Reklama
Jutro mija pięć lat od wprowadzenia rządowego programu 500+. W jego ramach rodzic może otrzymać na każde dziecko, które nie skończyło 18 lat, świadczenie na pokrycie kosztów związanych z jego wychowywaniem. Zwykle jest to gotówka, ale czasem wsparcie przyjmuje formę usługową lub rzeczową. Dzieje się tak, gdy dochodzi do wydawania pieniędzy niezgodnie z przeznaczeniem. Takich przypadków jest jednak mało. Przynajmniej oficjalnie. Z danych Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej wynika bowiem, że w 2020 r. miesięcznie zaledwie 1,5 tys. świadczeń było wypłacanych w formie niepieniężnej, podczas gdy dzieci objętych rządowym programem jest 6,5 mln (patrz grafika).
Zaufanie do rodzica
Edyta Ciesielska, kierownik działu świadczeń MOPR w Kielcach, zwraca uwagę, że przypadków marnotrawienia 500+ może być więcej, niż odnotowują statystyki. Dlaczego? Bo urzędnicy mogą podjąć działania w celu weryfikacji wydatkowania pieniędzy dopiero w przypadku, gdy mają informacje o potencjalnych nieprawidłowościach.
Trzeba bowiem pamiętać, że w ustawie z 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2047 ze zm.) nie ma przepisów, które nakładałyby obowiązek nadzoru lub kontroli nad tym, jak wydawane jest 500+. To rodzice decydują, na co przeznaczyć pieniądze. W ustawie mowa jest tylko ogólnie o tym, że świadczenie ma służyć częściowemu pokryciu wydatków związanych z wychowaniem dziecka, opieką nad nim i zaspokajaniem jego potrzeb. Zmiana formy świadczenia może nastąpić jedynie w skrajnych sytuacjach, gdy pieniądze nie są należycie wydawane.
Zdaniem ekspertów przyjęcie takiego założenia jest zasadne. – Należy zadać pytanie, czy warto w ogóle tworzyć jakieś mechanizmy kontroli o powszechnym charakterze. Byłoby to bardzo kosztowne rozwiązanie, wymagające zaangażowania dodatkowych osób lub powierzenia czynności nadzorczych dotychczasowym pracownikom, co skutkowałoby zaniedbaniem innych zadań – argumentuje dr Piotr Broda-Wysocki, socjolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Dodaje, że konieczne byłoby też stworzenie jakichś kryteriów rozliczania, katalogu dopuszczalnych wydatków i wąskiego zdefiniowania, czym jest niewłaściwe korzystanie z 500+.
Jeszcze dalej idzie prof. Ryszard Szarfenberg z Uniwersytetu Warszawskiego. – Skoro rząd postanowił, że 500+ ma przysługiwać na każde dziecko, to jego przyznawanie powinno być bezwarunkowe, a przepisy o marnotrawieniu powinny być z ustawy usunięte – uważa.
Zauważa, że ze względu na brak wytycznych i wskazówek ze strony MRiPS co do ich stosowania rodziny są różnie traktowane w zależności od tego, na terenie jakiego samorządu mieszkają. Przypomina przeprowadzone kilka lat temu badania, które pokazywały, że dość dużo świadczeń niepieniężnych było w Bytomiu, a mało w zdecydowanie większej Warszawie.
Sąsiedzki donos
– W ubiegłym roku wypłacaliśmy pięć świadczeń 500+ w formie rzeczowej dla trzech rodzin. Dla porównania w 2019 r. były trzy dla dwóch rodzin, a w 2018 r. sześć dla dwóch – wylicza Małgorzata Urbańska, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Białymstoku.
W Gdańsku w 2020 r. było 11 świadczeń niepieniężnych, 10 w 2019 r. i cztery w 2018 r. W Łodzi i Bydgoszczy w ostatnich dwóch latach ani jedno świadczenie nie zmieniło swojej gotówkowej formy.
Przyczyną tego stanu rzeczy jest prawdopodobnie to, że warunkiem uruchomienia procedury zamiany pieniędzy na pomoc rzeczową jest to, by organ przyznający 500+ otrzymał informację o podejrzeniu marnotrawienia.
– Najczęściej pochodzi ona od pracownika socjalnego albo asystenta rodziny, którzy zajmują się daną rodziną. Niekiedy taki sygnał trafia do nas ze szkoły lub przedszkola – wskazuje Magdalena Rynkiewicz-Stępień, zastępca dyrektora Miejskiego Centrum Świadczeń w Opolu.
Natalia Siekierka, kierownik działu świadczeń MOPS we Wrocławiu, zapewnia, że każda taka informacja jest sprawdzana. – Nie zawsze znajduje ona potwierdzenie w faktach. Dotyczy to np. zgłoszeń od „życzliwego” sąsiada czy skłóconych rodziców – podkreśla.
Na zakupy z bonem
Jeśli jednak okaże się, że 500+ jest faktycznie marnotrawione, następuje jego zamiana na formę niepieniężną. – Najczęśniej są to bony, za które rodzice mogą kupować różne produkty, z zastrzeżeniem artykułów tytoniowych i alkoholowych – mówi Katarzyna Tynkowska, zastępca dyrektora Gdańskiego Centrum Świadczeń.
Wyjaśnia, że sytuacja materialna rodziny i struktura jej wydatków jest weryfikowana. Na tej podstawie określana jest kwota świadczenia w formie rzeczowej, a pozostała jego część jest dalej wypłacana w formie pieniężnej. Środki te są przeznaczane na opłaty za mieszkanie, media, leki, wizyty lekarskie czyli wydatki, których rodzice nie mogliby pokryć za pomocą bonów.
– Decyzja o zmianie formy świadczenia jest wydawana do końca okresu jego wypłaty, ale gdy rodzina wdroży należyte gospodarowanie 500+ i zostanie to potwierdzone kolejnym wywiadem środowiskowym, może nastąpić powrót do pierwotnej formy gotówkowej – informuje Małgorzata Urbańska.
Magdalena Suduł, rzecznik MOPR w Lublinie, dodaje, że zakończenie danego okresu świadczeniowego nie oznacza jednak, że rodzic po złożeniu nowego wniosku od razu będzie otrzymywał pieniądze. Tutaj także kluczowe są ustalenia z wywiadu.
Pomoc dla rodzin