczasowymi zapowiedziami Ministerstwa Energii (ME) – klienci indywidualni oraz małe i średnie firmy będą mogli liczyć na rekompensaty.