statystyki

Debata DGP: Energetyczne rozwiązania dla Polski i Europy

autor: Karolina Baca-Pogorzelska05.02.2018, 07:35; Aktualizacja: 05.02.2018, 09:16
Europosłowie Jerzy Buzek i Andrzej Grzyb, Anna Ogniewska z Greenpeace oraz Aleksander Śniegocki z WiseEuropa podczas debaty DGP.

Europosłowie Jerzy Buzek i Andrzej Grzyb, Anna Ogniewska z Greenpeace oraz Aleksander Śniegocki z WiseEuropa podczas debaty DGP.źródło: Dziennik Gazeta Prawna

O pakiecie zimowym, w tym o dyrektywie o odnawialnych źródłach energii (OZE), o rynku mocy i energetyce obywatelskiej rozmawialiśmy podczas debaty w redakcji DGP. Wzięli w niej udział europosłowie Jerzy Buzek i Andrzej Grzyb, Anna Ogniewska z Greenpeace oraz Aleksander Śniegocki z WiseEuropa.

Mimo kilkukrotnych zaproszeń i kilku zaproponowanych terminów w debacie nie zdecydowali się wziąć udziału europosłowie PiS.

Co do jednego uczestnicy byli zgodni – bardzo trudno jest planować przyszłość energetyczną Polski, zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym, kiedy nikt nie potrafi odpowiedzieć, jak będzie wyglądać nasza polityka energetyczna w perspektywie kolejnych lat i na jakich paliwach będzie się opierać produkcja energii.

Około 85 proc. prądu produkujemy w Polsce z węgla kamiennego i brunatnego, a realizacja celu, jakim jest wzrost udziału odnawialnych źródeł energii (OZE) do 15 proc. w 2020 r. (dla większości krajów UE jest to 20 proc.), jest dzisiaj poważnie zagrożona. W tych realiach w życie wchodzi ustawa o rynku mocy, czekająca jeszcze na zielone światło z Brukseli, ale też trwa debata nad pakietem zimowym, czyli dyrektywami i rozporządzeniami dla energetyki, z których realizacją też przyjdzie się nam zmierzyć.

Pakiet zimowy to wyzwanie

Komisja Przemysłu, Badań Naukowych i Energii Parlamentu Europejskiego (ITRE) i Parlament Europejski przegłosowały dyrektywę dotyczącą OZE. Na tym etapie prac parlamentarnych proponowanym celem ich udziału w miksie energetycznym jest 35 proc. dla całej UE, bez podziału na kraje. Wcześniej Komisja Europejska proponowała 27 proc., a organizacje pozarządowe mówiły o 45 proc. Proces procedowania jednak się nie zakończył. Czy w związku z tym jest szansa na to, że prośrodowiskowy kierunek się utrzyma?

– Jestem raczej pesymistą, jeśli chodzi o formalne podwyższenie celu, natomiast realnie może on przekroczyć 27 proc. Zwykle PE jest najbardziej progresywnym organem, ale KE swoje propozycje opierała w 2014 r. na starszych danych. Dziś sama przyznaje, że OZE staniały, więc jest gotowa zaakceptować ambitniejszy cel. Ale największy problem będzie z Radą UE, bo państwa członkowskie niekoniecznie mają ochotę podwyższać swoje cele, utrudniając sobie tym samym negocjacje dotyczące zobowiązań krajowych – mówił Aleksander Śniegocki. – Formalny cel OZE to jednak nie wszystko, ważne są też ogólne ramy regulacyjne. KE ma na przykład niedługo pokazać propozycje ułatwiające finansowanie zielonych inwestycji – mówił Aleksander Śniegocki.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie