Jaki jest deficyt ZUS, a jaki będzie w przyszłości?

Obecnie Fundusz Ubezpieczeń Społecznych otrzymuje dotacje w wysokości 37 mld zł rocznie. Wsparcia z budżetu państwa będziemy potrzebowali przez najbliższe kilkadziesiąt lat, to wynik demografii – mniej płacących, a więcej korzystających ze świadczeń. W latach 50. i 80. cieszyliśmy się baby boomem – wtedy rodziło się 700– 800 tys. dzieci rocznie. Obecnie jest ich dwukrotnie mniej. Szczegółowe dane są określone w długookresowej prognozie przygotowanej przez ZUS. Najwięcej wyzwań czeka nas w latach 2025–2032. Wtedy dotacja, w cenach porównywalnych, będzie wynosić ok. 60 mld zł.

Czy finanse ZUS będą ratowane środkami zgromadzonymi w otwartych funduszach emerytalnych?

Tego typu decyzje nie leżą w mojej gestii, więc nie będę snuł jakichkolwiek przypuszczeń. Oczywiste jest jednak, że dziś jest za mało środków ze składek, aby zaspokoić potrzebę sfinansowania wszystkich emerytur. Dodatkowo część z pobieranych składek trafia obecnie do OFE. Dlatego rząd zdecydował w 2011 r. o zmniejszeniu puli trafiającej do II filaru z 7,3 proc. do 2,3 proc.

OFE zbierają składki od ponad 14 mln ubezpieczonych. Musimy się poważnie zastanowić, w jaki sposób świadczenia będą wypłacane emerytom, którzy oczekują przecież środków do końca życia. Jeżeli mówimy zaś o podjęciu wypłaty emerytur przez OFE, to na pewno muszą one zmienić zasady funkcjonowania. Zamiast podmiotów przypominających towarzystwa inwestycyjne, powinny być bardziej podobne do zakładów ubezpieczeń na życie, czyli instytucje i które muszą uwzględniać wypłacalność, długowieczność, gwarancję zwrotu z inwestycji.

Może ubezpieczeni wolą, aby to OFE wypłacał emeryturę? To źródło niezależne od zakusów polityków. Zawsze przecież ZUS-owska emerytura może zostać zmniejszona decyzją administracyjną.

Odpowiedzialność państwa nie dotyczy tylko I filaru, ale dwóch filarów. Zwracajmy zatem bardziej uwagę na zrównoważenie systemu emerytalnego, na gwarancję jego funkcjonowania.

Na Węgrzech funkcjonował podobny system emerytalny, do czasu aż rząd zlikwidował tam II filar.

Każdy rząd, jako pochodzący z demokratycznego wyboru, ma prawo decydować o przyszłości swoich obywateli. W Polsce zmniejszono pulę składek przekazywanych do OFE. Co będzie dalej, to także decyzja rządu. Dla mnie ważny jest scenariusz wypłat z II filaru. Najważniejsze bowiem to wiedzieć, kto i jakim kosztem wypłaci świadczenia emerytom.

Czyli pieniądze z OFE powinny być przekazane zakładom emerytalnym, które miałyby wypłacać dożywotnio świadczenia. Co się stanie, jeśli wszystkie środki z OFE trafią do ZUS?

Jeżeli środki na wypłatę świadczeń miałyby trafić do ZUS, to mogę zagwarantować, że każdy dostanie swoją emeryturę, wyliczoną na podstawie zgromadzonych składek, długości życia i waloryzacji. ZUS ma 80 lat i w swojej historii nigdy nie zawiódł. Zauważyć jednak trzeba, że wysokość wypłaty z OFE zależy od sukcesu działania rynkowego tej instytucji. Jeśli mamy straty na aktywach, to świadczenia są mniejsze.

Co byłoby tańsze – wypłata świadczeń przez zakłady emerytalne czy z ZUS?

Zakład emerytalny musi zapewnić wypłatę do końca życia ubezpieczonego. Przy wzrastającej długości życia trzeba tworzyć rezerwy, co przecież odbywa się kosztem wysokości świadczeń. Dodatkowo im więcej instytucji podejmuje się wypłaty świadczeń, tym większe ryzyko muszą one przyjmować, niż gdyby wypłatą zajmowała się tylko jedna instytucja. Większe ryzyko to większe rezerwy. My przygotowaliśmy koncepcję, w której to ZUS nalicza i wypłaca świadczenia. Inny podmiot może zaś zarządzać aktywami. Przy takim rozwiązaniu koszty są naprawdę małe.

Mówiąc wprost: czy OFE powinny być zlikwidowane?

Jeszcze raz podkreślam – to nie jest decyzja prezesa ZUS. OFE powinny zbierać składki. Trzeba jednak pomyśleć, jaki będzie sposób wypłaty świadczeń już na emeryturze. Czy to będą zakłady emerytalne, czy ZUS – możliwe jest każde rozwiązanie, ale musi uwzględniać wszystkie wskazane ryzyka i być na czas.

Wywiad jest zapisem rozmowy z cyklu: Salon Ekonomiczny Trójki i Dziennika Gazety Prawnej