Chodzi o przedstawioną jeszcze we wrześniu propozycję, wprowadzającą nowe świadczenie nazywane potocznie emeryturą dla matek czwórki dzieci. Projekt jest już po konsultacjach społecznych, teraz trafi pod obrady Rady Ministrów.

Głównie dla kobiet

Świadczenie ma być przyznane osobom mieszkającym w Polsce i – po ukończeniu 16. roku życia przez okres co najmniej 10 lat – ściśle związanym z naszym krajem i rozliczającym się u nas z fiskusem. Mają je więc otrzymać nie tylko obywatele, ale też obcokrajowcy z prawem pobytu. Ze wsparcia, po ukończeniu 60 lat, będzie mogła skorzystać matka, która urodziła i wychowała (bądź tylko wychowała) co najmniej czworo dzieci. Taka sama pomoc będzie przysługiwać mającemu 65 lat ojcu, jednak tylko wtedy, gdy wychowywał dzieci po śmierci matki albo po porzuceniu przez nią rodziny.

Zapis ten wywołuje jednak spore kontrowersje. Zdaniem NSZZ „Solidarność” wykluczenie ojców wychowujących dzieci w pełnych rodzinach byłoby dyskryminacją, trudną do zrozumienia, a tym samym do zaakceptowania w XXI wieku. W projekcie, który czeka na rozpatrzenie przez Radę Ministrów, dodano więc jeszcze jeden warunek. Zgodnie z nim świadczenie uzupełniające będzie przysługiwało także ojcu w przypadku długotrwałego zaprzestania wychowywania dzieci przez matkę.

Zdaniem dr. Tomasza Lasockiego z Katedry Prawa Ubezpieczeń WPiA Uniwersytetu Warszawskiego nie rozwiązuje to jednak problemu.

– Korekta spowoduje rozszerzenie katalogu sytuacji życiowych, w których mężczyzna może skorzystać z tego świadczenia. Nie zmienia to jednak faktu, że jest ono skierowane przede wszystkim do kobiet. Rodzice nie będą mogli zadecydować, które z nich będzie jego beneficjentem. A przecież zdarza się, choć nieczęsto, że to matka była żywicielem rodziny i dostanie emeryturę, a na ojca spadł ciężar zajmowania się dziećmi, przez co nie wypracował minimalnego stażu. W konsekwencji chciałby z takiego świadczenia skorzystać, ale ustawa tego nie umożliwi – podkreśla dr Tomasz Lasocki. W jego ocenie jest to naruszenie zasady równości płci.

– Ustawodawca powinien zapewnić możliwość podjęcia decyzji w tej kwestii rodzicom – dodaje.

W raporcie z konsultacji wskazano, że za utrzymaniem takiego zapisu przemawiają analogiczne zasady co do uprawnień ojca, obowiązujące w przypadku prawa do urlopu macierzyńskiego i zasiłków macierzyńskich. Argument ten nie przemawia jednak do ekspertów.

– Tam też jest to źle uregulowane, ponieważ sprawia, że ryzyko zatrudniania młodej kobiety jest dużo większe. Przede wszystkim jednak dysproporcje w zasiłkach nie usprawiedliwiają nierówności w zabezpieczeniu na starość – wskazuje dr Lasocki.

W podobnym tonie wypowiada się Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

– W ubezpieczeniach społecznych, podobnie jak w pozostałych dziedzinach, stosuje się zasadę niedyskryminacji. Stąd wątpliwości budzi to, że w najnowszej wersji projektu zachowano dodatkowe warunki ograniczające możliwość przyznania świadczenia uzupełniającego ojcom, które nie mają zastosowania w odniesieniu do matek – uważa ekspert.

Podkreśla jednocześnie, że chociaż można oczekiwać, że w praktyce zdecydowaną większość beneficjentów nowego świadczenia będą stanowić kobiety, to jednak projektowane przepisy – aby nie naruszać reguły równego traktowania – powinny odnosić się do osoby, która faktycznie w dominującym stopniu przyjęła na siebie obowiązki wychowawcze.

Problem z definicją…

Innym istotnym problemem, na który zwracali uwagę eksperci, był brak w pierwotnym projekcie definicji „wychowania” dzieci. W najnowszej wersji co prawda się znalazła, ale też budzi kontrowersje.

Zgodnie ze wspomnianym zapisem za wychowanie, w myśl nowej ustawy, uważa się osobistą opiekę nad dziećmi rozumianą jako stałe, bezpośrednie i ciągłe sprawowanie obowiązków spoczywających na rodzicach.

Doktor Tomasz Lasocki zwraca np. uwagę, że w sytuacji kiedy matka wymiennie z ojcem jeździła za granicę w celach zarobkowych, nie spełni ona przesłanki ciągłości.

– Inny przykład – czy jeżeli z przyczyn leżących po stronie matki w wychowywaniu wystąpiła przerwa, np. trzyletnia, albo kiedy przyjęto na wychowanie piętnastolatka, a zatem wychowanie trwało trzy lata, albo kiedy matka wyrządziła krzywdę 19-latkowi, który był jeszcze we wspólnym gospodarstwie domowym, będzie możliwe stwierdzenie, że takie dziecko zostało wychowane? – zastanawia się dr Lasocki.

W ocenie eksperta wypracowanie definicji wychowania jest w tym wypadku kluczowe.

– Nie może ona być zbyt ogólna. Będzie bowiem rodzić niepewność w odniesieniu do wszystkich sytuacji choćby troszkę odbiegających od „idealnego modelu”, co będzie stwarzało nadmierne pole do interpretacji przez organ – dodaje dr Lasocki.

Zastanawia się też, jak traktować ewentualną odmowę przyznania świadczenia matce, która wychowywała dzieci wspólnie z ich ojcem, dzieląc obowiązki po połowie.

– Miałbym wątpliwości co do konstytucyjności takiego rozstrzygnięcia, bowiem zgodnie z ustawą zasadniczą to rodzina jest podstawową komórką społeczną. Dzieci byłyby wychowane w rodzinie, której nie można byłoby określić jako dysfunkcyjnej, a matka jako jedyna potencjalna beneficjentka nie mogłaby skorzystać z tego świadczenia – przyznaje dr Tomasz Lasocki. 

Etap legislacyjny

Projekt przed przyjęciem przez Radę Ministrów