Przedstawiony przez Ministerstwo Energii w czerwcu projekt ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw, który przeszedł niedawno etap konsultacji publicznych, proponuje wiele dość dyskusyjnych rozwiązań. Otóż każde nich może uderzyć w firmy, a także menedżerów zarządzających farmami wiatrowymi.
Reklama

Resort postuluje m.in. wprowadzenie odpowiedzialności zarówno samych podmiotów, jak i jej menedżerów za rozbiórkę elektrowni wiatrowych, których eksploatacja dobiega kresu. Inna propozycja zakłada ustanowienie daleko idącej odpowiedzialności zbywcy instalacji OZE za uchybienia poczynione przez nabywcę. Projektowany przepis stanowi bowiem, że w przypadku wyrażenia zgody na jej sprzedaż przez prezesa URE prawa i obowiązki wynikające z wygranej aukcji przechodzą na nabywcę, jednakże „zbywca odpowiada solidarnie za powstałe uchybienia obowiązkom powstałe w terminie 2 lat od zbycia”. Poddajemy proponowane rozwiązania analizie, wskazując problematyczne kwestie, które warto dopracować na kolejnych etapach prac legislacyjnych.

Reklama
Największe kontrowersje budzi zawarta w art. 2 projektu noweli ustawy z 20 lutego 2015 r. o odnawialnych źródłach energii (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1148 ze zm.) propozycja wprowadzenia odpowiedzialności osób zarządzających elektrowniami wiatrowymi za niezrealizowanie obowiązku zwrotu nieruchomości w stanie niepogorszonym.
Biorąc pod uwagę sukcesywne dobieganie końca okresów amortyzacji instalacji w kolejnych latach, autorzy projektu dostrzegli potrzebę nałożenia na inwestorów jednoznacznego obowiązku rozbiórki elektrowni wiatrowych i uporządkowania terenu.
I tak w uzasadnieniu do noweli wskazuje się, że wprawdzie kodeks cywilny w przepisach dotyczących najmu reguluje obowiązek zwrotu przedmiotu umowy w stanie niepogorszonym, jednak to rozwiązanie nie jest wystarczające. Przy zabezpieczaniu praw do korzystania z gruntu inwestorzy – obok umów najmu i dzierżawy – wykorzystują często inne porozumienia o charakterze umów nienazwanych, do których przepisy te nie mają zastosowania. Tymczasem zdaniem autorów projektu właściciel czy użytkownik wieczysty gruntu powinien mieć podobny zakres ochrony, niezależnie od formy porozumienia, na podstawie którego udostępnia swoją nieruchomość.
Dlatego proponuje się wprowadzenie w ustawie z 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 961 ze zm.; dalej: u.i.z.e.w.) art. 7b, który wprost mówi, że w przypadku elektrowni wiatrowej, której budowa nie została zakończona lub która jest nieużytkowana i nie nadaje się do remontu lub odbudowy, inwestor, który realizował budowę elektrowni wiatrowej lub który jako ostatni prowadził jej eksploatację – zobowiązany będzie do rozbiórki jej widocznych części oraz uporządkowania terenu.
Czy pierwotny inwestor też odpowie
Warto zwrócić uwagę na użyty spójnik „lub” – taki sposób sformułowania przepisu umożliwiać może bowiem interpretację, w której odpowiedzialnym za rozbiórkę byłby również pierwotny inwestor, który wybudował, a następnie sprzedał instalację. Wydaje się tymczasem, że chodziło tu o sytuacje nieukończenia budowy lub nieuruchomienia elektrowni. Kwestia ta powinna zostać doprecyzowana w toku dalszych prac (jest też w projekcie w tym zakresie niekonsekwencja, bowiem kolejny poświęcony odpowiedzialności inwestora proponowany art. 7c u.i.z.e.w. mówi już tylko o inwestorze, który prowadził eksploatację elektrowni wiatrowej).
Zwrot w stanie niepogorszonym
W kolejnym przepisie projekt wskazuje dodatkowo wprost, że „inwestor, który prowadził eksploatację elektrowni wiatrowej, zobowiązany będzie do zwrotu nieruchomości w stanie niepogorszonym”. W przeciwnym razie odpowiadać ma wobec właściciela albo użytkownika wieczystego za powstałą w ten sposób szkodę na zasadach ogólnych. Zwrot nieruchomości w stanie pogorszonym możliwy miałby być jedynie pod warunkiem zawarcia z właścicielem (użytkownikiem wieczystym) nieruchomości stosownej ugody (pod rygorem nieważności w formie aktu notarialnego), z zastrzeżeniem sytuacji, w której inwestor udowodni, że zwrot przedmiotu umowy w stanie pogorszonym jest usprawiedliwiony jego normalnym zużyciem. Ciężar dowodu w tej ostatniej kwestii ma spoczywać na inwestorze.
Dostosowanie starych umów
Artykuł 4 ustawy nowelizującej wskazuje jednocześnie, że obowiązujące umowy, dotyczące lokalizacji farm wiatrowych, mogą być na wniosek właściciela albo użytkownika wieczystego nieruchomości dostosowane do wynikających z przepisów kodeksu cywilnego wymagań dotyczących stanu zwracanego przedmiotu najmu. Jak wskazano w uzasadnieniu projektu, ma to na celu umożliwienie objęcia nowym reżimem umów, które już funkcjonują w obrocie prawnym. Jeśli do dostosowania umów nie dojdzie w ciągu 12 miesięcy od dnia skierowania wniosku w tej sprawie, a zwłoka ta wynikać będzie z winy drugiej strony umowy (czyli inwestora), właściciel lub użytkownik wieczysty nieruchomości będzie mógł wypowiedzieć umowę.
Prezes czy dyrektor
Autorzy projektu widzą również konieczność umożliwienia sprawniejszego dochodzenia ewentualnych roszczeń przez właściciela nieruchomości, na której stoi elektrownia wiatrowa. Proponowany art. 7c do u.i.z.e.w. wskazuje, że odpowiedzialność za zrealizowanie obowiązku zwrotu nieruchomości w stanie niepogorszonym w przypadku osób prawnych spoczywać będzie „na każdym, kto na podstawie ustawy, umowy spółki lub statutu ma prawo do prowadzenia spraw związanych z funkcjonowaniem elektrowni wiatrowej i do jej reprezentowania (samodzielnie lub łącznie z innymi osobami)”. Co więcej: za niepodjęcie działań mających na celu realizację obowiązku w terminie 90 dni od rozwiązania bądź wygaśnięcia umów dopuszczających lokalizację elektrowni wiatrowych osoby te miałyby ponosić odpowiedzialność całym swym majątkiem.
Przepis ten, jak się wydaje, wprowadzać ma więc odpowiedzialność osób zarządzających o charakterze co najmniej solidarnym wraz z osobą prawną. Jest to daleko idące rozwiązanie, jeśli wziąć pod uwagę chociażby zakres odpowiedzialności członków zarządu spółki kapitałowej za jej zobowiązania w stosunku do osób trzecich na gruncie kodeksu spółek handlowych. Zaproponowane brzmienie budzi też wątpliwości co do kręgu osób objętych tym przepisem (powstaje pytanie, czy w takim ujęciu odpowiedzialność mógłby ponosić np. dyrektor techniczny czy zarządca instalacji upoważniony do reprezentowania inwestora w zakresie spraw związanych z instalacją OZE na podstawie pełnomocnictwa).
SPRZEDAŻ INSTALACJI OZE
W projekcie nowelizacji zaproponowano też wprowadzenie daleko idącej odpowiedzialności zbywcy instalacji OZE w przypadku jej sprzedaży i towarzyszącego temu przeniesienia praw i obowiązków wynikających z wygranej aukcji dotyczącej owej instalacji.
Ułatwienie z łyżką dziegciu
W obowiązującej ustawie o odnawialnych źródłach energii kwestia możliwości przeniesienia praw i obowiązków wynikających z wygranej aukcji nie jest uregulowana. Tymczasem zarówno budowa instalacji, jak i otrzymywane przez nią wsparcie wynikające z aukcji są rozciągnięte w czasie. Nietrudno więc wyobrazić sobie sytuację, w której wytwórca, którego oferta wygrała w aukcji, będzie chciał z jakichś przyczyn w tym okresie sprzedać instalację.
Wobec braku regulujących taką sytuację przepisów w obecnym stanie prawnym wejście w prawa i obowiązki podmiotu, który wygrał aukcję, mogłoby być możliwe, jak się wydaje, jedynie w drodze zmian właścicielskich opartych na przepisach kodeksu spółek handlowych. Natomiast sprzedaż instalacji wraz ze związanymi z nią prawami i obowiązkami wydaje się niemożliwa. Ze względu na szczególny charakter tych praw i obowiązków, który jest związany z uzyskiwaną pomocą publiczną, wątpliwa jest możliwość zastosowania do ich przeniesienia cywilnoprawnej konstrukcji cesji wierzytelności i przejęcia długu. Podobne wątpliwości mogłoby w praktyce budzić traktowanie sprzedawanej instalacji jako przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części (i możliwość związanej z taką transakcją sukcesji praw w oparciu o art. 552 Kodeksu cywilnego).
W projekcie nowelizacji zaproponowano też dodanie w ustawie o OZE nowego art. 83a. Zgodnie z nim w przypadku potrzeby zbycia instalacji wytwórca mógłby wystąpić do prezesa Urzędu Regulacji Energetyki z wnioskiem o wyrażenie zgody na przejście praw i obowiązków wynikających z wygranej aukcji na rzecz nabywcy. Na decyzje prezesa miałby 30 dni.
Dwa lata bez spokojnego snu
Duże wątpliwości budzi także ust. 6 proponowanego art. 83a u.o.z.e. Wskazuje on bowiem, że w przypadku wyrażenia zgody na zbycie instalacji prawa i obowiązki przechodzą na nabywcę instalacji, jednakże „zbywca odpowiada solidarnie za powstałe uchybienia obowiązkom powstałe w terminie 2 lat od zbycia”.
Odpowiedzialność solidarna polega co do zasady na tym, że każdy ze współdłużników odpowiada za całość długu, a wierzyciel może dochodzić jego całości lub części od wszystkich nich łącznie, od jednego z nich albo od każdego z osobna, wedle swojego uznania. Zaspokojenie wierzyciela przez jednego (lub kilku z dłużników) zwalnia pozostałych z odpowiedzialności (choć powoduje ewentualnie konieczność rozliczeń między nimi).
Zakres zaproponowanej w projekcie odpowiedzialności, w świetle określenia „uchybienie obowiązkom”, którym posługuje się projekt, nie jest jednoznaczny. Powinno to zostać sprecyzowane w toku dalszych prac nad projektem. Przypuszczać należy, że chodzi oczywiście o naruszenie obowiązków wynikających z wygranej aukcji. Definiuje je ustawa o OZE (w tym między innymi art. 83). W informacji prezesa URE nr 45/2017, dotyczącej obowiązków wytwórców, których oferty wygrały aukcje przeprowadzone w dniach 29–30 czerwca 2017 r., wśród obowiązki wskazano m.in.:
(i) rozpoczęcie wytwarzania energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii w instalacji OZE w ramach aukcyjnego systemu wsparcia w określonym terminie,
(ii) (ii) zawarcie umowy sprzedaży (a co za tym idzie również ustawowy obowiązek uzyskania koncesji lub wpisu do rejestru wytwórców energii w małej instalacji),
(iii) (iii) przedstawianie corocznej informacji o stanie wykonania harmonogramu rzeczowego i finansowego realizacji budowy instalacji OZE, a także inne obowiązki sprawozdawcze.
Naruszenie związanych z aukcją obowiązków może w szczególności wiązać się z koniecznością zwrotu wsparcia przez wytwórcę, jak i z karami pieniężnymi.
Powstaje też pytanie o katalog uchybień, które miałyby być źródłem solidarnej odpowiedzialności nabywcy i zbywcy. A w związku z tym także o praktyczną możliwość egzekwowania takiej odpowiedzialności od zbywcy, który nie włada już instalacją.
Kontrowersyjny przepis
Kontrowersje budzi propozycja, aby solidarna odpowiedzialność obejmowała uchybienia powstałe „w terminie dwóch lat od zbycia instalacji”. Literalna interpretacja tak sformułowanego przepisu wskazywałaby bowiem, że nie chodzi tu – co byłoby bardziej zrozumiałe – o ograniczoną w czasie solidarną odpowiedzialność za uchybienia obowiązkom aukcyjnym powstałym do chwili zbycia instalacji, ale tylko za takie uchybienia, które powstaną po tej dacie. Z perspektywy zbywcy oznaczałoby to jednak odpowiedzialność za zdarzenia i zachowania, na które od chwili sprzedaży nie będzie miał wpływu. W uzasadnieniu projektu nie wyjaśniono tej kwestii. Nie wydaje się jednak, że zbywca powinien odpowiadać za uchybienia wynikające z działań lub zaniechań nabywcy, skoro jego wybór podlegać ma weryfikacji przez organ regulacyjny.