Jeśli komuś wydaje się, że rząd przeprosił lub przeprasza się z odnawialnymi źródłami energii (OZE), to muszę go rozczarować – albo są to bardzo długie przeprosiny, których efektów jeszcze nie widać, albo się jeszcze po prostu nie zaczęły. A po wczorajszej konferencji poświęconej OZE, która odbywała się w Ministerstwie Energii, nie mam już chyba żadnych złudzeń. Choć nie ukrywam: od przedstawicieli branży można było usłyszeć kilka ciekawych rzeczy.
Przypomniano bowiem, że w unijnym tzw. pakiecie zimowym skończą się fory dla zielonej energii. Na przykład od połowy 2020 r. nie będzie już ona miała pierwszeństwa we wpuszczaniu do sieci, jak ma to miejsce dziś. I już za kilka, a nie kilkanaście lat, OZE mają działać na zasadach rynkowych i konkurować z pozostałymi źródłami energii.
Pewnie to dlatego nasz rząd, który ostatnio zauważył morską energetykę wiatrową, też zdaje się iść w kierunku przekazu, że offshore (czyli właśnie farmy wiatrowe na morzu) może się rozwijać bez wsparcia. A że wiatraki na morzu zauważył, to się w sumie nie dziwię. Każdy z nich ma wysokość Pałacu Kultury, a długość łopat odpowiada rozpiętości skrzydeł airbusa A380, największego samolotu pasażerskiego na świecie.