Za odrzuceniem projektu o zmianie niektórych ustaw w związku z przeniesieniem środków z otwartych funduszy emerytalnych na indywidualne konta emerytalne opowiedziało się 215 posłów, przeciw było 229, a czterech wstrzymało się od głosu.

Tym samym, jak poinformowała marszałek Elżbieta Witek, projekt został skierowany do rozpatrzenia przez sejmowe komisje finansów publicznych oraz polityki społecznej i rodziny.

Reklama

Zgodnie z projektem każdy uczestnik OFE będzie miał do wyboru dwie możliwości: przeniesienie środków na indywidualne konto emerytalne (opcja domyślna) lub złożenie deklaracji o przeniesieniu swoich środków w całości do ZUS. Od 1 czerwca do 2 sierpnia będzie czas na złożenie deklaracji o przeniesieniu środków z OFE do ZUS.

Jednocześnie - jak dodano - w przypadku osób, które zdecydują o przejściu w całości do I filaru, środki przez nich zgromadzone w OFE zostaną zapisane na indywidualnym koncie prowadzonym w ZUS, a odpowiadające im aktywa trafią do Funduszu Rezerwy Demograficznej.

Reklama

"Wypłata środków z IKE będzie możliwa po osiągnięciu wieku emerytalnego i będzie wolna od jakiegokolwiek podatku. Z uwagi natomiast na fakt, że emerytury z ZUS są opodatkowane podatkiem dochodowym PIT wg stawki 17 proc. lub 32 proc., dla zachowania równowagi celowe jest objęcie środków przenoszonych z OFE na IKE jednorazową zryczałtowaną opłatą w wysokości 15 proc. wartości środków na rachunku OFE, rozłożoną na dwie raty" - napisano w uzasadnieniu.

W środę podczas pierwszego czytania projektu na posiedzeniu plenarnym Sejmu poparcie dla niego zadeklarował tylko klub PiS. Występujący w imieniu tego ugrupowania Adam Śnieżek tłumaczył, że projekt zmierza "do odbudowy filaru kapitałowego w innej formie", a prywatny charakter środków zgromadzonych na IKE wraz z możliwością ich dziedziczenia "wzmocnią zaufanie obywateli do II filaru systemu emerytalnego". Zdaniem Śnieżka dzięki tym zmianom zabezpieczenie emerytalne Polaków "oparte na dwóch stabilnych filarach będzie się poprawiać". Polityk poparł projekt ustawy i opowiedział się za skierowaniem go do pracy w komisji.

Przeciwną opinię wyraziła posłanka PO-KO Izabela Leszczyna, która w imieniu swojego klubu złożyła wniosek o odrzucenie projektu w całości. "Cokolwiek wybiorą przyszli emeryci, to stracą" - argumentowała. "Chodzi o to, że rząd potrzebuje 20 mld zł, żeby załatać chociaż trochę coraz większą dziurę w budżecie. A te 20 mld, które ukradniecie Polakom, drogą nie chodzi" - podsumowała Leszczyna.

Odrzucenia projektu domagał się także klub Koalicja Polska - PSL, UED, Konserwatyści. Jacek Protasiewicz tłumaczył, że tytuł projektu nie oddaje istoty zaproponowanych w nim rozwiązań, a za "przymusową i narzuconą obywatelom operację rząd PiS liczy sobie 15 proc. kwoty odłożonej" na emerytury. Owe 15 proc. Protasiewicz określił mianem "bandyckiej prowizji". Według niego ustawa ta powinna mieć inną nazwę - "rabunek+". "I to rabunek przez duże +r+, bowiem kwota, jaką rząd PiS ma zamiar odebrać obywatelom Rzeczpospolitej Polskiej z ich własnych oszczędności, może wynieść nawet 20 mld zł" - podkreślił.

Z kolei przewodniczący partii Razem Adrian Zandberg, składając oświadczenie w imieniu klubu Lewicy, powiedział, że "nic tak nie obciążyło finansów publicznych jak prywatyzacja systemu emerytalnego". Polityk stwierdził, że środki z OFE powinny wrócić do systemu publicznego. "Zamiast tego PiS proponuje dziś bezprecedensową darowiznę, na której znów skorzystają instytucje finansowe. Takie rozwiązanie w oczywisty sposób faworyzuje prywatny sektor finansowy zamiast publicznego ZUS-u" - ocenił. Składając wniosek o odrzucenie ustawy, podkreślił, że koalicyjny klub Lewicy nie poprze jej i nigdy nie poprze prywatyzacji systemu emerytalnego.

Przemawiając w imieniu Konfederacji Krzysztof Bosak nazwał 15-proc. opłatę przekształceniową przy wyborze IKE "nacjonalizacją" części środków, jakie pozostały w OFE. Mówił, że taki zabieg jest jak pójście do kasyna, gdzie niezależnie od tego, przy jakim stoliku usiądziemy, i tak wygrywa kasyno.

Także reprezentująca koło Polska 2050 Paulina Hennig-Kloska złożyła wniosek o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu. Jej zdaniem "obecna sytuacja nie da się obronić, będzie stanowiła ogromne obciążenie dla budżetu państwa", "zmusi młode pokolenia do ponoszenia coraz większych danin na utrzymanie emerytów, skaże kobiety na biedę". W jej ocenie ten problem będzie narastał, a likwidacja OFE jeszcze go pogłębi.