140 mld zł będzie kosztować producentów dostosowanie się do unijnych przepisów do 2030 r. Prąd może podrożeć o jakieś 20 proc.
Nawet 100 mld zł na inwestycje w bloki gazowe i węglowe (lub atom) to nie wszystkie planowane w najbliższych latach wielkie wydatki polskiej energetyki. Musi znaleźć jeszcze 130 mld zł na opłaty za emisję CO2 w latach 2021–2030, a do tego przynajmniej 6 mld zł na dostosowanie elektrowni do tzw. konkluzji BAT – mniejszej emisji związków siarki i azotu, chloru i rtęci – to już do 2021 r.
DGP policzył, ile to będzie kosztowało. Z naszych szacunków wynika, że w perspektywie 2030 r. nasze rachunki za prąd mogą wzrosnąć z obecnych wynoszących ok. 100 zł miesięcznie o 20 proc. – do 120 zł. Jednak wciąż pozostaną jednymi z najniższych w UE w porównaniu choćby z Niemcami (płacą dziś trzy razy więcej) czy Duńczykami (płacą prawie cztery razy więcej). A to dlatego, że Polska nadal chce bazować na produkcji energii z węgla. Dziś jego udział w strukturze wytwarzania energii to ok. 86 proc., w 2030 r. ma to być 60 proc.