Jeden z wersów naszego hymnu mówi, że „dał nam przykład Bonaparte, jak zwyciężać mamy”. Ostatnio do serca wzięło sobie te słowa Ministerstwo Energii przy okazji sprzedaży aktywów energetycznych w Polsce przez francuskie koncerny Engie i EDF.



A wszystko przez te caracale – chciałoby się rzec. Gdy zrezygnowaliśmy z zakupu francuskich helikopterów dla polskiej armii, a potem przekonywaliśmy ustami wiceszefa MON, że uczyliśmy Francuzów jeść widelcem, relacje Warszawa – Paryż stały się dość ciekawe. Zwłaszcza że w tym samym czasie dwa tamtejsze państwowe koncerny energetyczne postanowiły sprzedać swoje aktywa w Polsce. Chodzi o elektrownię Połaniec należącą do Engie oraz o elektrownię Rybnik i aktywa ciepłownicze należące do EDF. Sęk w tym, że sprzedawane przez Francuzów aktywa polski rząd wpisał jakiś czas temu na listę podmiotów chronionych. A to oznacza, że ich sprzedaż nie może się odbyć ot tak. Zgodę na to musi wydać resort energii. Zapis ten wcale nie jest taki zły, bo przecież elektrownie to obiekty strategiczne, chodzi tu o bezpieczeństwo kraju. Ale...