statystyki

Wojciechowski: Skutki reformy emerytalnej są takie, jak zakładano

autor: Paweł Wojciechowski17.01.2018, 07:29; Aktualizacja: 17.01.2018, 08:37
Celem doradców emerytalnych ZUS nie było ani zachęcanie, ani zniechęcanie.

Celem doradców emerytalnych ZUS nie było ani zachęcanie, ani zniechęcanie.źródło: ShutterStock

Jest tak, jak miało być. To pierwszy wniosek z podsumowania reformy obniżającej wiek emerytalny. ZUS szacował, że na emeryturę w obniżonym wieku przejdzie 331 tys. osób, czyli 82 proc. tych, którzy w wyniku reformy uzyskali taką możliwość. Według szacunków na koniec grudnia pozytywną decyzję otrzymało 313 tys. osób, czyli 79 proc. nowo uprawnionych, a więc o 3 proc. poniżej pierwotnych założeń. Precyzja w szacowaniu skutków reformy nie powinna dziwić, jeśli się weźmie pod uwagę dużą przewidywalność zachowań ludzkich oraz strukturę kontraktów pracy.

W rzeczywistości liczba nowo przyznanych emerytur tylko w części wiąże się ze zjawiskiem dezaktywacji zawodowej. Nie tylko dlatego, że sporo osób, które przeszły na emeryturę, zamierza nadal pracować. Przede wszystkim dlatego, że struktura kontraktów pracy w tej grupie wiekowej jest specyficzna. Tuż przed emeryturą dwie trzecie osób znajduje się albo całkowicie poza rynkiem pracy, albo prawie poza nim, pracując w  niepełnym wymiarze pracy, na umowach cywilnoprawnych lub w ramach własnej działalności gospodarczej.

Dla nich decyzja była oczywista. W tej grupie ponad 80 proc. osób, już nie mając pracy, z wielką niecierpliwością wyczekiwało chwili, gdy będzie mogło złożyć wniosek. Pozostałe osoby, które pracowały, ale na kontraktach innych niż umowa o pracę, również raczej się nie wahały, m.in. z powodu korzystnych zasad rozstrzygania zbiegów. Na przykład dla osoby samozatrudnionej w ramach działalności gospodarczej to, że nie musi płacić składek, gdy pobiera świadczenie emerytalne, jest zachętą, która przesądza o przejściu na emeryturę.

Warto analizować wpływ reformy na dezaktywizację zawodową, ale w odniesieniu do osób zatrudnionych na umowach o pracę. Ta grupa miała najwięcej dylematów. Z wcześniejszych badań wynika, że kluczowe przy podejmowaniu decyzji są czynniki osobiste, jak stan zdrowia, sytuacja rodzinna, zadowolenie z pracy czy stosunki w miejscu zatrudnienia. Do podjęcia decyzji dojrzewa się kilka lat. Trudno było więc oczekiwać, że ludzie nie będą przechodzić na emeryturę, bo świadczenie dzięki dłuższej pracy będzie nieco wyższe.


Pozostało jeszcze 50% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (7)

  • Inspektor pracy(2018-01-17 10:35) Zgłoś naruszenie 121

    To jest nieprawda że wszystkim ponownie obniżono wiek emerytalny . W najgorszej i najPOdlejszej sytuacji zostały osoby zatrudniane za komuny i później od 15r zycia ,także w szkodliwych i nieb warunkach pracy ,w soboty i święta na wszystkich zmianach bez dni zamiennie wolnych --ludzi Tych wręcz Okradziono cynicznie i bezczelne wstecznie dzialająca Ustawą Pomostową ze złamaniem wszystkich zasad i praw zawartych w Konstytucji RP --a oto pełne w odpowiedzi uzasadnienie

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • newa(2018-01-17 13:45) Zgłoś naruszenie 22

    Dlatego- nie żałuję sędziów.Są warci Tuska.Ustawa o emeryturach pomostowych jest hańbą polskiego prawa.

    Odpowiedz
  • Norek(2018-01-17 11:23) Zgłoś naruszenie 10

    Chwalmy się, chwalmy - to nic nie kosztuje...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Polecane